Żarówki, telewizory, komputery i telefony. Większość urządzeń wymaga prądu do działania. Jednak jeszcze 90 lat temu w mieszkaniach lublinian królowały lampy naftowe i świeczki. Przełomem był 1927 rok, kiedy to rozpoczęto budowę pierwszej elektrowni miejskiej w Lublinie.

Początków rozwoju lubelskiej energetyki należy szukać jeszcze wcześniej. Początkowo energię elektryczną na swoje własne potrzeby produkowały zakłady przemysłowe: młyny, cukrownia, fabryka Plagego i Laśkiewicza, fabryka gwoździ oraz kina przy ulicach Szpitalnej, Kościuszki i Foksal.

Mieszkańcy i przedsiębiorcy, którym zależało na zasileniu swoich domów lub firm prądem, musieli go kupić od tych zakładów.

Nie było to jednak pewne źródło, bo pierwszeństwo w dostawach miały fabryki, a ceny były zawyżane. Zapotrzebowanie na energię elektryczną, odbierana jako synonim postępu rosło, więc zadanie dostarczenia jej mieszkańcom wzięły na siebie władze miasta.

W 1927 r. gmina Lublin otrzymała uprawnienia rządowe na wytwarzanie, rozdział i sprzedaż energii elektrycznej. W tym samym roku rozpoczęto budowę Elektrowni Miejskiej przy ul. Długiej na Kośminku. Nie obyło się bez problemów.

Zlecenie na budowę obiektu otrzymała firma Ulen & Co. Jednak niecały rok po wbiciu pierwszej łopaty, wstrzymała prace. Pojawiły się zarzuty o niegospodarności i spory z ratuszem. Inwestycję wzięło na własne barki miasto. Pierwszy etap inwestycji zakończono w 1928 r. Wówczas dwie turbiny miały moc 2,8 megawatów. Dla porównania, współczesna, należąca do PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna elektrociepłownia na Wrotkowie ma moc 231 megawatów.

W kolejnych latach międzywojnia instalacja przy ul. Długiej była rozbudowywana. Dodajmy, że nie było to pierwsze takie przedsięwzięcie w regionie. Miastem położonym najbliżej Lublina, które miało własną elektrownię, był Zamość. Uruchomiono ją wielkim wysiłkiem w grudniu 1919 r.

Do 1938 r. sieć elektryczna w Lublinie liczyła już 74 kilometry, a linie napowietrzne miały 60 kilometrów. Prąd dostarczany był do mieszkań, zakładów przemysłowych i do lamp ulicznych, których przed samą wojną było 740.

Niewiele brakowało, a w województwie lubelskim powstałaby jedna z największych elektrowni w ówczesnej Polsce. Nieopodal wsi Jawidz planowano budowę siłowni o mocy 40 megawatów. Agresja niemiecka pokrzyżowała te plany.

Wróćmy do Lublina. Elektrownia przy ul. Długiej funkcjonowała przez cały czas wojny. Już w okresie PRL postanowiono wybudować siłownię w innym miejscu. Obecnie, przy ul. Długiej mieszczą się biura i instalacje PGE Dystrybucja. Po dawnej elektrowni została też nazwa jednego z pobliskich traktów - ulicy Elektrycznej.

Informacje do artykułu czerpałem m.in. z tekstu „Elektrownia w Lublinie" z materiałów Ośrodka Brama Grodzka - Teatr NN.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE: