Tragiczny finał najbardziej tajemniczego zaginięcia na Podkarpaciu? Są wstępne wyniki sekcji zwłok

Grzegorz Anton
Są wstępne wyniki sekcji zwłok ciała mężczyzny odkrytego w środę w rzeszowskim Wisłoku
Są wstępne wyniki sekcji zwłok ciała mężczyzny odkrytego w środę w rzeszowskim Wisłoku Marcin Żminkowski
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
W środę, nad ranem jeden z pracowników obsługujący maszynę do odmulania Wisłoka zauważył tuż obok czerpaka zwłoki. Prawdopodobnie to ciało 25-letniego Mariusza Michalika, który zaginął w Rzeszowie na początku stycznia. To najbardziej medialne i zarazem tajemnicze zaginięcie ostatnich lat, w całym regionie. W czwartek po godz. 16 poznaliśmy wstępne wyniki sekcji odkrytych w Wisłoku zwłok.

5 stycznia 2021 roku Mariusz Michalik razem z lokatorami wynajmowanego mieszkania przy ul. Grabskiego uczestniczył w małej imprezie. W jej trakcie, wieczorem wyszedł ze swoim telefonem, ubrany tylko w dresy i bluzę zapalić papierosa. Nic nie wskazywało, że miał gdzieś jeszcze pójść, tym bardziej, że jak na warunki zimowe był zbyt lekko ubrany. Do domu jednak nie wrócił, a telefon przestał się logować w sieci.

Mnóstwo hipotez

Zaginięcie zgłosiła rodzina w komendzie policji w Staszowie, w miejscu zamieszkania. Do zaginięcia doszło jednak w Rzeszowie, dlatego poszukiwania przejęli policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie. Wkrótce o sprawie dowiedział się prawie cały Rzeszów. Były apele w internecie, kartki przyklejane w mieście z podobizną Mariusza.

Sprawa trafiła do mediów i to nie tylko tych lokalnych, ale także ogólnopolskich. Pojawiło się wiele hipotez, ludzie na portalach społecznościowych tworzyli różne historie wokół zaginięcia - te mniej i więcej prawdopodobne.

- W trakcie poszukiwań, policjanci wspólnie ze strażakami sprawdzili akweny w rejonie zalewu na Wisłoku, kąpielisko Żwirownia oraz mniejsze zbiorniki. W poszukiwaniach uczestniczyli strażacy, którzy przeszukiwali zbiorniki z wykorzystaniem sonaru oraz z udziałem płetwonurków. Poszukiwania prowadziła przy użyciu specjalistycznego sprzętu Grupa Specjalna Płetwonurków RP. Akweny oraz tereny przybrzeżne w tym rejonie sprawdzali przewodnicy z psami wyszkolonymi do odnajdywania zwłok ludzkich na lądzie oraz w wodzie z Komisariatu Wodnego Policji we Wrocławiu – informuje nadkomisarz Adam Szeląg, oficer prasowy rzeszowskiej policji.

Policjanci sprawdzili także szpitale, noclegownie, izbę wytrzeźwień. Kontrolowali dworce i przystanki autobusowe. Wielokrotnie przeszukano teren w pobliżu ul. Grabskiego i Kwiatkowskiego. Kryminalni sprawdzili także setki sygnałów od osób, które przypuszczały, że widziały 25-latka. Z każdą taką osobą osobiście rozmawiali, ale okazywało się, że były to fałszywe alarmy. Co więcej w poszukiwaniach brał udział nawet najbardziej znany jasnowidz w Polsce.

- Uważam, że w przypadku tego mężczyzny doszło do śmierci w wodzie – przyznał w rozmowie z Nowinami, pod koniec września Krzysztof Jackowski. – Moim zdaniem, to był nieszczęśliwy wypadek i nie brały w tym zdarzeniu udziału osoby trzecie.

Historia z klapkami

Pojawiło się wiele hipotez dotyczących zaginięcia. Między innymi taka, że mężczyzna wpadł do Wisłoka, a ciało dostało się do środka maszyny rozdrabniającej wszystko, co znajdzie się na jej drodze. Najbardziej sensacyjna hipoteza dotyczyła jednak tego, że ktoś zabił 25-latka i ukrył ciało.

CZYTAJ TEŹ: Zaginiony w Rzeszowie Mariusz Michalik nie żyje? Fundacja Na Tropie "wie gdzie szukać ciała"

Niedaleko miejsca zamieszkania Mariusza Michalika znaleziono ubłocone klapki - rodzina twierdzi, że należą one do 25-latka. Dlaczego to było takie ważne? Ślad po zaginionym urwał się nagle, podobnie jak logowanie jego telefonu komórkowego.

Powstała hipoteza, że zaginiony mógł zostać potrącony przez driftujących w tym miejscu kierowców, a jego ciało wywieziono w bliżej nieznane miejsce i ukryte. A klapki miały spaść w miejscu, gdzie np. ciało mogło zostać wsadzone do bagażnika auta. W marcu ojciec zaginionego, zawiadomił prokuraturę o tym, że prawdopodobnie doszło do długotrwałego pozbawienia wolności jego syna. Klapki zostały zbadane i wygenerowano z nich ślad nieznanego mężczyzny, który porównano z profilami DNA rodziców zaginionego.

- Absolutnie wykluczono podobieństwo. Teoretycznie mógł ktoś jeszcze inny nosić te klapki, ale pozostałby ślad DNA zaginionego. Należy zaznaczyć, że badania DNA są uważane za bardzo dokładne – tłumaczy Wojciech Przybyło, szef Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów.

Śledczy twierdzą, że w pobliżu miejsca, w którym znaleziono klapki morsują ludzie i ktoś mógł je tam zwyczajnie zgubić lub zostawić. Jak się dowiedzieliśmy, już nieoficjalnie, klapki są marki bardzo popularnego producenta, do kupienia w znanej sieci marketów i w typowym czarnym kolorze. Uznano, więc za mało prawdopodobną wersję mówiącą, że ktoś potrącił 25-latka samochodem, w miejscu znalezienia klapków. Śledztwo, z braku dowodów na popełnienie przestępstwa zostało niedawno umorzone.

Tożsamość zostanie ustalona na podstawie DNA

W środę, 27 października nastąpił przełom w poszukiwaniach. O godzinie 4.50 policjanci zostali powiadomieni o zwłokach, które pływały tuż przy maszynie odmulającej rzekę. Praktycznie na tej samej wysokości, co blok, w którym mieszkał zaginiony Mariusz Michalik.

Rzeszów. Nad Wisłokiem znaleziono ciało zaginionego Mariusza...

Na brzeg ciało wyciągnęli strażacy. I tu pojawił się kłopot.

- Ciało znajduje się w stanie daleko posuniętego rozkładu – mówi nadkomisarz Szeląg.

A więc raczej trudno zidentyfikować je bez specjalnych badań. Powstaje pytanie - na podstawie, czego uznano, że to może być 25-latek?

- Ubiór pozwala nam przypuszczać, podkreślam przypuszczać, że to ciało zaginionego - tłumaczy prokurator Przybyło.

Ten ubiór to dresy i bluza, choć zniszczone przebywaniem przez wiele miesięcy w wodzie są niemal identyczne jak te, które miał mieć założone na siebie w dniu zaginięcia 25-latek. To mało prawdopodobne, żeby ktoś inny założył ubrania i na dodatek znalazł się w rzece. Aby ustalić tożsamość wyłowionego z rzeki ciała, będzie z niego pobrana kość, z której po sproszkowaniu zostanie wyizolowane DNA z komórek. Takie badania nie mogą zostać wykonane na miejscu, bo nikt w Rzeszowie ich nie wykonuje. Zlecone zostaną w jednej z jednostek na terenie kraju. Od śledczych słyszymy, że być może trafią do Katowic lub Szczecina.

Szef prokuratury twierdzi, iż będzie starał się zlecić te badania instytucji, która wykona je stosunkowo szybko. Prawdopodobnie jednak wyniki będą znane dopiero za kilkanaście dni.

Są wstępne wyniki sekcji zwłok

W czwartek po godzinie 16 znane były już za to wstępne wyniki sekcji zwłok.

– Badanie wykluczyło udział osób trzecich. Na ciele nie odnaleziono żadnych śladów świadczących o tym, że mogło dojść do przestępstwa – mówi prokurator Przybyło, który brał udział w sekcji.

To jednak nie koniec. Zlecone zostały, bowiem jeszcze inne badania. Mają one m.in. dać odpowiedź na pytanie, czy w organizmie zmarłego obecne były np. alkohol, narkotyki, czy też leki. Kolejne z tych badań wykluczy, bądź potwierdzi obecność wody w jego płucach. To ważne, bo woda w płucach świadczy o utonięciu, natomiast jej brak może oznaczać, że zmarły został wrzucony do wody już po śmierci.

Przy ciele mężczyźny nie odnaleziono telefonu

Do sprawy będziemy wracać.

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Materiał oryginalny: Tragiczny finał najbardziej tajemniczego zaginięcia na Podkarpaciu? Są wstępne wyniki sekcji zwłok - Nowiny

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie