Wnętrze iluzji. Leon Tarasewicz w Galerii Białej

Sylwia Hejno
Małgorzata Genca
Malarstwo to nie tylko płótno i pędzelek - uważa artysta Leon Tarasewicz. Jego wystawa otwiera się dziś w Galerii Białej

Wychowywałem się w czasach, gdy bez płótna naciągniętego na brzozową deseczkę nie dawało się zrobić wystawy. Stopniowo wyzwoliłem się z ram, potem z galerii i wyszedłem na ulicę. Ale tak naprawdę nic się nie zmieniło. Dalej, podobnie jak przy malowaniu renesansowych fresków, adaptuję stałe elementy otoczenia - mówi Leon Tarasewicz.

Na wystawie "Granice malarstwa - granice galerii" zamiast prac na plan pierwszy wysuwa się kompozycja, w jaką artysta układa przestrzeń. A przypomina ona rosyjską lalkę matrioszkę. We wnętrzu znajdujemy kolejną wewnętrzną przestrzeń, a w niej kolejną i kolejną... Wszystko dzięki kolorom, lampom i lustrom. - Malarstwo to dla mnie stwarzanie iluzji. Gdybyśmy wzięli jakikolwiek obraz pod wielką lupę dostrzeglibyśmy, że składa się on z różnych plam, które tworzą syntezę kolorów.

Artysta konsekwentnie poszerza granice malarstwa igrając z tym, co widz widzi - wielobarwne, wibrujące pole, stające się powoli wraz z oddaleniem coraz bardziej monochromatyczne, czy też pozwala mu wejść do wnętrza obrazu tak, aby go pochłonął. "Moim marzeniem jest, by obrazy przejęły kontrolę nad odbiorcą w taki sposób, by jego otoczenie przestawało istnieć, wtedy obraz, nieograniczony żadnymi ramami, mógłby się bez przeszkód rozrastać" - napisał swego czasu.

Leon Tarasewicz, który wystawia wświatowych galeriach, w rodzinnych Waliłach pod Gródkiem słucha jak dawni koledzy ze szkoły śmieją się, że maluje kolorowe paski i jeszcze na tym zarabia. Podchodzi do tego z humorem i zrozumieniem: "Nie chcę zmieniać porządku, który sobie wieś ustaliła" - wyznał w jednym z wywiadów.

- Pamiętam, kiedy przedpierwszą wystawą w 1985 r. w drzwiach galerii pojawił się Leon, a pod pachą miał wielki rulon. Był to obraz pola. Całkowicie wypełnił jedną ścianę - wspomina Anna Nawrot-Gryka z galerii Białej. - Dzisiaj, po ponad dwudziestu pięciu latach artysta dokonał takiego zwrotu, że to pole zasadził w galerii.

Kolorowe korytarze Tarasewicza, oświetlone lampionami, pokryte trawą, ze złudną przestrzenią odbitą w lustrach czekają, aby się w nich pogubić.

Piątek. "Granice malarstwa - granice galerii" , galeria Biała, ul. Peowiaków 12, wernisaż godz. 18.00

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Esteta.

Lepsze to niż spływający kolorowy beton.

Dodaj ogłoszenie