UMCS: negocjacje w sprawie pieniędzy dobiegły końca

Ewa LisekZaktualizowano 
Zgodnie z osiągniętym wczoraj porozumieniem, pracownicy uczelni  dostaną od 140 do 450 zł dodatku do wynagrodzeń,  w zależności od stanowiska.
Zgodnie z osiągniętym wczoraj porozumieniem, pracownicy uczelni dostaną od 140 do 450 zł dodatku do wynagrodzeń, w zależności od stanowiska. archiwum
- Władze UMCS zawarły porozumienie z trzema związkami zawodowymi w sprawie zasad wypłacenia pracownikom wynagrodzeń - poinformowała wczoraj Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzeczniczka prasowa uniwersytetu. Na podpisanie dokumentu nie zgodził się jedynie NSZZ "Solidarność".

- Cieszę się, że w końcu mamy to wszystko za sobą - podsumowuje Elżbieta Chodzyńska z Solidarności '80.

10 mln zł trafi w sumie na konta pracowników największej uczelni w regionie

Negocjacje między związkami zawodowymi a władzami uczelni trwały od kilku tygodni. Chodziło o podział 10 mln złotych ekstradotacji, jakie UMCS dostał z rezerwy budżetowej Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Związkowcy chcieli, by połowa kwoty została podzielona równo między wszystkich pracowników. Każdy otrzymałby podwyżkę pensji za rok 2009 o ok. 120 zł. Kolejne 4 miliony dotacji miałyby być przeznaczone na równe dodatki dla ogółu zatrudnionych. Milion zostałby na premie dla wykładowców. Na takie wyjście nie zgadzały się władze uczelni.

Zgodnie z osiągniętym wczoraj porozumieniem, pracownicy uczelni dostaną od 140 do 450 zł dodatku do wynagrodzeń, w zależności od stanowiska. Pieniędzy nie otrzymają ci, którzy w tym roku odeszli z pracy. - Wypracowane porozumienie to sukces, ale tylko w nawiązaniu do negatywnych nastrojów, jakie panują na uczelni - twierdzi Elżbieta Chodzyńska.

Pieniądze zostaną wypłacone do 20 grudnia br.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 9

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

F
Fang

Czy ekstra dotacja 10 mln.pln nie powinna być przeznaczona na zmniejszenie zadłużenia UMCS.

a
adiunk2

W tym przypadku rozstrzygajace znaczenie ma charakter wykonywanej pracy, asystenci w ramach swoich obowiazkow poza praca dydaktyczna maja takze naukowa (i wbrew pozorom nie sprowadza sie ona wylacznie do przygotowania i obronienia w odpowiednim terminie rozprawy doktorskiej).

s
sk

To, że asystent zaliczany jest do grupy pracowników naukowo-dydaktycznych nie oznacza jeszcze, że jest naukowcem. Asystent to asystent, a ten świeżo zatrudniany jest takim samym "naukowcem" jak ten z administracji, gdzie praktycznie każdy pracownik administracyjny ma wykształcenie wyższe (też wiele osób o tym zapomina i myśli, że administracja to jaskiniowcy z maczugami, bez wiedzy, inteligencji i zainteresowań)tak samo jak ten początkujący asystent. Szczerze mówiąc naukowcem nazwałbym dopiero od doktora , ale asystenta chyba jeszcze za wcześnie. Zrobi doktorat -proszę bardzo powiem o nim młody naukowiec.

a
adiunkt2

10 mln, ktore trafilo na UMCS w ramach dotacji stacjonarnej nie "dotyczylo inflacji" (minimalizowaniu jej skutkow w sferze budzetowej sluzy "13-tka")

Wiekszosc pracownikow naukowych stanowia asystenci, a ich wynagrodzenie wcale nie jest "duzo duzo wieksze niz pracownikow obslugi i administracji" - obecnie wynosi ono ok. 1500 zl netto.

Nie jest rowniez do konca prawdziwe stwierdzenie jakoby "co drugi naukowiec" pracowal na wiecej niz jednym etacie, z tej prostej przyczyny ze 90% asystentow nie ma szansy na podjecie zatrudnienia na innej uczelni, adiunkci juz takowa maja, ale jedynie w nielicznych przypadkach sa zatrudnianiu na nich na umowe o prace, zas habilitowani stanowia znacznie mniej niz polowe ogolu pracownikow naukowo-dydaktycznych (i o czym wiele osob zdaje sie zapominac, nie o wszystkich profesorow - w tym nawet zwyczajnych/"prezydenckich" - bija sie uczelnie prywatne, ktore zwykle ograniczaja sie do ksztalcenia studentow na kilku dochodowych, a zarazem malo kosztownych kierunkach)

m
moka

Nie rozumiem tych wszystkich idiotycznych komentarzy. Pensję naukowcy mają dużo dużo większą niż pracownicy obsługi i administracji. Nikt ich z tymi grupami nie zrównuje więc proszę się nie porównywać kłamliwie, a te pieniądze, które zostały podzielone dotyczyły inflacji, więc pytam czy u naukowców była większa inflacja niż u obsługi i administracji??? Dajcie już spokój bo to jest nie fair!! Co drugi naukowiec pracuje nie na jednym etacie, a na dwóch, w prywatynych szkołach i tak jak pisze ktoś w poprzednim poście zarabia tam dwa razy tyle co w UMCS. Jeszcze mało??? Gdybym miał tyle czasu, żeby pracowac na dwóch etatach byłbym szczęśliwy. Tylko nie miałbym tyle tupetu, żeby wpadać na zajęcia z krawatem na plecach i pytać studentów: to który to rok, co my teraz mamy, bo wracam z ..... i tu podaje z jakiej prywatnej sie tak spieszył. No wiec skończmy ten irytujący wszystkich uczciwych temat.

x
xxx

Wkońcu ktoś zainteresował się tymi co wykonują najcięższą prace za marne pieniądze.wykładowcy nie powinni nic dostać i tak mają za dużo za nic nie robienie i klepanie tego samego cały czas i za to jak traktują studentów jak zwierzęta. nic nie dać tym darmozjadom

z
zielony1

rzeczywiście obniżenie kwoty podwyżki dla nauczycieli akademickich kosztem zwiększenia jej dla pracowników obsługi to jakieś nieporozumienie. władze UMCS cały czas powtarzały, że to nie obsługa
i administracja są najważniejsze na uczelni. ale widać wystarczyło trochę jajkami porzucać i pokrzyczeć
by władze zmiękły. trudno to zrozumieć.

a
adiunkt

Pani Chodzyńska najwyrazniej nie miala ostatnimi czasu okazji podyskutowac z mlodszymi pracownikami naukowymi - w ich przypadku o zlagodzeniu negatywnych nastrojow nie moze byc bowiem mowy...

Niestety coraz wyrazniej widac, iz wladze UMCS zaczynaja w kwestiach finansowych dzialac pod dyktando zwiazkow zainteresowanych wylacznie jedna grupa pracownikow - pracownikami obslugi technicznej budynkow (sprzataczkami, szatnaiarzami, portierami, etc.). Tylko w ten sposob mozna zrozumiec logike przyznania dokladnie takiego samego dodatku pracownikom odpowiadajacym np. za czystosc obiektow UMCS (przy calym szacunku do ich samych i ich pracy, doskonale zdaje sobie sprawe z tego ze jest ona niewdzieczna i slabo oplacana) i pracownikom dziekanatow czy zwlaszcza asystentom, ktorzy wraz z adiunktami dzwigaja na sobie olbrzymia wiekszosc obowiazkow dydaktycznych uczelni, a ich wynagrodzenie zasadnicze (ok. 1500 zl na reke) jest smiesznie niskie. I tylko przy tym zalozeniu da sie ustalic dlaczego prace adiunktow wyceniono raptem na 50 zl wiecej niz prace portierow.

Czy we wladzach uczelni ktos zastanawia sie w ogole nad tym, jak ich polityke finansowa odbiera grupa mlodszych pracownikow naukowych? Z rozmow jakie ostatnio toczymy w swoim gronie bezsprzecznie wynika, iz wiekszosc doktorow zatrudnionych na kierunkach majacych komercyjne odpowiedniki planuje odejscie z UMCSu zaraz po uzyskaniu habilitacji. Nasza Alma Mater ma nam coraz mniej do zaoferowania. Prywatne uczelnie oferuja swym pracownikom (zwlaszcza tym zatrudnianym u nich na pierwszym etacie) nieporownywalnie lepsze warunki i to nie tylko finansowe (wynagrodzenie nawet w lubelskich szkolach prywatnych jest zazwyczaj minimum dwukrotnie wyzsze niz w szkolach publicznych), ale i dotyczace warunkow pracy (zdecydowanie nizsze pensum!). Do niedawna jednym z elementow, ktory w naszym mniemaniu przesadzal o wyzszosci uczelni publicznych nad prywatnymi bylo znacznie lepsze zaplecze badawcze, w tym zwlaszcza biblioteczne, dzis w dobie katalogow elektronicznych na kierunkach humanistycznych/spolecznych nie ma ono juz zbyt wielkiego znaczenia, a i w tym elemencie UMCS zostaje daleko w tyle. Dlaczego ja, jako adiunkt na progu habilitacji, zatrudniony na najwiekszej uczelni w tej czesci UE z prosba o dostep do zagranicznych artykulow naukowych musze zwracac sie do mlodszych kolegow studiujacych na zachodzie, ktorzy dzieki serwisom typu jstor.org za sprawa kilku klikniec mysza sa w stanie zapoznac sie z trescia dowolnej publikacji naukowej opublikowanej w akademickich periodykcach od poczatku XX w., a do ktorych ja mam "dostep" jedynie za sprawa wypozyczalni miedzybibliotecznej, ktora potrzebuje czesto kilku tygodni na zrealizowanie jednego zamowienia?

Czy ktos bierze te kwestie pod uwage? Czy na Senacie uczelni kiedykolwiek zastanawiano sie nad tym jakie beda konsekwencje ulatwien w zdobywaniu habilitacji na kierunkach takich jak prawo, administracja, politologia, ekonomia, itp. ktorych samodzielni pracownicy naukowi sa rozchwytywani przez prywatne uczelnie? Czy ktos robi w ogole cos by te osoby zatrzymac? Czy poswieca im sie choc polowe tej uwagi, ktora ciesza sie obecnie panie sprzataczki, portierki i szatniarki?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3