Bez adresu samochodu nie poprowadzisz

Artur Jurkowski, Ewa Lisek
- W Lublinie urzędnicy załatwili mnie na cacy - podkreśla pan Mirosław.
- W Lublinie urzędnicy załatwili mnie na cacy - podkreśla pan Mirosław. Fot. Małgorzata Genca
Bezdomny może zapomnieć o prawie jazdy w Lublinie. Sprawą zajmie się rzecznik praw obywatelskich.

Pan Mirosław ma 55 lat. Od sześciu jest bezdomny. Wcześniej miał mieszkanie na Czechowie. Niedawno znalazł nową pracę. Jako kierowca. Prawo jazdy ma od 35 lat. Dysponował jednak starym "książeczkowym" dokumentem. Aby podjąć pracę, musiał je wymienić na nowe.

Tu zaczęły się schody. Lubelski magistrat nie chciał mu go wymienić. - Przez opieszałość urzędników nie mogę pracować. Za co mam żyć? - pyta.

Wydział Komunikacji argumentuje, że nie może nic zrobić, bo pan Mirosław nie ma meldunku. - Przepisy nie dają możliwości, aby osoba bez zameldowania mogła wymienić prawo jazdy. Mamy ręce związane przepisami - przekonuje Paweł Dudak, z-ca dyr. Wydz. Komunikacji UM Lublin.

Wcześniej jednak bez zastrzeżeń magistraccy urzędnicy z innego wydziału wymienili panu Mirosławowi dowód osobisty.

- Z tym nie ma problemu. W miejscu, gdzie powinien być adres, zostawiamy puste miejsce - tłumaczy Andrzej Szerlak, dyr. Wydziału Spraw Administracyjnych UM Lublin.

Dlaczego nie można tak zrobić z prawem jazdy? - Nie mamy takiej "furtki" jak z dowodami osobistymi. Adres jest potrzebny, bo np. gdyby kierowca przekroczył liczbę punktów karnych, to gdzie policja miałaby wysłać informację o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami? - twierdzi Dudak.

Pan Mirosław co prawda podał adres do korespondencji. Ale to tylko skomplikowało sprawę. Urzędnicy odczytali go jako miejsce, gdzie przebywa. I odesłali do tamtejszego starostwa, aby to ono się zajęło sprawą.

- Wydział Komunikacji nie ma podstaw, by żądać dopełnienia obowiązku meldunkowego, a tym bardziej uzależniać od tego wymianę dokumentu, jakim jest prawo jazdy - nie ma wątpliwości Bartosz Łągiewka z Fundacji Instytut na rzecz Państwa Prawa.

Działania magistrackich urzędników jako bezprawne ocenia też biuro rzecznika praw obywatelskich. - Będę bronił przed sądem stanowiska, że samo oświadczenie o tym, że osoba przebywa w Lublinie, nawet mieszkając na ławce w parku, wystarcza do uznania przez tamtejszy urząd, że jest on właściwym organem do zajęcia się sprawą - przekonuje Tomasz Gellert, dyr. zespołu administracji publicznej, zdrowia i ochrony praw cudzoziemców RPO. Zapowiedział, że rzecznik zajmie się tym przypadkiem.

Sam pan Mirosław miał dosyć przepychanek z lubelskim urzędem, które trwały miesiącami. Dzięki naszej pomocy został tymczasowo zameldowany przez Fundację Między Nami w Krężnicy Jarej. - W Lublinie załatwili mnie na cacy. Nie chcę mieć z nimi nic wspólnego - puentuje swoje perypetie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie