Premiera w Teatrze Muzycznym: Dobra farsa nie jest zła

Andrzej Z. Kowalczyk
Magdalena Rembielińska, Andrzej Witlewski i Tomasz Janczak
Magdalena Rembielińska, Andrzej Witlewski i Tomasz Janczak Dawid Jacewski/materały teatru
Salwy śmiechu na widowni w trakcie spektaklu, a na koniec długa owacja na stojąco - tak w sobotę publiczność przyjęła najnowszą premierę Teatru Muzycznego, farsę Johnniego Mortimera i Briana Cooke'a "Kiedy kota nie ma…" w reżyserii Andrzeja Gałły.

Gdy tylko napisałem powyższe zdanie, wyobraziłem sobie głosy snobistycznie nastawionych teatromanów - "farsa: schlebianie niskim gustom i pójście na łatwiznę" - jakie niechybnie dadzą się tu i ówdzie usłyszeć. Odpowiedziałbym na to tak: uważam, że dobrze napisana izrealizowana farsa więcej jest warta niż sknocony Szekspir lub "skopana" opera. A "Kiedy kota nie ma…" spełnia obydwa owe warunki; jest dobrze napisana i wzorowo zrealizowana. Jest też rzeczą zasadną, że wystawił ją właśnie Teatr Muzyczny. Oryginalny tekst sztuki został bowiem uzupełniony piosenkami z tekstami Artura Kusaja i muzyką Moniki Gałły. A właściwie należy raczej powiedzieć: wzbogacony. Piosenki owe nie zostały wprowadzone jedynie jako przerywniki czy ozdobniki, lecz trafnie puentują poszczególne sceny, a nawet bywają swego rodzaju komentarzem do przedstawianych wydarzeń. A przy okazji nie "marnują się" umiejętności bardzo dobrych śpiewaczek i śpiewaków.

Ta realizacja była na pewno wyzwaniem dla aktorów. Nie ze względu na treść oczywiście. Małżeńskie "skoki w bok" to wszak temat niejednej operetki, w której grali lub grają. Trudność polegała na przestawieniu priorytetów. Sztuka aktorska nie była tu uzupełnieniem dla partii wokalnych, lecz podstawowym środkiem wyrazu. Nie chodziło rzecz jasna o tworzenie głębi psychologicznej postaci, lecz raczej o wiarygodne pokazanie ich charakterów, bo na tym właśnie zasadza się specyfika gatunku. I z tego cała szóstka premierowej obsady wywiązała się bez zarzutu. Mamy więc safandułowatego pantoflarza i nieudacznika George'a (świetny Andrzej Witlewski) i jego sfrustrowaną erotycznie żonę Mildred (Agnieszka Kurkówna), nałogowego kobieciarza Humphreya (Tomasz Janczak) i oziębłą snobkę Ethel (Małgorzata Rapa), czerpiącą ile się da z życia wyzwoloną Jennifer (Krystyna Górska) i neurotyczkę Shirley, która nieoczekiwanie przeistacza się w najprawdziwszego wampa (Magdalena Rembielińska - wielkie brawa za tę przemianę). A więc postacie dla farsy wręcz archetypowe. Wszyscy artyści nie tylko wypadli w swoich rolach nadzwyczaj wiarygodnie, lecz także nasycili je autentyczną vis comica. A niemal Weillowski w klimacie song Shirley, zaśpiewany przez Rembielińską, był prawdziwą muzyczną perłą tego spektaklu.

Artyści Teatru Muzycznego sprawdzili się w nowej dla siebie formie scenicznej. A na podstawie reakcji publiczności można zakładać, iż "Kiedy kota nie ma…" na długo zagości na afiszu.


Nasze serwisy:
Serwis gospodarczy - Wybierz Lublin
Serwis turystyczny - Perły i Perełki Lubelszczyzny
Serwis dla fanów spottingu i lotnictwa - Samoloty nad Lubelszczyzną
Miasto widziane z samolotu - Lublin z lotu ptaka
Nasze filmy - Puls Polski


Codziennie rano najświeższe informacje z Lublina i okolic na Twoją skrzynkę mailową.
Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Andrzej

No cóż, o gustach się nie dyskutuje. Skoro takie "coś" jest w stanie cię usatysfakcjonować...

w
widz

Super spektakl, świetna komedia! Brawo Teatr Muzyczny!!!

:):):) było wesoło

Świetny spektakl! Znawca sztuki nie jestem ale bardzo dobrze wraz z przyjaciółmi sią bawiłam (zresztą pozostała cześć widowni również). Na spektakl wybrała się zupełnie przypadkiem:) dziewczyny, zapraszam częściej do Lublina!!!!!

S
Shell

Trudno spodziewac się po Teatrze zrealizowania dzieła z wyższej półki, a i humor "Kiedy kota nie ma" jest na poziomie Lublina, o czym świadczą salwy śmiechu. Jak to mówią "Nie sprzedasz brylantu pod budką z piwem", więc farsa to najlepsze, czego Teatr może się podjąć.

E
Eleonora

Brawo Andrzej!

E
Eleonora

Brawo Andrzej!

q
qwerty

Andrzeju! Wszystko jasne, z Twojego komentarza wszyscy na zawsze zapamiętamy, że stanowczo odcinasz się od tego "towarzystwa". Sam, osobiście pozostajesz w oczekiwaniu na wniebowzięcie. Jasne.

A
Andrzej

"czerpiącą ile się da z życia wyzwoloną Jennifer (Krystyna Górska) i neurotyczkę Shirley, która nieoczekiwanie przeistacza się w najprawdziwszego wampa (Magdalena Rembielińska ...)"- nic dziwnego, że wypadły autentycznie, one po prostu takie są na co dzień w życiu, więc łatwiej im było wcielić się w takie role. A "skoki w bok" to faktycznie dla większości tego towarzystwa chleb powszedni, więc jest z czego czerpać.Tyle w temacie. Ten spektakl to faktycznie farsa!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3