Lubelscy strażacy oskarżeni o korupcję. Ruszył proces

ASK
Tadeusz D.
Tadeusz D. Tomek Koryszko/archiwum
- Nigdy nie brałem łapówek, ani ich od nikogo nie żądałem - powiedział podczas pierwszego dnia procesu Tadeusza D., były lubelski komendant wojewódzki PSP. Obok niego na ławie oskarżonych zasiada pięciu pożarników.

Mężczyźni są oskarżeni o przyjmowanie łapówek w zamian za zlecanie usług dla komendy. Żaden z nich nie przyznaje się do winy.

Prokurator zarzuca Tadeuszowi D., że uzależniał zawieranie umów na świadczenie usług cateringowych w czasie szkoleń przeciwpożarniczych od otrzymywania korzyści majątkowych. W sumie do kieszeni byłego komendanta miało trafić w ten sposób ponad 12 tys. zł Tadeusz D. miał też przyjąć dwie łapówki (w sumie 5 tys. zł) za zlecenie przygotowania materiałów szkoleniowych.

- Jedyne pieniądze, które wziąłem pochodziły od Artura Ł. (inny oskarżony w tym samym procesie - przyp. red.). Miały być one przeznaczone na zakup kawy i herbaty oraz kwiatów i alkoholu dla strażaków, którzy świętowali urodziny, a więc na rzeczy na których nie ma miejsca w oficjalnym budżecie komendy - wyjaśniał Tadeusz D. - Nie były to łapówki, ale dobrowolny datek Artura Ł. Ja sam także przeznaczałem na ten cel własne pieniądze. Skoro zarabiałem więcej niż pozostali strażacy czułem się do tego zobligowany. Powiedzenie, że brałem łapówki jest zwykłym pomówieniem.

Tadeusz D. podkreślił, że naruszeń prawa w komendzie dokonywano za jego plecami. Dowiedział się o tym dopiero podczas przesłuchań w CBA i prokuraturze. Mężczyzna jest wdzięczny za wyjawienie tego procederu.

- Dziękuję też prokuratorowi, bo dzięki podjętym przez niego działaniom zrozumiałem, że w moim życiu oprócz pracy zawodowej bardzo ważna jest także rodzina - dodał Tadeusz D.

Tadeusz D. był komendantem wojewódzkim straży pożarnej w Lublinie w latach 2008-2010. Po zatrzymaniu przez CBA zrezygnował ze stanowiska i przeszedł na emeryturę.

Na ławie oskarżonych zasiedli także oskarżeni o łapownictwo lub pomoc w przekazywaniu łapówek: jego były rzecznik prasowy Ryszard S., inny oficer straży, Artur Ł., oraz funkcjonariusze lubelskiej komendy wojewódzkiej straży pożarnej Piotr B., Mirosław W. i Wiesław W. oraz lubelski przedsiębiorca Henryk S., który miał wręczać łapówki strażakom.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
GH
Coś jesteś mało zorientowany, wiesz że dzwony biją ale nie wiesz w którym kościele
F
FakTy
Zgodnie z tym co napisałeś wszystkich zainteresowanych przepraszam.
Swoją drogą, to niezła patologia tam zagościła, że już osoby niektórym z nas się mylą.
t
ta
To nie Tadeusz D. tylko Andrzej G. wcześniejszy komendant. Tylko ten drugi ma układy w pis i jego proces nie może się rozpocząć od 4 lat.
g
gw
Wklej w gogle - www.gminawolka.blogspot.com
F
FakTy
"Tadeusz D. był komendantem wojewódzkim straży pożarnej w Lublinie w latach 2008-2010. Po zatrzymaniu przez CBA zrezygnował ze stanowiska i przeszedł na emeryturę. " - by później zostać zatrudnionym w publicznej spółce działającej pod nazwą PLL S.A - i to ponoć bez wiedzy i zgody głównych akcjonariuszy, którymi są miasto Lublin i urząd marszałkowski(dopisek własny, a nie redaktora)...
Dodaj ogłoszenie