Głębiej w las, "Polski las"

Sylwia Hejno
Wystawa w Galerii Białej mierzy się z naszymi romantycznymi wyobrażeniami przyrody i krajobrazu, historią i tajemnicami zadomowionymi w leśnym gąszczu. To las polski, typowy, ułożony ze znanych, opatrzonych widoków i ten, który wciąż domaga się poznania.

Choć o lasach zrobiło ostatnio bardzo głośno, to nie odniesienia polityczne są bohaterem "Polskiego lasu", a raczej to, jak go postrzegamy – świadomie lub nie. Odzwierciedla wizję przyrody: jako swego rodzaju świętość, przestrzeń rekreacji lub bardziej ironicznie – jako fabrykę natchnionych widoków. Wystawa stara się dotrzeć do sedna tego, co można nazwać "polskim krajobrazem", nie tylko przyrodniczym, ale głęboko zakorzenionym w myśleniu.

Do tych romantycznych, momentami ocierających się o kicz wizji nawiązuje "Heaven" Maurycego Gomulickiego. Niebo oświetlone wschodami i zachodami słońca doskonale odzwierciedla to, co rozumiemy jako "malownicze" i "piękne". Jest to widok wręcz podniosły, sprawia wrażenie, jakby, pisze kuratorka, Magdalena Ujma "ulotniły się święte postacie lecz pozostały chmury nad nieobecnymi głowami (...) Nieoczekiwanie ujawniają się romantyczne źródła naszych wyobrażeń natury". W podobnym tonie, w delikatnym, pastelowym błękicie majaczy się "Horyzont zdarzeń" Kornela Janczego. Jego krwistoczerwony "Ukrop" z kolei wyraźnie odcina się od tych widoków, choć nie razi, bo w tym otoczeniu jest trochę jak budowla wzniesiona gdzieś na obrzeżach – niby niepasująca, ale tak po swojsku.

Las to także przestrzeń złudzenia, w zarówno baśniowym, jak i tym bardziej fizycznym sensie. Geometryczny gąszcz Kingi Nowak ma kilka wymiarów, a każdy z nich jest inny w zależności od kąta patrzenia. Możemy wejść do środka, w głąb kolorowych płaszczyzn, które dzielą przestrzeń jak pnie drzew, gdy tworzą wrażenie nieskończoności w rytm barwnych powtórzeń. Również w fotogramach Agaty Bogackiej krajobraz jest królestwem percepcji, choć powstaje nie z geometrii, a z bliskości dwóch ciał. Układ twarzy i dłoni tworzy linię horyzontu z tajemniczo zarysowanymi kształtami jezior, stawów, gór i nieba. Przyroda jest dla nas pewną zagadką. Krzysztof Maniak próbuje się w nią wedrzeć. W plątaninie krzewów nieśmiało majaczy się zarys ludzkiej sylwetki, niemal pochłoniętej przez naturę. "To wcale nie jest nieprzebyta puszcza, chociaż tak może wyglądać na zdjęciach, to są drzewa i krzaki rosnące w pobliżu ludzkich osiedli, czyli najbardziej typowy polski las" – pisze Magdalena Ujma.

Śpiąca sylwetka wyciągnięta na polanie, zarys gór, po których szusują narciarze, kłęby chmur, zafrasowany Chrystus lub wędrowiec to widoki mocno zakorzenione w repertuarze naszych obrazów związanych z przyrodą. Miniaturowe rzeźby Agnieszki Piksy bez trudu zmieszczą się w kieszeni, równie łatwo je sobie wyobrazić na półce kiosku z pamiątkami. Uruchamiają lawinę skojarzeń związanych wolnym czasem. Jak zwraca uwagę kuratorka, rekreacja idzie w parze z kultywowaniem określonych wartości. Dumie, wolności i pięknu przyrody nieodłącznie towarzyszy „kolejka linowa na Kasprowy Wierch, Giewont, kozice, turyści”. Wspólne, wakacyjne rytuały są częścią narodowej tożsamości, a ich odświętnym tłem – charakterystyczny pejzaż Tatr, który jest synonimem międzypokoleniowej tradycji. Ale, z dala od tłumów wydeptujących te same ścieżki, rozgrywa się jeszcze coś innego.

„Gdybym była naprawdę – wycięłabym sobie serce” - to fragment z utworu „Gdyby” Erny Rosenstein, widoczny w pracy Małgorzaty Malwiny Niespodziewanej. Czarne zamazania to przestrzeń traumy, bólu, zachowanej i wypartej pamięci. Las w polskiej historii zarówno dawał schronienie, jak i był zasłoną dla zła. W snach malarki i poetki wciąż powracały głowy rodziców, wydanych przez szmalcownika. Niespodziewana tworzy baśniową gęstwinę, która mogłaby być tłem tamtych zdarzeń, a dziś otula bolesne wspomnienia. Czy da się je ukoić? „Strach” Wilhelma Sasnala (zaczerpnięty z książki Grossa) wciąż kryje się w liściach. Patykowate litery posępnie górują nad drzewami i odbijają się w wodzie. Są wszechobecne. W tym lesie wciąż żyją duchy przeszłości, organicznie wpisane w jego istnienie.

„Polski las” jest pełen mitów, bywa także rozczulająco wiernym portretem naszych lęków i aspiracji. Spotykają się w nim sprzeczności: wzniosłość tradycji z trywializacją i sprowadzeniem natury do ładnego widoku. Jest także żywym sanktuarium historii, która współcześnie łączy, jak dzieli. Nawet gdy nie chcemy o niej pamiętać – las robi to za nas.

"Polski las", Galeria Biała, ul. Peowiaków 12, do 28 lipca, pon.-pt. w godz. 12.00- 18.00

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie