MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Z najwyższego punktu widzenia. Chińczyk mistrzem świata.

Marcin Możdżonek
Marcin Możdżonek
pap
Miano czempiona globu w szachach klasycznych od kilku dni należy do chińskiego zawodnika Ding Lirena. O zwycięstwie zdecydowała czwarta partia dogrywki. W regulaminowych czternastu klasycznych partiach był remis, choć nie brakowało w nich fajerwerków. Niepomniaszczij trzykrotnie prowadził w meczu, lecz nie potrafił postawić kropki nad i. Być może zbytnia pewność siebie go zgubiła. Liren był często do tyłu z czasem w przeciwieństwie do swojego przeciwnika, który ruchy wykonywał stosunkowo szybko i zdecydowanie.

Mamy króla bez korony chciałoby się rzec. W końcu dotychczasowy mistrz, dzierżący ten tytuł od 10 lat zrezygnował, ponieważ nie miał już motywacji do kolejnej obrony miana mistrza świata. Uważam, że Carlsen dalej jest najlepszym szachistą na świecie i rezygnacja z batalii w Astanie nie przekreśliła tego. Swoją drogą ciekawą sprawą by było gdyby za jakiś czas wrócił do walki o mistrzowski tytuł. Liczę, że odnajdzie nową motywację i rzuci wyzwanie kolejnemu mistrzowi. Świat szachów z pewnością by na tym zyskał.

Wracając do meczu. Ding Liren zmierzył się z Rosjaninem rzutem na taśmę. To właśnie Niepomniaszczij, grający pod flagą FIDE(międzynarodowa federacja szachowa), wygrał turniej kandydatów dający prawo do walki o mistrzostwo, a Chińczyk zajął w nim drugie miejsce. Ciekawe jest to że dostał dziką kartę na udział w turnieju w związku z dyskwalifikacją drugiego Rosjanina Kariakina, otwarcie popierającego wojnę na Ukrainie. Część kibiców narzekała na poziom tej rozgrywki. Wrażenie słabszego poziomu sportowego zapewne spotęgowane było tym, że dziś analizować i wychwycić błąd człowieka może każdy, kto jest uzbrojony w program szachowy. Wszak obydwaj panowie popełniali czasami sporo błędów, ale moim zdaniem ich potyczka dzięki temu nabrała rumieńców, a niektóre pojedyncze partie przypominały te z czasów szachów romantycznych jeszcze sprzed ery potężnych silników komputerowych. Pamiętajmy, że pomimo pomocy zdobyczy techniki i sekundantów grali ludzie z krwi i kości. Tacy, jak my którzy różnie reagują na stres i presję związaną ze sportową rywalizacją. Znamiennym było zachowanie Niepomniaszcziego, który w ostatniej partii dogrywki na kilka ruchów przed jej końcem rozsypał się emocjonalnie wiedząc, że popełnił fatalny w skutkach błąd i jeśli tylko Ding dostrzeże kombinację kończącą to będzie po wszystkim. Ding ją dostrzegł i po jeszcze paru posunięciach wszystko było jasne. Nowy mistrz był oszołomiony rezultatem i jak sam później przyznał mocno walczył ze sobą, aby się nie rozpłakać. Stres i presja były ogromne i po ostatnim posunięciu wszystko u obu Panów musiało znaleźć ujście. Miesiąc zmagań to nie jest bułka z masłem dla psychiki nawet arcymistrzów.

Rosjanin nie może pogodzić się z przegraną. Rozgoryczenie porażką w jego obozie było na tyle duże, że winę sam zainteresowany próbował zrzucić nawet na… sprzątaczkę, która rzekomo miała wyrzucić do śmieci jego tabletki nasenne bez których nie mógł odpowiednio się zregenerować. Na tak absurdalne zarzuty można odpowiedzieć tylko w jeden sposób. Kiedy sportowiec przegrywa to powinien winy w pierwszej kolejności poszukać u siebie. Wiem, co mówię. Nie raz nie dwa sam znajdowałem się w takiej sytuacji. Choć wiem, że nie jest to łatwe, zwłaszcza bezpośrednio po porażce, ale to jedyna droga do mistrzostwa i tylko najlepsi atleci ją obierają.

Czy Ding jest lepszy od Magnusa? Okazja, aby się o tym przekonać będzie już w maju, w cyklu Grand Chess Tour w Warszawie. Jestem bardzo ciekaw, jak Chińczyk będzie się prezentował na tle „Cyborga” z Norwegii.

od 7 lat
Wideo

Michał Probierz o Ekstraklasie i Euro

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Z najwyższego punktu widzenia. Chińczyk mistrzem świata. - Sportowy24

Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski