Spotkania Teatrów Tańca: Nowe przestrzenie (RECENZJA,...

    Spotkania Teatrów Tańca: Nowe przestrzenie (RECENZJA, PROGRAM)

    Andrzej Z. Kowalczyk

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Spektakl Klausa Obermaiera
    1/2
    przejdź do galerii

    Spektakl Klausa Obermaiera ©materiały organizatora

    Drugi wieczór Międzynarodowych Spotkań Teatrów Tańca upłynął pod znakiem otwierania i eksploracji nowych przestrzeni. W znaczeniu zarówno dosłownym, jak i przenośnym.
    Ta dosłowna eksploracja stała się udziałem Iwony Olszowskiej i Jacka Owczarka (wspartych przez muzyczny duet SzaZa) w pierwszej z pięciu prezentacji cyklu „… And We Will Have Danced Together”. Realizując artystyczne idee Judson Church i Judson Dance Theatre z wczesnych lat 60. XX wieku, znakomici performerzy zabrali widzów na wędrówkę po odrestaurowanym budynku Centrum Kultury i wspólne odkrywanie jego teatralnego potencjału.
    Sceną owej niecodziennej akcji performatywnej był cały obiekt: główny hall, winda, klatki schodowe i korytarze, a więc przestrzeń nie wykreowana przez scenografa w porozumieniu z wykonawcami, lecz zastana, w którą należało wpisać działania artystyczne. Dla artystów było to zapewne sporym wyzwaniem, z którym jednak poradzili sobie znakomicie, wysoko zawieszając poprzeczkę twórcom kolejnych części cyklu. Dla widzów zaś – swego rodzaju lekcją obecności w teatrze odrzucającym sztywny podział na scenę i widownię, z jakim zapewne jeszcze nie raz zetkną się w trakcie tegorocznego festiwalu.

    O ile Iwona Olszowska i Jacek Owczarek prowadzili swoje działania w przestrzeni konkretnej, już istniejącej i w pełni ukształtowanej, którą należało jedynie (a może: aż?) wypełnić, o tyle Klaus Obermaier, artyści z Ars Electronica Futurelab i para choreografów/tancerzy w spektaklu „Apparition” sami nową przestrzeń kreowali. Z efektem wręcz nadzwyczajnym. W podstawowej, wizualnej warstwie realizacja owa była widowiskiem olśniewającym. Zastosowanie nowoczesnych technologii pozwoliło na stworzenie wizualnych efektów i wizji już nawet nie tyle porywających, co raczej wciągających widza, angażujących jego percepcję do stanu nieomal hipnotycznego. Można było odnieść wrażenie, że oto odbywamy podróż przez nieznane uniwersum, w którym wydarzyć się może dosłownie wszystko. Przez wiele lat towarzyszenia lubelskiemu festiwalowi widziałem wiele spektakli, w trakcie których potrafiłem bezbłędnie odgadnąć, co za chwilę wydarzy się na scenie, bardzo mało zaś takich, które od początku do końca były niespodzianką. Realizacja Obermaiera należy właśnie do kategorii tych „nieprzewidywalnych” i już choćby tego powodu należało ją zobaczyć koniecznie.

    Ale przecież kreacja owej fascynującej wizji nie była głównym celem twórców „Apparition”, sięgnięcie po zdobycze nowych technologii nie było zwykłym „zachłyśnięciem się” jej możliwościami, co ostatnio czyni (nierzadko bezmyślnie) wielu reżyserów. Spektakl Obermaiera skłania do postawienia sobie kilku istotnych pytań, spośród których najważniejsze wydają mi się dwa. Po pierwsze – czy technologia może być nie tylko tłem dla wykonawcy, lecz także jego „partnerem” w akcie twórczym? I – po drugie – jakie są granice jej stosowania? Na pierwsze z owych pytań spektakl udziela odpowiedzi jednoznacznej – tak, partnerstwo człowieka z techniką jest możliwe. W „Apparition” wyraźnie widać było bezbłędnie funkcjonującą relację zwrotną. Wygenerowane przez artystów wizualne i dźwiękowe efekty oddziaływały na tancerzy, wchłaniając ich niejako i czyniąc z żywych wykonawców swego rodzaju złożone znaki graficzne. Może to przywodzić na myśl niektóre realizacje Merce’a Cunninghama (choć on oczywiście nie dysponował taką technologią, z jakiej korzystają dzisiejsi twórcy), a sprowadzając rzecz na nasz grunt – świetny „kosmos” Wojciecha Kapronia z wizualizacjami stworzonymi przez Aleksandra Janasa i Roberta Zająca. Z kolei odpowiedź na drugie z postawionych wyżej pytań jest tylko pozornie prosta. Można powiedzieć, że granicą, o którą pytamy jest moment, gdy człowiek przestaje być podmiotem, a staje się jedynie dodatkiem do techniki. Tu jednak pojawia się kwestia tego, GDZIE jest ów punkt krytyczny? Klaus Obermaier akurat potrafił go ustalić i doprowadził swój spektakl dokładnie do tego miejsca i za to należą mu się słowa wielkiego uznania. Co jednak nie znaczy, że posiadł wiedzę ostateczną. Bowiem wraz z rozwojem technologii granice mogą się przesuwać i z tą kwestią przyjdzie się być może jeszcze nie raz zmierzyć nie tylko jemu, lecz wszystkim twórcom sztuk performatywnych, a także nam – widzom.

    Z pewnym rozczarowaniem przyjąłem ostatni z wczorajszych spektakli – „Soul Project/PL” łódzkiej Pracowni Fizycznej i jej gości. Nie mam zastrzeżeń do technicznych umiejętności tancerek i tancerzy, ale ich improwizacje wydały mi się być robionymi wyraźnie pod publiczkę. Co być może było wynikiem połączenia spektaklu z towarzyszącym otwarciu festiwalu spotkaniem towarzyskim. Ponieważ jednak pozostająca w rozrywkowym nastroju publiczność bawiła się dobrze, może należy uznać, że taka chwila luźnej zabawy była po prostu potrzebna?

    PROGRAM NA DZIŚ
    8 listopada – piątek
    Godz. 18.00 – Chatka Żaka: Kielecki Teatr Tańca – „Święto wiosny”; bilety – 30/20 zł
    Godz. 19.15 – plac przed CK: Kathryn Schetlick i Zena Bibler – „…And We Will Have Danced Together – Score 2”; wstęp wolny
    Godz. 20.00 – Sala Widowiskowa CK: Klaus Obermaier & Ars Electronica Futurelab – „Apparition”; bilety – 30/20 zł

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo