Wymiary wzajemności na Festiwalu Open City w Lublinie. Miasto na obraz i podobieństwo człowieka (ZDJĘCIA)

Sylwia Hejno
- Wzajemność to jest to coś, co sprawia, że ludzie są razem, że zakładają miasta. Kochają się i nienawidzą. To jest coś, do czego się zobowiązujemy myśląc o przeszłości, gdy natrafiamy na jej ślady oraz o przyszłości – gdy chcemy przekazać miasto naszym dzieciom, wnukom czy zupełnie nieodgadnionym, dalszym pokoleniom. W mieście nieustannie wplątujemy się w jakąś wzajemność, wspólnotę – mówił w czasie otwarcia Open City Mirosław Haponiuk, wspólnie z Anną Nawrot, kurator festiwalu.

„Wzajemność” to tegoroczne hasło Open City. Spojrzenie w przyszłość może stanowić praca Henka Vischa „Das Kino dla Lublina i jego gości”. Olbrzymka siedząca wygodnie przed Zamkiem to praca o projekcji naszych marzeń, lęków, idei na to, co widzimy, a wówczas stają się one rzeczywistością. - Jest zatem o otrzymywaniu ze świata wszystkiego tego, co tkwi w nas – mówił artysta. Kino – czyli projekcja fantazji, myśl czy sen, które za chwilę stanie się ciałem oznacza także , że stwarzamy świat, jaki widzimy.

Echa przeszłości przywróconej dla teraźniejszości ożywają w "Krawieckiej 31" Magdaleny Franczak. Żydowska ulica w pewnym sensie nadal istnieje w wydeptanej ścieżce, którą mieszkańcy skracają sobie drogę do centrum handlowego – depczemy po niewidzialnych dachach domów tych, którzy pozostawili sobie pustkę. Gdy artystka budowała biały domek, przechodnie dopytywali gdzie są okna i drzwi, by dostać się do środka. Ale duchy przecież ich nie potrzebują. Intensywny zapach kadzidła wydobywający się z komina niesie mnóstwo znaczeń – od rytuału oczyszczenia po te najbardziej mroczne. W końcu kiedyś mieściła się tu łaźnia. – I w imię higieny, tej zupełnie chorej, cała ulica wraz z mieszkańcami zniknęła – zauważa kurator.

Wzajemność może przybierać formę wsparcia, pomocy, może też nieść destrukcję. Przypominają o tym prace Roberta Kuśmirowskiego i Jarosława Koziary. Zbiornik paliwowy, który grozi swoją obecnością w pobliżu niedawno spalonej kamienicy („Stalker II” Kuśmirowskiego) i teatralnie przerysowany pożar, który bucha z okien (”Przemiana” Koziary) przypominają o żywiole, który poza tym, że fizyczny, to szaleje w sferze emocji. Konflikt, przemoc, nienawiść, namacalne zagrożenie rodzą w nas współczucie dla ofiar, ale i stawiają pytanie o to, na ile ono jest aktualne w sytuacjach, które rozgrywają się w mniej spektakularny sposób obok nas.

Bardzo silnie do emocji odwołuje się "Balans" Moniki i Tomasza Bielaków. Mężczyzna stojący na wąskim gzymsie na tętniącym życiem Krakowskim Przedmieściu trafia w naszą empatię skandalicznie celnie. Do tego stopnia, że rzeźba została "ewakuowana" i zawieziona na komisariat po tym, jak przypadkowy przechodzień zawiadomił służby ratunkowe, że na kamienicy znajduje się samobójca.

WIĘCEJ: Akcja w centrum Lublina. "Człowiek stoi na gzymsie!" Zaalarmowana straż pożarna zamiast samobójcy znalazła manekina

W figurze mężczyzny – zupełnie przeciętnego, w średnim wieku, w sportowej bluzie – możemy zobaczyć współczesnego uchodźcę, desperata, albo po prostu kogoś bardzo samotnego. Artyści czynią nas współodpowiedzialnymi za jego los.

- Często wydaje się nam, że decyzje podejmujemy samodzielnie, a są przefiltrowane przez postawy, oczekiwania innych. My go nazywaliśmy po prostu człowiekiem, który jest w potrzebie, kimś, kto wyciąga do nas dłoń szukając ratunku i od nas zależy czy ktoś mu pomoże, czy zostanie sam na tej ścianie - mówił Tomasz Bielak.

Traumy i koszmary, jednak w wydaniu alabastrowo łagodnym, są także obecne w "AL/LII/17" Sophie Muller. Głowa zatopiona w ścianie, którą można niemal przeoczyć, nie daje żadnych odpowiedzi na pytanie co się stało. Równie wiele domysłów budzi Atlas Pawla Doskocila, który dźwiga niewidzialny ciężar w centrum Starego Miasta. Świat, który trzyma w dłoniach to świat ulotny, niematerialny.

Katarzyna Szczypior i Kamil Stańczak proponują natomiast miejski design, dla którego głównym bohaterem jest nie przedmiot, a człowiek. Obrotowe krzesełka ("(KO) relacje" Szczypior), oddają złożoność i wielość ludzkich interakcji, są także swoistym kreatorem nowych. "Tło zderzeń", praca Stańczaka, dla którego inspiracją były kompozycje przestrzenne Katarzyny Kobro, rezygnuje z pretensji do bycia "sztuką na postumencie". Służy do tego, by na niej siedzieć lub jeździć deskorolką, jest – jak wskazuje tytuł – po prostu tłem dla ludzkiego bycia w przestrzeni.

A czego wypatrują "Watchmeni" Krzysztofa Sołowieja? Czy przez lornetkę dostrzeżemy niuanse dachów, na co dzień niewidzialne ("Jamais vu"Mirosława Nordyka Jurczuka), czy zauważymy miasto i jego architekturę, która mimochodem zdradza bardzo znaczące relacje i współzależności ("Wzajemność" kliku.com)?

Jubileuszowe i bardzo lubelskie (dużo jest artystów z naszego miasta, lubelscy są kuratorzy) Open City pokazuje, że nawet na to, co pozornie znamy można patrzeć na nowo, świadomie odkrywać. Kluczowy jest cytat Jonathana Rabana przywołany w tegorocznej edycji festiwalu: „Zdecyduj kim jesteś, a miasto wokół ciebie znów przyjmie formę trwałą. Zdecyduj czym jest ono, a ujawniona zostanie twoja własna tożsamość (...)”.

Prace możemy oglądać do 5 października, ich lista:
1. Henk Visch – DAS KINO DLA LUBLINA I JEGO GOŚCI – ul. Zamkowa 9 (plac przed Zamkiem)
2. Magdalena Franczak – KRAWIECKA 31 – Błonia pod Zamkiem
3. Jarosław Koziara – PRZEMIANA – ul. Grodzka 36a
4. Robert Kuśmirowski – STALKER II – podwórko pomiędzy kamienicami przy ul. Rybnej 10 i Rybnej 12
5. Pavel Doskočil – ATLAS – Plac po Farze
6. Katarzyna Szczypior – (KO)RELACJE – plac obok Trybunału Koronnego, ul. Rynek 1
7. Mirosław Nordyk Jurczuk – JAMAIS VU – ul. Złota 1
8. kilku.com – WZAJEMNOŚĆ – plac Łokietka 1 / Krakowskie Przedmieście 1
9. Monika i Tomasz Bielakowie – BALANS – Krakowskie Przedmieście 54
10. Krzysztof Sołowiej – WATCHMEN DLA LUBLINA – Plac przed Centrum Kultury
11. Sofie Muller – AL/LII/17 – fasada Centrum Kultury, ul. Peowiaków 12
12. Kamil Stańczak – TŁO ZDERZEŃ – plac Lecha Kaczyńskiego

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
GOSC
Anna Horodyńska związana z Open City mówiła wprost, że odbiera "uchodźcę" z komisariatu, bo to jest uchodźca. Teraz zmiana gadki. Kilka dni temu kierowca pisał, że przed wjazdem do Lublina ustawili postać kobiety na wiadukcie. Samochody gwałtownie hamowały, reakcja kierowców zagrażała bezpieczeństwu na drodze. To nie jeden manekin, który ma szokować. Gadacjcie co chcecie tylko na własny koszt. Brzydko się bawicie za pieniądze Lublinian.
m
marks&engels
Znowu marksistowska zydolewacka "sztuka" obrana w ladne słowka i slogany.
Dodaj ogłoszenie