Historia rodzinna rodu Kostowskich

Sylwia Hejno
Od lewej: ojciec Izabeli, Bronisław Kostowski i jego brat Stanisław.
Od lewej: ojciec Izabeli, Bronisław Kostowski i jego brat Stanisław. Fot. archiwum Izabeli Tyrkin
Pani Izabela w liście prosiła nas o pomoc. Szuka rodziny, którą przywiodła do Lublina wojna

Izabela Tyrkin, z domu Kostowska, pochodzi z Krzemieńca na Wołyniu. W Lublinie szuka krewnych. - Mój ojciec miał dziewięciu braci i siostrę. Stryj Stanisław uciekł w 1944 r. do Lublina - opowiada.
Stryj już nie żyje. Pani Izabela szuka jego córek - Zofii i Aliny. Ostatni raz widziała je jakieś 40 lat temu. - Zosia była przystojną blondynką. Zaręczyła się z synem gospodarza spod Lublina. Alina - szatynką. Jej mąż był synem fotografa, który miał tu- taj swój zakład. Mama Zofii i Aliny miała na imię Regina. - To wszystko, co pani Izabela pamięta.

Lubelską gałęzią Kostowskich są także Golionkowie. I oni trafili tu w czasie wojny. Jerzy Golionek, brat stryjeczny ojca pani Izabeli, miał dom letniskowy pod Lublinem.

Pani Tyrkin była w nim dawno, dawno temu. Nie pamięta gdzie to było, ale mówi, że było tam pięknie - dom stał na skraju lasu. Pamięta też, że ojciec stryja był garbarzem, a mama pielęgniarką w Abramowicach.

Marysia, najmłodsza siostra Jerzego Golionka, kończyła w Lublinie germanistykę, wy- szła za mąż za Niemca i wyjechała do Berlina.

Ojca Izabeli Tyrkin, Bronisława, zamordowali banderowcy w 1943 roku. Jej mama wyszła powtórnie za mąż. Izabela przez jakiś czas miała więc nową rodzinę, zaczęła studia we Lwowie. Ale tylko do 1957 roku, bo wtedy jej matka z ojczymem wyjechali do Polski, do naszego regionu.

Izabela miała nadzieję, że do nich dołączy - ale nic z tego. Podjęte w ZSRR studia musiała "odpracować" i nie dostała pozwolenia na wyjazd. Została, założyła rodzinę, ale serce jej biło po polsku i ciągle wracała pamięcią do Kostowskich.

Dzisiaj pracuje jako dyrektorka Domu Polskiego w Lidzie na Białorusi. 35 procent mieszkańców tej miejscowości to Polacy.

- Musimy się wszyscy spotkać, ci, co jeszcze żyją. Musimy. Mam nadzieję, że ktoś się do mnie odezwie - wierzy pani Izabela.

Rodzina pani Tyrkin lub ten, kto o niej słyszał, może kontaktować się z Domem Polskim w Lidzie: 0037 5156 117472, z redakcją: 081 446 28 18 lub [email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie