MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Twierdza Łęczna padła. Błysk Kapicia na wagę zwycięstwa Lechii z Górnikiem

Kamil Wojdat
Kamil Wojdat
(Do rozegrania zostało jeszcze sześć kolejek ligowych)
(Do rozegrania zostało jeszcze sześć kolejek ligowych) fot. ilustracyjna: Górnik Łęczna/gornik.leczna.pl
Po serii 13 domowych meczów ligowych bez porażki Górnik Łęczna przegrał u siebie z Lechia Gdańsk 0:1. Bohaterem gości został Bośniak Rifat Kapić. Gospodarze mieli jeszcze dwie okazje, aby wyrównać, ale zabrakło skuteczności.

Starcie w Łęcznej zapowiadało się bardzo ciekawie. Wszak mierzyły się dwie drużyny z czuba tabeli: czwarty Górnik, który w tym sezonie ligowym u siebie jeszcze nie przegrał z liderującą Lechią, która wiosną zdobyła 21 na 24 możliwe do zdobycia punktów i przed rozpoczęciem kolejki miała siedem oczek przewagi nad strefą barażową (miejsca 3-6).

– Czeka nas starcie z bardzo trudnym przeciwnikiem. Chciałbym, aby Lechii jako pierwszej udało się wygrać w Łęcznej – zapowiadał trener gdańszczan, Szymon Grabowski. – Wiadomo, że matematyka to piękna dziedzina, ale w piłce nożnej trzeba liczyć na siebie. Zrobimy wszystko, aby nie oddać pierwszego miejsca. Zrobimy wszystko, aby wywalczyć bezpośredni awans. Póki co skupiamy się na małych kroczkach – dodawał.

Łęcznianie przystępowali do konfrontacji z liderem mając za sobą trzy wygrane z kolei, zatem pewność w zespole była duża.

– Czeka nas ciężki mecz, bo Lechia jest mocnym zespołem, który ma swoje atuty. My się jednak nie boimy. Wyjdziemy na boisko, aby pokazać się z jak najlepszej strony naszym kibicom i dać im powody do radości – zaznaczał pomocnik zielono-czarnych, Kacper Łukasiak.

Obustronny szacunek widać było od początku spotkania. Drużyny raczej wzajemnie się badały, a kibice oglądali piłkarskie szachy. W 12. minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Damian Gaska. Gracz gospodarzy przymierzył jednak niecelnie. Tak samo jak później jego koledzy, bo Górnicy zakończyli pierwszą odsłonę meczu bez żadnego celnego strzału na bramkę strzeżoną przez Bohdana Sarnawskiego. A oddali ich łącznie siedem.

Mniej, bo cztery razy próbowali piłkarze z Trójmiasta i aż trzy próby zmusiły Macieja Gostomskiego do interwencji. Między innymi w 16. minucie, gdy Maksym Chłań wypuścił Tomasa Bobcka. Golkiper miejscowych zatrzymał jednak gracza gości i skończyło się rzutem rożnym. W 30. minucie mocno uderzał z kolei Camilo Mena, ale i tym razem to było za mało na kapitana Górnika. Ostatni kwadrans bramek także nie przyniósł. Do przerwy 0:0.

Tuż po niej oglądaliśmy bardzo ładną akcję gospodarzy. W polu karnym rywali głową zgrywał Paweł Żyra, a bez przyjęcia uderzał Adam Deja. Z jego strzałem poradził sobie Sarnawski, ale nawet gdyby było inaczej, to arbiter liniowy pokazał, że chwilę wcześniej Ilkay Durmus dośrodkowywał już zza linii końcowej, więc piłka dla gości.

W okolicy 60. minuty to przyjezdni mieli dwie okazje. Najpierw po rożnym niecelnie główkował Andrei Chindris, a następnie rajd Meny i próbę strzału z prawego skrzydła powstrzymał Gostomski.

Chwilę później boisko opuścił Marko Roginić, a zastąpił go Damian Warchoł. Na kwadrans przed końcem mógł dać prowadzenie gospodarzom, lecz nieco mu zabrakło, aby po wstrzeleniu futbolówki przez Durmusa wzdłuż bramki zamknąć akcję. Pięć minut później, przy podaniu z drugiej strony Mateusza Młyńskiego, pobiegł natomiast zbyt szybko i piłka poleciała za jego plecami.

Wydawało się, że wszystko zmierza ku remisowi, ale wtedy popis indywidualnych umiejętności dał Rifat Kapić. Bośniak uderzył z okolic 20. metra, a Maciej Gostomski jedyne co mógł zrobić, to odprowadzić piłkę wzrokiem.

Trener Pavol Stano postawił wszystko na jedną kartę i w doliczonym czasie gry Górnicy mieli dwie dobre okazje. W obu przypadkach uratować remis mogli rezerwowi. W sytuacji oko w oko z Sarnawskim zbyt lekko uderzył jednak Piotr Starzyński, a po rogu w piłkę nieczysto trafili najpierw Karol Podliński, a następnie Warchoł.

Górnik Łęczna – Lechia Gdańsk 0:1 (0:0)

Bramka: Kapić 84

Lechia: Sarnawski – Bugaj, Chindris, Olsson, Kałahur, Kapić, Mena, D'Arrigo (63 Gueho), Neugebauer, Chłań (90 Sezonienko), Bobcek (81 Zjawiński). Szymon Grabowski

Górnik: Gostomski – Bednarczyk, Cisse, Klemenz, Durmus, Deja, Młyński (90 Starzyński), Łukasiak, Żyra (83 Podliński), Gąska, Roginić (73 Warchoł). Trener: Pavol Stano

Żółte kartki: Bednarczyk – Bugaj, Olsson, Neugebauer, Bobcek

Sędziował: Paweł Malec (Łódź)

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szymon Grabowski: Miejsce Lechii jest w ekstraklasie, Arki również

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski