MKTG SR - pasek na kartach artykułów

21. kolejka III ligi: Niespodziewana porażka trzecioligowej Avii. Świdniczanom odskakuje w tabeli Wieczysta Kraków

Marcin Puka
Marcin Puka
Piłkarze Avii Świdnik w rundzie rewanżowej trwającej wywalczyli trzy punkty na dziewięć możliwych do zdobycia
Piłkarze Avii Świdnik w rundzie rewanżowej trwającej wywalczyli trzy punkty na dziewięć możliwych do zdobycia Wojciech Szubartowski
Piłkarze nożni Avii Świdnik pomału wypisują się z walki o awans do drugiej ligi (promocję zyska jeden zespół). Żółto-niebiescy przegrali drugi mecz na wiosnę u siebie, tym razem z Wisłoką Dębica 1:2. Także jesienią zeszłego roku w takim samym stosunku triumfowała ekipa z Podkarpacia. Wicelider tabeli z naszego regionu do prowadzącej Wieczystej Kraków traci już dziewięć punktów, a przed nim mecz na terenie rywala (23 marca, godzina 12).

– Przegrywaliśmy, ale złapaliśmy kontakt i przy wyniku remisowym chcieliśmy przeważać, aby zdobyć gola na 2:1. Skończyło się wprost przeciwnie – zauważa obrońca Avii, Jakub Zagórski. – Jeśli chodzi natomiast o sytuację w tabeli, po prostu musimy patrzeć wyłącznie na siebie, bo jeśli my nie będziemy wygrywali spotkań, to nie zrealizujemy naszych celów. W kolejnym starciu trzeba zatem udowodnić, że potrafimy przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę – uzupełnia defensor.

Świdniczanie od kilku sezonów mają kiepski początek rund, co później rzutuje na ostateczne rozstrzygnięcia. Tak jest i w trwającej kampanii. Potyczka z Wisłoką źle ułożyła się dla Avii. Już w 12. minucie przegrywała ona 0:1. Wtedy Tadeusza Grabowskiego strzałem zza pola karnego pokonał Bartosz Grasza.

Miejscowi powinni doprowadzić do wyrównania w 34. min. Wojciech Kalinowski uporał się z kilkoma zawodnikami Wisłoki i wyłożył piłkę do Szymona Raka. Niestety ten ostatni zamiast do siatki, ostemplował poprzeczkę. Więcej sytuacji w tej części gry nie było.

Niedługo po przerwie był już jednak remis. Na strzał z dystansu zdecydował się zimowy nabytek Avii, Mateusz Stryjewski i futbolówka wylądowała w siatce.

Było jeszcze sporo czasu żeby pokusić się o zwycięskie trafienie. Brakowało jednak ostatniego podania, szczęścia, albo lepszej skuteczności. To zemściło się w 90. min, kiedy to dość szczęśliwie rzut karny wykorzystał Mateusz Geniec i trzy punkty pojechały do Dębicy.

– Wygrała drużyna, która może niekoniecznie była lepsza na boisku, ale była konkretna. A o to w piłce przecież chodzi, żeby strzelić więcej bramek niż przeciwnik – zauważa drugi trener Avii Świdnik, Wojciech Szacoń. – Jest nam bardzo przykro. Będziemy analizować i wyciągać wnioski. W następnym meczu w Krakowie zrobimy natomiast wszystko, aby zmazać tę plamę i zacząć regularnie punktować – dodaje asystent Łukasza Mierzejewskiego.

Avia Świdnik – Wisłoka Dębica 1:2 (0:1)
Bramki: Stryjewski 52 – Grasza 12, Geniec 90 z rzutu karnego
Avia: Grabowski – Zagórski, Dobrzyński (46 Mykytyn), Machała, Rozmus, Szczygieł (57 Kafel), Galara (57 Zając), Uliczny, Kalinowski (73 Paluchowski), Rak (46 Stryjewski), Maj. Trener: Łukasz Mierzejewski
Wisłoka: Kramarz – Geniec, Bogacz, Bednarz, Grasza, Siedlecki (62 Maik), Łanucha (90 Cabała), Iwanicki, Smoleń (62 Zawiślak), Bała (82 Siedlik), Kulon (62 Czernysz). Trener: Bartosz Zołotar
Żółte kartki: Kalinowski – Grasza, Maik
Sędziował: Norbert Chrząstek (Radom)

Podlasie Biała Podlaska w rundzie rewanżowej regularnie punktuje. Zespół Artura Renkowskiego skromnie pokonał na własnym boisku zawsze groźne KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski. W nagrodę biało-zieloni-żółto-czerwoni plasują się tuż za ligowym podium, co jest odzwierciedleniem dobrej postawy zespołu w trwających rozgrywkach.

Pierwsza odsłona gry w Białej Podlaskiej była wyrównana. Obydwie ekipy miały swoje sytuacje, ale nie stuprocentowe. Ostatecznie bramkarze zachowali czyste konto.

Po przerwie, w 57. min. skapitulował Oskar Klon, którego pokonał Jakub Kobyliński. Piłka jeszcze odbiła się od słupka i zatrzepotała w siatce.

Później wynik mógł podwyższyć Kobyliński, a próba Damiana Lepiarza padła łupem golkipera z Ostrowca Świętokrzyskiego.

Końcówka spotkania była nerwowa, a gospodarze grali w niej w dziesiątkę po drugiej żółtej kartce dla Mateusza Wyjadłowskiego. Desperackie ataki przyjezdnych nie przyniosły jednak efektu i Podlasie zgarnęło całą pulę.

– Za nami bardzo dobre spotkanie pod względem organizacji gry oraz intensywności z piłką i bez piłki. To mogło być w ogóle jedno z lepszych naszych spotkań pod względem intensywności, bo na niewiele pozwoliliśmy z piłką drużynie gości. W posiadaniu piłki realizowaliśmy plan na mecz, raz lepiej jakościowo, raz gorzej natomiast pod tym względem widoczny jest progres w porównaniu do poprzednich spotkań, gdzie mieliśmy problemy z realizacją tego co trenowaliśmy – mówi Artur Renkowski, trener Podlasia. – Jeśli chodzi o sytuacje bramkowe to KSZO miało sytuację w pierwszej połowie przy 0-0, natomiast poza tym to my mieliśmy cztery, pięć dużych okazji i mogliśmy mecz zamknąć wcześniej drugą bramka. Przy takim poziomie intensywności oraz konsekwencji w realizowaniu własnych zadań możemy dobrze punktować do końca sezonu, jednak musimy trzymać wyżej wymienione aspekty na wysokim poziomie – dodaje szkoleniowiec.

Podlasie Biała Podlaska - KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski 1:0 (0:0)
Bramka: Kobyliński 57
Podlasie: Misztal – Krawczyk, Podstolak, Kapusciński, Pigiel – Salak (65 Pacek), Kamiński (51 Andrzejuk), Orzechowski, Wyjadlowski – Kobyliński (64 Kahsay), Lepiarz (83 Kosieradzki). Trener: Artur Renkowski
KSZO 1929: Klon – Domagała (65 Łukasz Mazurek I), Jarzynka, Mężyk, Brągiel – Tymoszenko, Zimnicki (76 Lipka), Orlik (65 Kramarz) – Senko (58 Lis), Pisarek (76 Łukasz Mazurek II), Nawrot. Trener: Rafał Wójcik
Żółte karki: Krawczyk, Wyjadłowski – Mężyk.
Czerwona kartka: Wyjadłowski (90+3 min., za drugą żółtą kartkę)
Sędziował: Kamil Chmielewski (Warszawa)

Beniaminek, Świdniczanka Świdnik rozegrał dobre spotkanie w Skawinie z innym nowicjuszem trzeciej ligi, Wiślanami Jaśkowice, ale koniec końców to zespół z Małopolski zwyciężył 2:0. Miejscowi wiosną są w dobrej formie i nie powinni mieć kłopotów z utrzymaniem, zresztą jak i ekipa z naszego województwa.

Sobotni mecz zaczął się golem Michała Palucha, ale nieuznanym, bo napastnik Świdniczanki popchnął Arkadiusza Lewińskiego. Później więcej działo się pod polem karnym gości, a Paweł Socha miał bardzo dużo pracy.

Był on bezradny w 24. min. Z 14 metrów uderzył w samo okienko bramki aktywny Grzegorz Marszalik i Wiślanie prowadzili.

Po przerwie znów przeważała ekipa z Jaśkowic. Socha między innymi był lepszy w sytuacji sam na sam z Błażejem Radwankiem. Świdniczanie próbowali się odgryzać, strzał z ostrego kąta oddał Michał Zuber, ale bez powodzenia.

W doliczonym czasie gry wynik ustalił Dominik Cholewa.

– O naszej porażce zadecydowały błędy. Te przytrafiały się co prawda obydwu drużynom, ale gospodarze byli konkretniejsi od nas w ich wykorzystaniu – ocenia trener Świdniczanki, Łukasz Gieresz. – Mimo wszystko uważam, że zagraliśmy dobre spotkanie i jako drużyna zrobiliśmy wszystko, aby wygrać. Tym bardziej żałujemy, że nie udało nam się zapunktować. Determinacja, zaangażowanie i jakość, jakie dzisiaj zaprezentowaliśmy na boisku, pozwalają jednak z optymizmem patrzeć w przyszłość. To kwestia czasu, kiedy zaczniemy zdobywać punkty – dodaje szkoleniowiec.

Wiślanie Jaśkowice – Świdniczanka Świdnik 2:0 (1:0)
Bramki: Marszalik 24, Cholewa 90+2
Wiślanie: Ropek – Bociek, Lewiński, Jakli, Stachera, Dynarek, Krasuski (64 Ożóg), Rakowski (79 Gądek), Marszalik (64 Wiśniewski), Seweryn (83 Cholewa), Radwanek (64 Adisa). Trener: Łukasz Skrzyński
Świdniczanka: Socha – Bartoszek, Ptaszyński, Koźlik, Sypeń (46 Czułowski), Szymala (78 Kutyła), Futa, Nawrocki (46 Kukulski), Morenkow (74 Koper), Zuber, Paluch (46 Kotowicz). Trener: Łukasz Gieresz
Żółte kartki: Adisa – Koźlik, Kotowicz, Futa
Sędziował: Paweł Dul (Zawada)

Kibice Chełmianki Chełm liczyli, że ich ulubieńcy są w stanie sprawić niespodziankę z faworyzowaną Wieczystą Kraków. Lider tabeli miał jednak mecz pod kontrolą. Wieczysta Kraków jeszcze w pierwszej połowie strzeliła dwa gole, ustalając końcowy wynik starcia. To dziewiąte zwycięstwo z rzędu ekipy z Małopolski.

Od początku przeważali goście. Najpierw w 22. minucie na prowadzenie wyprowadził ich były snajper m.in. Motoru Lublin, Michał Fidziukiewicz, a w 34. min poprawił inny doświadczony piłkarz, Michał Pazdan.

W drugich 45 min Wieczysta kontrolowała sytuację, a gracze z Chełma nie potrafili zagrozić bramce Wieczystej i zeszli z boiska na tarczy.

Chełmianka Chełm – Wieczysta Kraków 0:2 (0:2)
Bramki: Fidziukiewicz 22, Pazdan 34
Chełmianka: Grzywaczewski – Ofiara (90+2 Mazurek), Wiatrak, Stępień, Nowak (74 Marczuk), Złomańczuk (46 Perdun), Bednara (74 Cris), Kobiałka, Korbecki, Mroczek, Karbownik (68 Knap). Trener: Grzegorz Bonin
Wieczysta: Letkiewicz – Favorov, Kasolik, Pazdan, Pietrzak, Torres (90 Mak), Góralski, Swędrowski, Trąbka (74 Łysiak), Kiedrowicz (60 Kot), Fidziukiewicz (90 Danielak). Trener: Sławomir Peszko
Żółte kartki: Korbecki – Kiedrowicz, Faworow, Kasolik, Pazdan
Sędziował: Rafał Szydełko (Wola Rafałowska)

Domowy mecz za sześć punktów wygrały Orlęta Spomlek. Zespół z Radzynia Podlaskiego rywalizujący o ligowy byt pokonał Sokół Sieniawa 1:0. To ich pierwszy triumf przed własną publicznością w trwających rozgrywkach. Podopieczni Tomasza Złomańczuka wiosną są niepokonani (dwa zwycięstwa, remis) i opuścili strefę spadkową trzeciej ligi.

Pierwsza połowa była zacięta. Sytuacji do zdobycia goli było mało, ponieważ dobrze spisywały się defensywy Orląt i Sokoła. Bohaterem miejscowych został w 81. min Mateusz Chyła, który przechytrzył defensywę gości i wyprowadził Orlęta na prowadzenie.

Po straconej bramce mocniej ruszyli przyjezdni, lecz ich zapędy ofensywne nie przyniosły bramki wyrównującej, chociaż bliski powodzenia był Bartłomiej Kiełbasa. Jednak zamiast do siatki, trafił piłką w słupek i skończyło się na strachu.

Orlęta Spomlek Radzyń Podlaski – Sokół Sieniawa 1:0 (0:0)
Bramka: Chyła 81
Orlęta: Bartnik – Cassio, Chyła, Duchnowski, Kot (63 Szymala), Szuta, Koszel (55 Mamis), Zmorzyński, Radziński (83 Obroślak), Pawluczuk (46 Rycaj), Szczypek. Trener: Tomasz Złomańczuk
Sokół: Wierzchowski – Skała, Fedan, Kaczor, Czajkowski, Więckowski, Janik (63 Martinez), Stankiewicz (46 Kiełbasa), Wróblewski (63 Jeż), Kwaczreliszwili, Mróz (86 Ptasznik). Trener: Robert Chmura
Żółte kartki: Kot, Zmorzyński, Cassio – Janik, Stankiewicz, Skała
Sędziował: Dawid Deptuła (Ignatki)

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Świątek w finale turnieju w Rzymie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski