MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Ksiądz nagrywał mężczyznę w toalecie publicznej. Teraz między nim a pokrzywdzonym doszło do pojednania

Michał Dybaczewski
Michał Dybaczewski
Michał Dybaczewski
Pojednaniem między stronami zakończyła się sprawa księdza z Łukowa oskarżonego o nagrywanie potajemnie telefonem młodego mężczyzny w toalecie jednej z lubelskich galerii handlowych. To efekt mediacji, na którą strony zgodziły się miesiąc temu.

- Postępowanie mediacyjne zakończyło się zawarciem ugody. Z ugody wynika, że doszło do pojednania między stronami i pokrzywdzony oświadczył, że w związku z zawartym porozumieniem cofa wniosek o ściganie Artura S. i wnosi do sądu o umorzenie postępowania - odczytywał zapisy ugody sędzia Radosław Hunek.

Sędzia przychylił się postanowień mediacyjnych i postanowił wyrazić zgodę na cofnięcie wniosku o ściganie, a także zdecydował się umorzyć postępowanie.

- Jak wynika z zawartej pomiędzy stronami ugody, pokrzywdzony przyjął przeprosiny od Artura S., tym samym wybaczył jego zachowanie, otrzymał w pełni satysfakcjonujące go zadośćuczynienie pieniężne – mówił sędzia Hunek.

Obrońca oskarżonego, mecenas Małgorzata Lustyk-Portuś zwróciła się do sądu, by nie obciążać Artura S. kosztami postępowania sądowego.

- Oskarżony znajduje się w trudnej sytuacji. Nie zarobkuje. Nie ma możliwości uregulowania tych kosztów, ani w całości, ani w części – mówiła Lustyk-Portuś.

Sędzia jednak nie znalazł podstaw, by oskarżony został zwolniony od kosztów postępowania, wskazując, ze zarówno jego wiek, jak i warunki zdrowotne oraz możliwości zarobkowe są przesłankami do tego, że będzie on w stanie pokryć koszty sądowe.

Przypomnijmy, do zdarzenia doszło 9 lutego w galerii Vivo w Lublinie. Z aktu oskarżenia wynika, że 38-letni ksiądz z Łukowa Artur S. w toalecie męskiej usiłował „utrwalić wizerunek nagiego mężczyzny, używając w tym celu podstępu poprzez nagranie telefonem komórkowym z sąsiedniej kabiny toaletowej, lecz zamierzonego celu nie osiągnął z uwagi na reakcję pokrzywdzonego”.

– Wszedłem do toalety, zostałem nagrany, wyszedłem z toalety i zgłosiłem to od razu na policję. On (Artur S. – red.) schował głowę, spuszczał wzrok, nie chciał utrzymywać ze mną kontaktu, zachowywał się tak jak dzisiaj – relacjonował niedawno wydarzenia z lutego poszkodowany.

Następnego dnia po zatrzymaniu duchowny został zwolniony do domu. Zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe w kwocie 600 zł.

- Decyzją biskupa siedleckiego ksiądz został odsunięty od wszelkiej pracy duszpasterskiej i skierowany do czasu zakończenia śledztwa oraz ewentualnego procesu w miejsce odosobnienia – informował zaraz po zdarzeniu ks. Jacek Świątek, rzecznik kurii siedleckiej.

Po pierwszej, wrześniowej, rozprawie pokrzywdzony mówił „Kurierowi”, że całe zdarzenie odcisnęło na nim piętno.

– To wpłynęło na psychikę nie tylko moją, ale i całej rodziny. Jednym ze skutków jest to, że korzystając z publicznej toalety zawsze patrzymy w górę, czy tam telefon nie wystaje. To szrama na zdrowiu psychicznym i podejmuję działania, by się tego pozbyć i wyleczyć – podkreśla mężczyzna.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Dzień Matki. Jak kobiety radzą sobie na rynku pracy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski