Trener koszykarek Pszczółki AZS UMCS Lublin po porażce w Gdyni: "Nie pokazaliśmy tego, co mamy najlepsze"

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
Wojciech Szubartowski
Udostępnij:
Po sześciu zwycięstwach koszykarki Pszczółki Polskiego Cukru AZS UMCS doznały pierwszej porażki w Energa Basket Lidze. Porażki bardzo dotkliwej, bo różnicą aż 47 punktów. Akademiczki przegrały w Gdyni z VBW Arką 50:97.

- Nie jesteśmy aż tak dobrym zespołem, żeby skończyć ligę porażki, ale też nie jesteśmy tak słabym, jak to wyglądało. Nie pokazaliśmy tego, co mamy najlepsze – twierdzi trener, Krzysztof Szewczyk.

We wcześniejszych ligowych spotkaniach lublinianki zdobywały średnio 72,5 pkt/mecz. W Gdyni miały zaledwie 30-procentową skuteczność w rzutach z gry. Zza linii 6,75m Pszczółki trafiły jedynie pięć z 31 rzutów. Rywalki w tym elemencie były dużo skuteczniejsze.

- Gdynia zagrała bardzo dobry mecz. Miały dobry procent rzutów za trzy punkty, a nam niestety trójki nie wpadały. Cały mecz broniły strefą. Zagrałyśmy słabo, ale musimy zapomnieć o tym, co się działo i wyczyścić głowy, bo w czwartek gramy następny, bardzo ważny mecz w Eurocupie – mówi Aleksandra Kuczyńska, 19-letnia rozgrywająca lubelskiej drużyny.

Najwięcej punktów dla gdynianek rzuciła była koszykarka Pszczółki, Morgan Bertsch. Amerykanka trafiła 10 z 15 rzutów z gry i zdobyła 26 punktów oraz miała trzy zbiórki i cztery asysty.

- Zagraliśmy bardzo zespołowo, o czym świadczy 31 asyst. Podobało mi się, jak moje zawodniczki dzieliły się piłką. Wiedzieliśmy, że Lublin w polskiej lidze wcześniej nie przegrał i czeka nas poważne granie z dobrym zespołem. Staraliśmy się dobrze przygotować do tego spotkania i wydaje się, że to nam się udało – uważa Gundars Vetra, szkoleniowiec Arki.

- Wyszłyśmy z pełnym zaangażowaniem. Dzieliłyśmy się piłką, dobrze grałyśmy w obronie i bardzo cieszymy się z tego zwycięstwa – dodaje Magdalena Szymkiewicz. Dla gdynianek to piąta wygrana w siódmym spotkaniu EBL.

Dla lubelskiej drużyny to pierwsza w tym sezonie wpadka w Energa Basket Lidze, ale druga porażka z rzędu, ponieważ trzy dni wcześniej przegrały w europejskich rozgrywkach z ekipą z Turcji.

- Gdynia pokazała dlaczego gra w Eurolidze i dlaczego przez ostatnie sezony była mistrzem Polski. Zupełnie nas zdominowały. Poza pierwszymi minutami, nie mieliśmy nic do powiedzenia. Możemy tylko przeprosić za taki mecz, bo przyjechał lider do topowego zespołu i wszyscy liczyli na dobre spotkanie. A tu różnica prawie 50 punktów. To jest katastrofa – uważa Krzysztof Szewczyk.

- O tym meczu należy zapomnieć i jeżeli chcemy być dobrym zespołem, to musimy dobrze na tę porażkę zareagować – kończy szkoleniowiec akademiczek.

J&J: Dostałam skrzydeł, te skrzydła mnie niosą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie