Muzeum Wsi Lubelskiej zapłaciło za dworek. Teraz martwi się, jak załatać dziurę

Redakcja
Mały Andrzej Krychowski przed dworkiem na Sławinie, rok 1937. Budynek wrócił do rodziny.
Mały Andrzej Krychowski przed dworkiem na Sławinie, rok 1937. Budynek wrócił do rodziny. Archiwum rodziny Krychowskich
Udostępnij:
Spadkobiercy rodziny Krychowskich otrzymali 400 tys. zł za użytkowanie ich dworku przez 10 lat. Żeby załatać dziurę w budżecie, Muzeum Wsi Lubelskiej liczy na dobrą pogodę i tłumy turystów.

Ta historia zaczyna się… No właśnie nie wiadomo, kiedy dokładnie, bo nie ma konkretnej daty wybudowania dworku przy dzisiejszej ulicy Agronomicznej. Było to pewnie jeszcze w XVIII wieku. Dworek, jak i cała posiadłość należały do rodziny Krychowskich. - Rodzina po prostu go kupiła - mówił Kurierowi dwa lata temu Andrzej Krychowski. Jego rodzina w dworku na  Sławinie mieszkała do 1944 roku, gdy jesienią ktoś zapukał do drzwi. Pan Andrzej miał wtedy 9 lat.  

- Przyszło dwóch panów, ubranych po cywilnemu i mających problemy z językiem polskim, a z nimi dwóch panów z karabinami i opaskami MO. Dali nam do przeczytania dekret PKWN. Postanowienie o wywłaszczeniu i przejęciu naszego majątku na rzecz skarbu państwa. Przedstawiciele władzy dali nam 48 godzin na spakowanie się i won, bez prawa zamieszkania na terenie tego samego powiatu - wspominał.

W wolnej Polsce przez ponad 20 lat spadkobiercy Krychowskich starali się o zwrot majątku. Udało się to kilka lat temu. - Jest stosowny wpis do księgi wieczystej - mówi Mirosław Korbut, dyrektor Muzeum Wsi Lubelskiej, które przez lata zarządzało budynkiem. 

Właśnie z tego powodu skansen dziś płaci. Spadkobiercy zażądali pieniędzy za 10 lat, kiedy dworek należał do muzeum. - W grudniu 2015 r. zapadł ostateczny wyrok sądu. Na jego mocy musimy zapłacić - razem z odsetkami - 400 tys. zł, czyli 10 proc. rocznej dotacji, jaką otrzymujemy od marszałka województwa - mówi dyr. Korbut.

Jeszcze w grudniu Mirosław Korbut poprosił o odpowiednią kwotę marszałka. Ten jednak odmówił. Czyli muzeum musi zapłacić z własnej kieszeni. - Przelew zrobiłem w poniedziałek - mówi dyrektor. 

Pieniądze od władz województwa muzeum otrzymuje w comiesięcznych transzach. Żeby placówka mogła uzbierać na odszkodowanie, marszałek zgodził się na wcześniejsze wypłacenie części transzy za miesiące letnie. Przez to jednak latem muzeum będzie otrzymywało o ok. 150 tys. miesięcznie mniej. I tę dziurę trzeba jakaś załatać. - Zwolnień nie będzie. Podwyżek cen biletów też nie planuję, bo przyniosłoby to więcej szkody niż korzyści. Mogłaby zmaleć nam frekwencja, a właśnie o nią muszę zadbać, Więcej turystów pozwoli nam rozwiązać problem tych 400 tys. złotych. Żeby turystów było więcej, musimy zaproponować im więcej atrakcji i mieć nadzieję, że latem będzie dobra pogoda - mówi dyrektor. 

To jeszcze nie koniec sprawy dworku na Sławinie. Od  momentu, kiedy spadkobiercy odzyskali budynek, muzeum chce, żeby zrobili to realnie. - Klucze nadal są u nas. Po  ostatnim wyroku wysłałem kolejne pismo z żądaniem, aby spadkobiercy odebrali klucze i zaopiekowali się budynkiem. Wciąż nie mam odpowiedzi -  mówi Korbut.

W 2014 roku Andrzej Krychowski mówił, że rodziny nie stać na utrzymanie dworku i chce go sprzedać. 

 

 

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie