LSM: Opryski trawników szkodzą psom i kotom. Mieszkańcy alarmują, spółdzielnia twierdzi, że nie pryska

Michał Dybaczewski
Michał Dybaczewski
LUB
Opryski trawników i krzewów na lubelskich osiedlach to w okresie wiosenno-letnim codzienność. Nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie fakt, że spółdzielnie często nie informują o tym mieszkańców, którzy niczego nieświadomi wypuszczają swoje zwierzaki na osiedlowe trawniki.

- Wstaję wcześnie rano, około 5, często widzę pracowników spółdzielni, którzy pryskają trawniki. Mam wrażenie, że tak wczesna pora jest celowa, aby nikt z mieszkańców tego nie widział - skarży się pani Magdalena, mieszkanka bloku przy ulicy Grażyny. - Jakby tego było mało, nigdzie nie ma informacji, że opryski będą przeprowadzane, a jako właścicielka kota chciałabym o tym wiedzieć – dodaje kobieta.

Jednak jak twierdzi Marcin Kuraś z administracji osiedla Mickiewicza w rejonie ulicy Grażyny pracownicy spółdzielni nie przeprowadzali żadnych oprysków. – Wiosną i latem wykonywaliśmy jedynie prace porządkowe i konserwacyjne, takie jak przycinanie żywopłotów – informuje Kuraś.

Co ciekawe, także miasto nie zlecało oprysków trawników – taką informację podał nam Karol Kieliszek z biura prasowego ratusza. Kto więc jest odpowiedzialny za opryski trawników przy ulicy Grażyny? - No przecież ślepa nie jestem, wyraźnie widziałam, że osoby dokonujące oprysków miały kamizelki z napisem „Spółdzielnia LSM” – irytuje się pani Magdalena.

Środkiem stosowanym do oprysków trawników jest Roundup. Wprawdzie w małych ilościach nie jest trujący, ale stosowany w większych dawkach może szkodliwie działać na zwierzęta. Biegunka, wymioty, konwulsje – to najczęstsze objawy zatrucia zwierząt tym środkiem.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:


Zobacz także:

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
HI

Prześmiewcy twierdzą, że największe "opryski" trawników czynią . . . same psy :). Zwierzęta nie powinny być w ogóle wpuszczane na trawniki "na lubelskich osiedlach". A psa można nauczyć odpowiedniej reakcji, gdy wyczuje zapach substancji, stosowanych do oprysków.

M
Malkontent

Też pryskają ale zawsze na kilka dni przed opryskiem o tym informują

g
ggg

Telewizja "Sram" to jest zatruwacz umysłów.

L
Luki

Wszystko w mieście ma być dopasowane do potrzeb właścicieli psów i kotów. Najlepiej żeby miasto zatrudniło pracowników, którzy będą chodzić za psiarzami i zbierać psie klocki. Teraz pryskanie trawy przeszkadza. Wytresuj sobie psa tak, żeby nie żarł wszystkiego co zobaczy albo trzymaj go na smyczy to załatwi problem.

T
Teo

Wszystko w mieście ma być dopasowane do potrzeb właścicieli psów i kotów. Najlepiej żeby miasto zatrudniło pracowników, którzy będą chodzić za psiarzami i zbierać psie klocki. Teraz pryskanie trawy przeszkadza. Wytresuj sobie psa tak, żeby nie żarł wszystkiego co zobaczy albo trzymaj go na smyczy to załatwi problem.

c
ciekawy

Ludzie popatrzcie w niebo i włączcie myślenie. Tam jest główne źródło oprysków, chemitrailsy. Przestańcie oglądać TVN i zacznijcie dbać o siebie i swoich bliskich.

k
kocie

Na kalinie też pryskali. Ale wycwanili się i zawczasu porozwieszali zawiadomienia o pryskaniu z tym że datę oprysku wpisywali tego dnia jak już to zrobili, więc nie dało się przygotować na to. I w każdej części osiedla robili to w innym czasie. Więc nawet jak w jednym miejscu wiedziało się że pryskali to nie wiesz czy zrobili to czy będą robić w innej części. A chyba najgorsze jest to że pryskają Randapem, a on przez lata się rozkłada i wychodzi i truje przez cały czas, szczególnie jak spadnie deszcz. I nie tylko truje zwierzęta ale również może wpływać to na ludzi. Wiem że od czasu oprysków na pewno jeden pies zmarł, a kilkanaście było chorych w tym mój psiak. Przez tygodnie leczyliśmy mu łapki bo dostał niesamowitego zapalenia, no i oczywiście miał biegunki i wymioty przez kilka tygodni. Administracje są niepoważne narażając tak wszystkich tylko z tego powodu że chcą mieć ładne trawniki i nie chce im się przelecieć po krawężnikach z gracką - co jest rozwiązaniem lepszym bo po pierwsze nie truje nikogo, a po drugie efekt zachowuje się dłużej bo tam gdzie pryskali trawa i tak bujnie rośnie jak chce i wychodzi na chodnik.

Dodaj ogłoszenie