MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wymęczona wygrana Górnika Łęczna w Sosnowcu z Zagłębiem. Zdecydował rzut karny w doliczonym czasie gry

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
Zagłębie Sosnowiec - Górnik Łęczna
Zagłębie Sosnowiec - Górnik Łęczna Lucyna Nenow / Polska Press
Sędzia meczu Zagłębia Sosnowiec z Górnikiem Łęczna podyktował rzuty karne dla obu drużyn. Jedenastkę dla gospodarzy anulował jednak po wideoweryfikacji, a karnego dla gości wykorzystał Ilkay Durmus i zielono-czarni skromnie pokonali ostatni zespół w Fortuna 1. lidze.

Przez 90 minut piłkarze Górnika nie oddali ani jednego celnego strzału! Ale w doliczonym czasie gry Durmus zagrał na bliższy słupek gdzie wbiegał Damian Warchoł. Interweniujący bramkarz Zagłębia trafił w nogi pomocnika zielono-czarnych, a sędzia wskazał na jedenasty metr.

Do rzutu karnego podszedł Durmus i chociaż Mateusz Kos wyczuł jego intencje, to strzał był precyzyjny, tuż przy słupku i golkiper gospodarzy nie miał szans na skuteczną interwencję. Jedyny celny strzał łęcznian zapewnił im trzy punkty i przedłużył zwycięską serię do trzech spotkań (a czterech bez porażki).

Nie był to jedyny rzut karny podyktowany przez arbitra. W 78. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, zakotłowało się pod bramką Górnika i Szymon Łężny wskazał jedenastką dla gospodarzy. Sędzia został jednak wezwany do monitora, aby obejrzeć powtórki sytuacji, w której ucierpiał Marko Roginić. Po analizie zdarzenia arbiter anulował rzut karny i przyznał rzut wolny dla łęcznian.

Wygrana po bramce z rzutu karnego w doliczonym czasie gry dobrze obrazuje mecz w Sosnowcu. Spotkanie przypominało starcie dwóch drużyn, z których żadna nie była zainteresowana zdobyciem kompletu punktów.

W tabeli Fortuna 1. ligi Górnika i Zagłębie dzieliła różnica 28 punktów, ale na boisku tej przewagi nie było widać. Wprawdzie od początku inicjatywa należała do łęcznian, ale w ich poczynaniach brakowało konkretów w ostatniej fazie ataku. Piłkarze trenera Pavola Stano długo utrzymywali się przy piłce, akcje z dużym spokojem budowali od własnego pola karnego i wymieniali wiele podań. W pierwszej połowie jedyną groźniejszą sytuacją gości było dośrodkowanie, po którym piłki nie dosięgnął jednak Kacper Łukasiak.

Gospodarze zostali zepchnięci do defensywy, ale to właśnie oni oddali pierwsze celne strzały. W 14. minucie z bocznego sektora, tuż sprzed pola karnego, uderzył na bliższy słupek Artem Polyarus. Maciej Gostomski obronił strzał, ale wypuścił z rąk piłkę, do której natychmiast doskoczył Maksymilian Rozwandowicz. Jego dobitka padła łupem kapitana Górnika.

I były to jedyne celne strzały sosnowiczan w tej potyczce. Piłkarze z Łęcznej pierwszy strzał oddali dopiero w 22. minucie. Damian Gąska z rzutu rożnego dośrodkował do Lukasa Klemenza, który zdołał uderzyć głową, ale próba była niecelna.

Zagłębie miało szansę na dobrą okazję strzelecką w 25. minucie. Patryk Caliński dograł do stojącego w okolicach siódmego metra Kamila Bilińskiego. Gdyby napastnik gospodarzy zdołał przyjąć futbolówkę, wówczas łęcznianie znaleźliby się w dużych kłopotach.

Trochę szczęścia gospodarzom zabrakło także w 31. minucie. Na strzał zza pola karnego zdecydował się Polyarus, a piłka odbiła się od jednego z defensorów i zmieniła kierunek lotu. Gostomski rzucił się w lewo, a futbolówka poleciała w drugą stronę. Minęła jednak bramkę łęcznian.

W drugiej połowie zielono-czarni mieli kilka stałych fragmentów gry, które zawsze były ich mocną stroną. Nie tym razem. Dośrodkowania Adama Dei z rzutów wolnych nie przynosiły zagrożenia dla bramkarza Zagłębia.

Łęcznianie mieli przewagę, częściej zbliżali się w okolice pola karnego przeciwnika, ale nie potrafili mocnym akcentem zakończyć akcji. Natomiast szczęście wciąż było po ich stronie o czym najmocniej przekonali się w 53. minucie.

Gospodarze po wymianie kilku podań dograli do Sebastiana Boneckiego, a ten uderzył sprzed pola karnego. Gostomski nie zareagował, a tylko wzrokiem odprowadził piłkę, która odbiła się od słupka!

Na kwadrans przed końcem meczu zespół z Sosnowca, w krótkim czasie, miał trzy groźne sytuacje. Po wyjściu z szybkim atakiem Paweł Szostek wypuścił Polyarusa, który znalazł się sam na sam z Gostomskim i w ostatniej chwili doskoczył do niego i zablokował strzał Lukas Klemenz.

Za chwilę Polyarus dośrodkował z lewej strony, a zamykający akcję Konrad Wrzesiński głową dograł do Rozwandowicza. Zrobiło się bardzo groźnie, ale skończyło na rzucie rożnym. To właśnie po tym dośrodkowaniu z narożnika boiska gospodarze przez chwilę cieszyli się z przyznanego rzutu karnego.

Górnik po raz szósty wygrał na wyjeździe, w tym po raz czwarty wynikiem 1:0.

Zagłębie Sosnowiec- Górnik Łęczna 0:1 (0:0)

Bramka: Durmus 90+ (k)

Zagłębie: Kos – Matynia, Szostek (90 Suchockyj), Remy, Caliński, Polyarus, Janota (64 Sokół), Bonecki (81 Guezen), Rozwandowicz, Wrzesiński (80 Zielonka), Biliński (90 Fabry). Trener: Marek Saganowski

Górnik: Gostomski – Klemenz, Cisse, Durmus, Deja, Żyra (58 Warchoł), Łukasiak, Młyński (80 Janaszek), Bednarczyk, Gąska (46 Starzyński), Roginic (87 Podliński). Trener: Pavol Stano

Żółte kartki: Rozwandowicz, Janota, Szostek, Bonecki, Kos – Gąska
Sędziował: Szymon Łężny (Kluczbork)

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Derby Trójmiasta: oprawa meczu Lechia Gdańsk - Arka Gdynia

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski