Zimny maj: Przymrozki mogą spowodować podwyżkę cen

EP, WIT
Udostępnij:
- Tak niskie temperatury są dla sadów bardzo niebezpieczne - martwi się Zbigniew Chołyk, prezes Zrzeszenia Producentów Owoców "Stryjno-Sad" w Kawęczynie, gm. Piaski.

- Nadzieja tylko w tym, że niektóre drzewa nie osiągnęły jeszcze pełni kwitnienia i straty nie będą duże - mówi. I przypomina ubiegłoroczny maj, który także był chłodny, a do tego deszczowy. - Nasza grupa producencka zanotowała przez to 20-30-procentowe straty, a to i tak niewiele w porównaniu z sytuacją w innych częściach kraju. To m.in. zimny maj spowodował późniejsze podwyżki cen żywności - dodaje.

Według danych Urzędu Statystycznego w Lublinie, w ciągu ostatnich miesięcy w regionie najbardziej podrożały jabłka (o ponad 80 proc.), ziemniaki (36 proc.) i cebula (34 proc.).

Sadownicy robią co mogą, by zminimalizować straty. - Wykonujemy opryski preparatami, które mają zabezpieczyć drzewa przed mrozem - tłumaczy Jan Milczek, sadownik z Kozubszczyzny. Eksperci obawiają się jednak nie tylko nocnych przymrozków. - Przy tak niskiej temperaturze pszczoły nie wylatują z uli i nie zapylają kwiatów, a bez tego nie ma mowy o owocach - podkreśla Zdzisław Partyka, specjalista ds. sadownictwa z Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli. Najtrudniejsza miała być miniona noc z przymrozkiem do -2 st. C.

Niewielkiego ocieplenia można się spodziewać dopiero w przyszłym tygodniu.

Jak ochłodzenie wpłynie na ceny owoców i warzyw?

- Będziemy to mogli stwierdzić dopiero za kilka tygodni - jest zdania Irena Strojewska z Instytutu Ekonomiki i Gospodarki Żywnościowej. W naszym regionie na największe straty narażone są porzeczki, wiśnie i jabłonie.

Zimny maj i nie zawsze ciepłe kaloryfery

- W moim mieszkaniu w ciągu dnia temperatura oscyluje wokół 18, maks. 19 stopni C, a w nocy spada do 17 stopni. To trochę za mało, biorąc pod uwagę, że mam kilkumiesięczne dziecko, już zresztą chore - irytuje się mieszkanka bloku przy ul. Odlewniczej. W podobnej sytuacji jest wielu mieszkańców Lublina.

Czytelniczka z ul. Odlewniczej interweniowała w administracji w sprawie niskich temperatur w mieszkaniu. Uważa, że Osiedlowy Zarząd Budynków Tatary ignoruje potrzeby mieszkańców.

- Poza uzyskaniem odpowiedzi, że jest to decyzja prezesa, nikt nie potrafił mi pomoc. Nie wiem, czy prezes miałby ochotę płacić za leczenie i przede wszystkim przebywać w tak zimnym pomieszczeniu - denerwuje się Czytelniczka.

Władze OZB Tatary zapewniają, że obserwują warunki panujące w mieszkaniach.

- Zobaczymy, jak będzie w piątek. Jeśli prognozy będą zapowiadały długotrwałe chłody, włączymy ogrzewanie - zapowiada Ewa Rutkowska, prezes OZB Tatary.

Zimne kaloryfery mają także mieszkańcy innych dzielnic. Na odkręcenie ciepła nie zdecydowano się w Motorze. Od poniedziałku spółdzielnia dostała tylko kilka próśb o włączenie ogrzewania. - To dodatkowe koszty, ta zima była i tak wyjątkowo długa i kosztowna - dodaje Grzegorz Pruchniak, zastępca prezesa RSM Motor ds. technicznych.

Argument ekonomiczny podnosi także Ryszard Przybylski, prezes SM Klakson, gdzie też są zimne kaloryfery. Nasi rozmówcy nie byli w stanie podać jednak, z jakimi dokładnie kosztami wiązałoby się ponowne włączenie ogrzewania.

Zdecydowana większość spółdzielni, z jakimi wczoraj się skontaktowaliśmy, zdecydowała się na ponowne korzystanie z usług LPEC. SM Kolejarz robi to od środy.

- Ale jak długo jeszcze będzie tak zimno? Prognozy mówią, że do niedzieli, ale kto to może wiedzieć, jak będzie naprawdę - usłyszeliśmy od Witolda Pawłowskiego, zastępcy prezesa SM Kolejarz.

Gdzie są ciepłe grzejniki?

Grzeją:
- Większość spółdzielni mieszkaniowych, które przerwały dostawę ciepła do swoich obiektów, zwróciła się już do nas o jej ponowne uruchomienie. Na bieżąco przyjmujemy też kolejne zgłoszenia - informuje Teresa Stępniak-Romanek, kierownik Działu Strategii i Marketingu LPEC. W tej chwili ciepło płynie m.in do SM Czechów, Czuby, LSM, Kolejarz, Nałkowskich, Spółdzielca, Rudnik, Węglinek, Instalator, Spółdom, Centrum.

Nie grzeją:
Jak udało nam się ustalić, do wczoraj zimne kaloryfery mieli na pewno lokatorzy mieszkań na terenie SM Klakson, OZB Tatary i Motor.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

m
mosquito
W ciągu kilku lat spożycie jabłek na łeb spadło z 25 na 16 kg rocznie. Oczywiście z powodu rosnących cen i badziewnej jakości. Teraz durne media sygnalizują wzrost cen z powodu przymrozków, które są co roku i oczywiście durni handlowcy podniosą cenę i popyt dalej spadnie. I gdzie tu sens ? Gospodarka rynkowa nie jest nie dla idiotów ale doskonale się w niej czują spekulanci żerujący na durnym elektoracie.
m
malina
jeszcze żydzi masowo chcą kase od Polski to zostaną nam tylko ulice
r
rebbe
CZY JEST CUŚ JESZCZE CO MA WPŁYW NA OBNIŻKI
l
lubliniaczek Cija
No bo jak. Każdy pretekst jest dobry, a gdy już całkiem żadnych pretekstów nie ma to w ostateczności argumentuje się starym dobrym "bokryzysem" (dlaczego ceny rosną - bo-kryzys, dlaczego płace nie rosną - bo-kryzys, dlaczego podatki coraz większe - bo-kryzys - i tak dalej).
s
ssss
ŻEBY WYDEBIĆ TROCHĘ KASY
24h
rok temu 3 razy więcej opadów w maju niż zwykle, jeszcze wcześniej susze... Co roku znajdują durny pretekst do podwyżek bo zbiory niby coraz słabsze (przy takich porównaniach procentowych to już wiele lat temu powinni mieć produkcje -300%).
A
Ania
Gaz - zdrożeje, węgiel też, woda- gazowana i ta bieżąca także, owoce i warzywa też. Naprawdę robi się drogo i smutno:( ale.....mimo to korki dalej w Lublinie są jak za dawnych dobrych czasów, gdy benzyna była tania
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie