Elektrownia na Kośminku. Tam biło pierwsze elektryczne serce miasta

Piotr Nowak
Pierwsza elektrownia w Lublinie powstała przy ul. Długiej. Pamiątką po niej jest nazwa pobliskiej ulicy - ul. Elektryczna
Pierwsza elektrownia w Lublinie powstała przy ul. Długiej. Pamiątką po niej jest nazwa pobliskiej ulicy - ul. Elektryczna Małgorzata Genca
Udostępnij:
Żarówki, telewizory, komputery i telefony. Większość urządzeń wymaga prądu do działania. Jednak jeszcze 90 lat temu w mieszkaniach lublinian królowały lampy naftowe i świeczki. Przełomem był 1927 rok, kiedy to rozpoczęto budowę pierwszej elektrowni miejskiej w Lublinie.

Początków rozwoju lubelskiej energetyki należy szukać jeszcze wcześniej. Początkowo energię elektryczną na swoje własne potrzeby produkowały zakłady przemysłowe: młyny, cukrownia, fabryka Plagego i Laśkiewicza, fabryka gwoździ oraz kina przy ulicach Szpitalnej, Kościuszki i Foksal.

Mieszkańcy i przedsiębiorcy, którym zależało na zasileniu swoich domów lub firm prądem, musieli go kupić od tych zakładów. Nie było to jednak pewne źródło, bo pierwszeństwo w dostawach miały fabryki, a ceny były zawyżane. Zapotrzebowanie na energię elektryczną, odbierana jako synonim postępu rosło, więc zadanie dostarczenia jej mieszkańcom wzięły na siebie władze miasta.

W 1927 r. gmina Lublin otrzymała uprawnienia rządowe na wytwarzanie, rozdział i sprzedaż energii elektrycznej. W tym samym roku rozpoczęto budowę Elektrowni Miejskiej przy ul. Długiej na Kośminku. Nie obyło się bez problemów.

Zlecenie na budowę obiektu otrzymała firma Ulen & Co. Jednak niecały rok po wbiciu pierwszej łopaty, wstrzymała prace. Pojawiły się zarzuty o niegospodarności i spory z ratuszem. Inwestycję wzięło na własne barki miasto. Pierwszy etap inwestycji zakończono w 1928 r. Wówczas dwie turbiny miały moc 2,8 megawatów. Dla porównania, współczesna, należąca do PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna elektrociepłownia na Wrotkowie ma moc 231 megawatów.

W kolejnych latach międzywojnia instalacja przy ul. Długiej była rozbudowywana. Dodajmy, że nie było to pierwsze takie przedsięwzięcie w regionie. Miastem położonym najbliżej Lublina, które miało własną elektrownię, był Zamość. Uruchomiono ją wielkim wysiłkiem w grudniu 1919 r.

Do 1938 r. sieć elektryczna w Lublinie liczyła już 74 kilometry, a linie napowietrzne miały 60 kilometrów. Prąd dostarczany był do mieszkań, zakładów przemysłowych i do lamp ulicznych, których przed samą wojną było 740.

Niewiele brakowało, a w województwie lubelskim powstałaby jedna z największych elektrowni w ówczesnej Polsce. Nieopodal wsi Jawidz planowano budowę siłowni o mocy 40 megawatów. Agresja niemiecka pokrzyżowała te plany.

Wróćmy do Lublina. Elektrownia przy ul. Długiej funkcjonowała przez cały czas wojny. Już w okresie PRL postanowiono wybudować siłownię w innym miejscu. Obecnie, przy ul. Długiej mieszczą się biura i instalacje PGE Dystrybucja. Po dawnej elektrowni została też nazwa jednego z pobliskich traktów - ulicy Elektrycznej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

E
Emeryt
Pochodze z podlubelskiego Wilczopola, wies oddalona 12km od Lublina, przed wojna nie bylo tam drogi, ale byla elektrycznosc, zalozona w 1938r!!!
w
weteran
Podziekuj komunie, ze po 45-ciu latach, gospodarowania, zostawila po sobie zbankrutowany kraj z kartkami, talonami, przydzialami, asygnatami, i twoja praca przez te 40 lat na nic sie nie zdala, bo pracowales na bankruta!!!
g
gosc
a teraz aby cokolwiek załatwić w elektrowni z ościennych miejscowości Lublina mając ponad 80 lat muszę sobie nająć za jałmużnę emeryturę wypracowaną po 40 latach pracy pomoc, bo wszystko muszę załatwiać w lublinie a nie w powiecie, ot kuźwa nam poprawili dobrobyt. Cholery solidarnościowe z lat 80, oby odpokutowali naszą krzywdę
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie