"Trzymaliśmy się zwarci całym zespołem" - opinie po meczu Górnika Łęczna z Jagiellonią Białystok

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
Górnik Łęczna
Udostępnij:
Po ponad dwóch miesiącach piłkarze Górnika Łęczna znowu triumfowali w PKO Ekstraklasie. - Cieszy zwycięstwo, bo wiemy, jak ważne są dla nas punkty – mówi Damian Gąska, autor dwóch bramek w wygranym 2:1 meczu z Jagiellonią Białystok.

Damian Gąska otworzył wynik już w 1. minucie, a niespełna pół godziny później podwyższył prowadzenie pięknym strzałem z dystansu. - Cieszę się, że strzeliłem dwie bramki, ale to zasługa całej drużyny. Dobrze pracowaliśmy w obronie i zrobiliśmy wszystko, co sobie zaplanowaliśmy. Do przerwy prowadziliśmy, ale w szatni rozmawialiśmy, że Jaga na pewno się obudzi, bo to jest dobry zespół. Tak się stało, ale udało nam się dowieźć wynik do końca i to zwycięstwo dedykujemy górnikom – mówi bohater zielono-czarnych.

Przed wyjściem na murawę kapitan Górnika, Marcin Gostomski przypomniał drużynie, że sobota jest tradycyjną Barbórką i w meczu z Jagiellonią zagrają dla górników z Łęcznej. - W imieniu drużyny dedykuję zwycięstwo górnikom, pracownikom naszej kopalni Bogdanka – przyznaje trener, Kamil Kiereś.

- Po porażce z Zabrzem mówiłem zawodnikom, że jest ciężko, ale taka jest rola mężczyzny, żeby wstać kolejnego dnia i myśleć o tym, by się podnieść. I wygrać następny mecz. Zaczęliśmy odważnie, później bardziej graliśmy na własnej połowie, ale otrząsnęliśmy się. Zdawaliśmy sobie sprawę, że po przerwie Jagiellonia zrobi zmiany. Na początku drugiej połowy mieliśmy trochę szczęścia, bo uratował nas VAR. Ale od tego jest, by wyłapywać takie sytuacje. Po przerwie gospodarze mieli optymalną przewagę w posiadaniu piłki, ale nasza taktyka spowodowała, że trzymaliśmy się zwarci całym zespołem w defensywie – podsumowuje spotkanie trener Górnika.

W pierwszej połowie, poza kilkoma minutami dominacji Jagiellonii, stroną przeważającą byli goście. - Sposób, w jaki zagraliśmy pierwszą połowę mógłbym przemilczeć. To, jak straciliśmy obie bramki jest nie do przyjęcia. Były prezentami na jakie na tym poziomie nie powinniśmy sobie pozwolić – złości się Ireneusz Mamrot, trener ekipy z Białegostoku.

- Później doszła wewnętrzna presja i marazm. Nie każdy chciał brać odpowiedzialność za piłkę, bo widzieli, że mecz się źle układa. Pierwszą połowę trzeba było dograć i zrobić wszystko, by w drugiej wrócić do meczu. Uważałem, że możemy nie tylko zremisować, ale i wygrać. Możemy żałować, że bramka strzelona zaraz po przerwie nie została uznana. To był centymetrowy spalony. Później biliśmy głową w mur. Strzeliliśmy po stałym fragmencie, ale to było za mało. Nie wygląda to dobrze – dodaje szkoleniowiec Jagiellonii.

Po wygranej z Białymstoku łęcznianie opuścili ostatnie miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy, ale znajdująca się za nimi, ze stratą jednego punktu, Warta Poznań ma rozegrane jedno spotkanie mniej.

.

Jak świętować Barbórkę, to tylko zwycięstwem! Górnik Łęczna ...

Rafał Jackiewicz: Teraz został mi już tylko cyrk...

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Jakże inaczej wyglądałby pozycja Górnika w tabeli gdyby nie żenujące ich porażki na swoim stadionie ze słabymi: Wartą i Wisłą!. Z zabrzanami też nie musiała być porażka
Dodaj ogłoszenie