Sprzedawcy w kioskach nie przyjmują grosików. Kioskarka do klientki: Pani zabiera te drobniaki

Dorota Krupińska
Grzegorz Gałasiński/archiwum
Masz w portfelu dużo groszowych monet? Bądź przygotowany, że nie kupisz za nie biletu w kiosku, bo niektórzy sprzedawcy grosików nie przyjmują.

Przekonała się o tym Czytelniczka, której nie udało się kupić biletu autobusowego w jednym z lubelskich kiosków. - Kioskarka nie sprzedała mi go, bo miałam za dużo drobnych. Dałam dwie złotówki, 50 groszy i 30 groszy w najdrobniejszych monetach: 1-, 2- i 5-groszowych. Usłyszałam, że mam pieniądze zabrać, bo taką drobnicą mogę płacić w sklepie spożywczym, oni zawsze je przyjmą, a kioskarz nie ma co z nimi zrobić - opisywała oburzona Czytelniczka.

Klientka zwróciła uwagę sprzedawczyni, że płaci pieniędzmi, które są legalnymi środkami płatniczymi w Polsce. - Gdyby zabrakło mi pięciu groszy, to nie sprzedano by mi nigdzie towaru - zauważa nasza rozmówczyni. W rezultacie odeszła spod kiosku z kwitkiem. Bez biletu.

Podobna sytuacja powtórzyła się w drugim kiosku na Czubach. Sprzedawca również nie chciał przyjąć najdrobniejszych nominałów. Na dowód tego, że ma ich bardzo dużo i nie potrzebuje więcej, pokazał klientce woreczek wypełniony drobniakami. - Powiedział mi, że banki nie przyjmują takich monet, a on nie będzie ich zbierać, bo i tak ma za dużo - opowiada zbulwersowana kobieta. W końcu kioskarz sprzedał jej bilet.

W NBP dowiedzieliśmy się, że wszystkie banknoty i monety emitowane przez Narodowy Bank Polski i wprowadzone do obiegu po 1 stycznia 1995 r., są prawnym środkiem płatniczym w Polsce.

- Nikt nie ma prawa odmówić przyjęcia pieniędzy, które są w obiegu i nieważne, czy jest to jeden grosz, czy pięć groszy - tłumaczy Ewa Waszkiewicz, rzeczniczka lubelskiego oddziału NBP.

Rzeczniczka informuje też, że bank wymienia monety, nawet te o najmniejszym nominale. - Zamieniamy wszystkie pieniądze. Przychodzą do nas właściciele np. sklepów, ale i osoby prywatne, które zamieniają drobne monety. Jak również banknoty na grosze, bo są im potrzebne, by wydawać resztę - tłumaczy Ewa Waszkiewicz.

Urzędnicy banku informują, że zamiana drobnych monet, jedno-, dwu-, pięciogroszowych do 500 sztuk jest bezpłatna, natomiast powyżej 500 sztuk płaci się prowizję 3 proc. wartości nominalnej wszystkich monet, nie mniej niż 5 zł.

Czytelniczka zastanawiała się, co można zrobić w sytuacji, gdy sprzedawca nie chce przyjąć drobniaków.

- Klient może zgłosić zawiadomienie na policję, gdyż postępowanie sprzedawcy mogło stanowić wykroczenie z art. 135 Kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym umyślna odmowa sprzedaży towaru bez uzasadnionej przyczyny podlega karze grzywny w wysokości od 20 do 5 tys. zł - mówi Łukasz Drzewiecki, rzecznik Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Lublinie.

Policja może skierować w takim przypadku do sądu wniosek o ukaranie osoby, która odmówiła sprzedaży. Wysokość ewentualnej grzywny ustali sąd. - Wniosek o ukaranie może sporządzić w podobnych przypadkach również Inspekcja Handlowa, jednak tylko w przypadku, gdy ujawni takie wykroczenie w toku prowadzonej kontroli, podczas której inspektorzy dokonują tzw. zakupu kontrolnego towarów - zaznacza Drzewiecki.

Klient może również dochodzić roszczeń od sprzedawcy na podstawie prawa cywilnego. Pomocy udzielić może rzecznik konsumentów. - Możliwe jest również przeprowadzenie w takim przypadku przez Inspekcję Handlową przedsądowego postępowania mediacyjnego, które ma na celu polubowne zakończenie sporu - tłumaczy Drzewiecki.


Codziennie rano najświeższe informacje z Lublina i okolic na Twoją skrzynkę mailową.
Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 54

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
Inna

Bank nalicza sobie prowizję od liczenia minimalnych monet a kasjerki maja liczyć po 20 - 30 zł w 1 i 2 groszowkach pod groźba kary no superrrrrrrrr

k
kriss

wez sie schowaj bo nie jestes prawnikiem i nie sedzia i cale szczescie bo dopiero wtedy by byla anarchia.. postanowieniem sadu najwyzszego srzedawca ma obowiazek wydac reszte jesli dasz wiecej niz towar kosztuje... wtedy musi kombinowac.. z** takich ludzi jak ty ktorzy uwazaja ze we wszystkim maja racje mimo tego iz jej nie maja.. ech

G
Góral nizinny

Dzisiaj na targu na Bronowicach, chciałem kupić wodę mineralną i dałem sprzedającemu trochę takich drobniaków po 1,2 grosze. Były też grubsze 10,20 groszówki. Odmówił przyjęcia. Kiedy za chwilę przyszedłem z kamerą i zaczęłem nagrywać tą sytuację, dając mu tym razem same 1i 2 groszówki, facet widząc że jest nagrywany zmiękł i sprzedał. Jakby odmówił to nagranie trafiłoby do Wydziału Handlu UM i do mediów. Radzę tak właśnie postępować z tymi pseudo handlarzami.

K
KArola

Ja tak zablokowałam kase "miła" w Auchan :)

p
pin

Kasa samoobsługowa w tesco twoim wybawcą

i
inny

Przy takiej ignorancji jak można się dziwić, że co chwilę Polską targają afery w rodzaju Amber Gold czy Pobieraczek. Nie mówiąc już o "konkursach" SMS-owych i innych drobnych pułapkach na ciemniaków. Głupcy nabierają się na obietnice, podpisują umowy, których nie rozumieją, chociaż podobno czytać potrafią, a później tracą majątki, nieraz całego życia.
Dlaczego?
Bo im się wydaje, bo "nie przekonują ich" zapisy ustawowe, bo mają inną interpretację. A później płacz, bo okazuje się, że słuszna była jednak interpretacja sądów, prokuratorów, komorników...
I czyja wina? To oczywiste: wina banków, sądów, posłów i, rzecz jasna, Tuska. Wszyscy winni, tylko nie matoł, który g*** wie ale się wymądrza.
Cyt. "Nie mam nic więcej do dodania w tej sprawie." I bardzo dobrze, tak trzymaj.

Z
Zięć

Po pierwsze nie życzę sobie żadnych osobistych wycieczek i proszę martwić się o siebie.
Po drugie jeszcze raz powtarzam: Nie przekonuje mnie, że którykolwiek z przytoczonych w tej dyskusji przepisów obliguje kupującego do przekazania sprzedawcy wyliczonej co do grosza kwoty, a sprzedawca może odmówić sprzedaży w przypadku nie przekazania mu dokładnie wyliczonej kwoty. Ustawodawca określa jedynie wysokość zapłaty (cenę). Nie określa sposobu dokonania transakcji.
Prawo nie określa w jaki sposób ma być zrealizowana umowa sprzedaży. Nie nakłada na kupującego obowiązku przekazania sprzedawcy odliczonej kwoty. Sprzedawca odmawiając sprzedaży z tego powodu naraża się na odpowiedzialność karną z art. 135 Kodeksu wykroczeń.
I to jest koniec. Nie mam nic więcej do dodania w tej sprawie.

i
inny

Nie rozumiesz co czytasz. Przytaczasz artykuły ustaw (poniekąd słuszne w tej sprawie) i dalej niczego nie widzisz.
Zacytuję fragment Twojej wypowiedzi, krótszy więc może dasz radę: "kupujący zobowiązuje się (...) zapłacić sprzedawcy CENĘ".
Powtarzam: CENĘ!
Jeszcze raz: CENĘ!!!
Nie dwukrotność ceny, nie trzykrotność ceny a CENĘ!
A definicja ceny znajduje się w art. 3. ustawy z 9 maja 2014.
Jeżeli kupujesz bułkę z 50 groszy to jej CENA wynosi 50 groszy i masz obowiązek zapłacić CENĘ czyli 50 groszy! Nie 2 złote, nie 10 i nie 100, a dokładnie 50 groszy bo to jest właśnie CENA towaru! Jeżeli podasz sprzedawcy 2 zł to NIE spełniasz w ten sposób obowiązku wynikającego z art. 535 KC, bo 2 zł NIE jest ceną towaru i sprzedawca NIE MA OBOWIĄZKU wydania Ci towaru. Nie ma tu miejsca na jakąkolwiek własną interpretację, bo język prawa jest językiem ścisłym, podobnie jak język matematyki.
W ogóle w świetle prawa nie istnieją pojęcia "reszty" ani "wydawania reszty". To jest wyłącznie sprawa zwyczajowa.
Tak na marginesie tej jałowej dyskusji, mam dla Ciebie radę: zasięgnij porady prawników przy podejmowaniu ważnych decyzji, bo patrząc po poziomie Twojej wiedzy prawnej, zginiesz z kretesem.

n
nikola

tez mialam taka sytuacje z moim chlopakiem pan w kiosku odmowil sprzedazy biletow chamsko przy tym odpowiadajac ze to nie sa pieniadze a nie mielismy akurat wtedy innych ....

Z
Zięć

Najpierw dla porządku przytoczę treść artykułów na które się powołujesz.
Art. 535 Kodeksu cywilnego: "Przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę."
Art. 3 ust. 1 pkt 1 Ustawy z dn. 9 maja 2014 roku: "cena – wartość wyrażoną w jednostkach pieniężnych, którą kupujący jest obowiązany zapłacić przedsiębiorcy za towar lub usługę".
Teraz przeczytaj proszę jeszcze raz, ale tym razem ze zrozumieniem, to co napisałem 22.09.14, 13:25:28. Prawo nie określa w jaki sposób ma być zrealizowana umowa sprzedaży. Nie nakłada na kupującego obowiązku przekazania sprzedawcy odliczonej kwoty. Sprzedawca odmawiając sprzedaży z tego powodu naraża się na odpowiedzialność karną z art. 135 Kodeksu wykroczeń.

i
inny

Nie znasz prawa ani nie umiesz przeczytać i zrozumieć kilku artykułów ustaw.
Odwróćmy jednak problem. Przyjmijmy, że sprzedawca odmówił wydania reszty i zażądał odliczonej kwoty. Jeżeli uważasz, że nie miał do tego prawa, to na jakiej podstawie (hipotetycznie) zaskarżysz jego postępowanie w sądzie?
Podaj paragraf, artykuł, ustawę ... cokolwiek, w czym jest mowa o obowiązku wydawania reszty. Jeżeli coś takiego znajdziesz to publicznie Cię przeproszę za swoją ignorancję.
Ale najpierw to znajdź.

Z
Zięć

Nie zgadzam się z Twoją argumentacją.
Nie przekonuje mnie, że którykolwiek z przytoczonych w tej dyskusji przepisów obliguje kupującego do przekazania sprzedawcy wyliczonej co do grosza kwoty, a sprzedawca może odmówić sprzedaży w przypadku nie przekazania mu dokładnie wyliczonej kwoty. Ustawodawca określa jedynie wysokość zapłaty (cenę). Nie określa sposobu dokonania transakcji.
Nigdy nie czytałeś w wyroku sądu, że "w art .... intencją ustawodawcy było ...".

i
inny

Możesz się nie zgadzać tylko co z tego wynika?
Takie jest obowiązujące prawo. Dotyczy wszystkich niezależnie od ich zgody.
A poza tym jak wyobrażasz sobie "niedosłowną" interpretację przepisów? Że każdy może postępować tak jak "jego zdaniem" jest wygodnie? Taki stan nazywa się wtedy anarchią.

Z
Zięć

@inny. Nie zgadzam się. Moim zdaniem jest to nieprawidłowa, dosłowna interpretacja przepisów.

g
gość

Sprzedawcy są po prostu chamscy. Albo nie mają jak wydać ,albo nominał im nie pasuje. W cywilizowanym świecie to niedopuszczalne, ale u nas w sklepach fetor po komunie nadal ma się świetnie.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3