Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

"To, co robią sędziowie, to kryminał!" - trenerzy po meczu Wisły Puławy z GKS Jastrzębie

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
Michał Piros, trener Wisły Grupa Azoty Puławy (z lewej) oraz Piotr Dziewicki, trener GKS Jastrzębie
Michał Piros, trener Wisły Grupa Azoty Puławy (z lewej) oraz Piotr Dziewicki, trener GKS Jastrzębie yt
Piłkarze Wisły Puławy w domowym meczu z GKS Jastrzębie odwrócili wynik potyczki ze stanu 0:2 do rezultatu remisowego. Ale brak po raz kolejny kompletu punktów jest dużym rozczarowaniem dla zespołu, który miał walczyć o czołowe miejsca w 2. lidze.

- Nie jesteśmy szczęśliwi, aczkolwiek zespół wyszedł obronną ręką z bardzo trudnej sytuacji. Pokazał naprawdę charakter i wolę walki. Podejrzewam, że nie jedna drużyna poddałaby się przegrywając 0:2, znowu po bramkach po stałych fragmentach gry – mówi Michał Piros, trener Wisły.

Goście pierwszą bramkę zdobyli w 20. minucie. Najpierw z wysokości narożnika pola karnego mocny strzał oddał Szymon Gołuch, a Paweł Łakota (dla którego był to pierwszy w tym sezonie występ w spotkaniu 2. ligi) wypiąstkował piłkę za końcową linię. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jan Flak nie przypilnował Sebastiana Rogala, który znalazł się w miejscu gdzie spadła piłka. Po jego strzale piłkę dosięgnął jeszcze Łakota, ale nie zdołał jej wybić.

W 36. minucie, przy kolejnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłkę strącił najpierw Szymon Matuszek. Gdyby Danian Pawłas bardziej zdecydowanie spróbował ją wybić, mógłby zażegnać niebezpieczeństwo. A tak, Michał Bednarski dobił z bliska.

180 sekund później mogło być już po meczu. I znowu po sytuacji z rzutu rożnego. Szymon Maszkowski skierował w pole karne Wisły wybitą wcześniej piłkę. Na jedenastym metrze wyskoczył Jewhenij Zacharczenko, który wyprzedził bramkarza gospodarzy i głową umieścił piłkę w siatce. Sędzia Filip Kaliszewski z Gdańska bramki jednak nie uznał, dopatrując się w tej sytuacji przewinienia.

- To, co kolejny raz robią sędziowie, to jest kryminał! - grzmiał po spotkaniu szkoleniowiec gości. - Mamy sytuację na 3:0 i praktycznie byłoby po meczu. Chciałoby się, żeby na poziomie centralnym, gdzie ludzie dostają pieniądze za pracę, również arbitrzy pracowali na odpowiednim poziomie. To trzeba głośno mówić. Cały czas słyszymy, spokojnie. Spokojnie trenerze, wszyscy wokół spokojnie. A na boisku dzieją się takie cuda. Trudno być spokojnym i wyważonym. Dla nas są to stracone dwa punkty, a nie uzyskany jeden – podkreśla Piotr Dziewicki, trener GKS Jastrzębie.

Gospodarze w pierwszej połowie szukali swojej szansy głównie w uderzeniach z dystansu. Ale najbliżej zdobycia bramki byli po błędzie jednego z piłkarzy rywala. Janusz Nojszewski wyszedł wtedy sam na sam z bramkarzem GKS, Jakubem Trojanowskim. Pojedynek ten wygrał jednak golkiper gości.

Puławianom udało się jeszcze przed przerwą zdobyć gola kontaktowego. W 41. minucie do dośrodkowania Daniana Pawłasa znakomicie do uderzenia złożył się Robert Janicki. Pomocnik Wisły wyprzedził defensora rywali i strzałem głową umieścił piłkę w siatce GKS.

W drugiej części przewaga puławian była coraz wyraźniejsza, a sytuacji do zdobycia bramki wyrównującej nie brakowało. Udało się w 64. minucie, gdy dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Karol Noiszewski.

- Byliśmy stroną dominującą i szkoda, że znowu nie potrafiliśmy przechylić szali na swoją korzyść. Na pewno musimy grać z lepszą skutecznością. Może sytuacji nie było nie wiadomo ile, ale wystarczająco dużo, żeby ten mecz wygrać – uważa Michał Piros. - Pozostaje nam dalej pracować i nie zniechęcać się. Ale nie jest to łatwe, ponieważ to kolejny tydzień i wszyscy dźwigamy naprawdę duży ciężar. Ja jako pierwszy trener, ludzie ze sztabu szkoleniowego oraz zawodnicy z pierwszego zespołu. Nie jest łatwo przetrwać ten okres, ale mocno wierzę w chłopaków i zespół. Damy w końcu radę – przekonuje szkoleniowiec „Dumy Powiśla”.

Trener GKS przyznał, że celem jego drużyny na pięć ostatnich kolejek w tym roku było zdobycie kompletu punktów. - Tutaj udało nam się zdobyć tylko jeden. Trudno, ale ostatni tydzień był dla nas bardzo trudny. Dziękuję zawodnikom, bo zostawili na boisku mnóstwo zdrowia po chorobach, infekcjach, jelitówkach i gorączkach, jakie nas wcześniej męczyły. W drugiej połowie widać było, że brakuje nam jednak trochę mocy – twierdzi Piotr Dziewicki.

Wisła Grupa Azoty Puławy w dziewięciu ostatnich meczach 2. ligi odniosła tylko jedno zwycięstwo i ma zaledwie trzy punkty przewagi nad strefą spadkową.

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski