Przedsiębiorcy, samorządowcy, politycy i związkowcy będą wspólnie interweniowali u prezydenta i premiera w sprawie puławskiej spółki.

Zaczęła się kolejna runda w walce o Zakłady Azotowe „Puławy” i ich pozycję w Grupie Azoty. Na wniosek puławskich związkowców sprawą zajęła się Wojewódzka Rada Dialogu Społecznego. - Kiedy była ogłaszana konsolidacja polskiej chemii, „Puławy” były pilotującym i najlepiej funkcjonującym zakładem w grupie. W tej chwili, po kilku latach niestety sytuacja jest bardzo trudna i zaniepokojeni są tym nie tylko pracownicy- mówiła Mirosława Gałan, przewodnicząca rady.

Grupa Azoty powstała w 2013 r.

jako reakcja na próbę wrogiego przejęcia polskiej chemii przez kapitał rosyjski. Zamysł był prosty: wielką grupę trudniej przejąć. Rzecz w tym, że „Puławy” nie uzyskały w grupie wiodącej pozycji. Właściwie przyjęły je mniejsze zakłady w Tarnowie. Tam też jest centrala grupy. Jednak pozycja lubelskiej spółki w chemicznym gigancie była mocna. Np. prezesem grupy został prezes „Puław” i olbrzymie pieniądze szły na rozwój naszej firmy. Jednak taki układ nie wynikał z biznesowych i korporacyjnych umów, ale z decyzji politycznych.

Układ sił zmienił się, gdy do władzy doszedł PiS. „Puławy” nadal są największą firmą w grupie, ale teraz rządzą w niej Tarnów i Police. Zmienił się też środek ciężkości jeśli chodzi o inwestycje. Co więcej lubelska spółka zaczęła notować coraz niższe zyski, a związkowcy narzekają, że pieniądze z Puław wychodzą poza Lubelszczyznę.

Tylko za pierwsze półrocze 2018 roku Grupa Puławy zanotowała zysk netto ponad 90 mln zł, czyli mniejszy o 74 mln zł niż rok wcześniej.

- Zależy nam na tym, żeby Grupa „Puławy” miała odpowiednie do swoich obrotów i zysków miejsce w Grupie Azoty - mówił Michał Mulawa, przewodniczący sejmiku województwa. - Konsolidacja dziś wydaje się decyzją kontrowersyjną, bo z biznesowego punktu widzenia to konsolidacja wokół mniejszej firmy a nie lidera. Dlatego mamy pretensje - dodaje zaznaczając, że chemiczny gigant powstał za czasów rządu PO i PSL.

Lecz właśnie za tych rządów „Puławy” miały politycznie zapewnioną wiodącą rolę w grupie. - Nie zagwarantowano w sposób prawnie umocowany wiodącej roli „Puław” a im się to należy - punktuje Mulawa.

Sławomir Wręga, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego w Grupie „Azoty” też narzeka, że kilka lat temu nie zadbano o pozycję puławskiej spółki. - Platforma Obywatelska w sposób trwały oddała „Puławy” do Grupy „Azoty” natomiast w sposób nietrwały zabezpieczyła miejsce w grupie. Dziś przywrócenie normalności jest możliwe decyzjami politycznymi - ocenia.

I właśnie na takie decyzje liczy Rada Dialogu Społecznego. Specjalnemu zespołowi zostanie powierzona misja przygotowania analiz. - Na tej podstawie nasza rada podejmie stanowisko i przekażemy je panu prezydentowi, premierowi i wszystkim agendom rządowym - tłumaczyła Gałan.

Rzecz w tym, że związkowcy i politycy PiS już kilka razy interweniowali np. u premiera. - Na razie bez efektów -mówił Wręga.

Nie jest tajemnicą, że lubelscy politycy nie mają na tyle dużych wpływów w rządzie, aby wywalczyć dla „Puław” lepszą pozycję. Zupełnie inaczej niż zachodniopomorscy, gdzie znajdują się Zakłady Chemiczne Police.