Prokurent kancelarii prawnej z Lublina ma bogatą kartotekę: oszustwa, groźby i niepłacenie składek. Zapadły pierwsze wyroki

Piotr Nowak
Piotr Nowak
www.pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne
W Lublinie mu nie wyszło, więc próbuje w Warszawie. W sądach zapadły już pierwsze wyroki wobec kancelarii prawnej L. i jej prokurenta Tomasza P. 30-latek jest oskarżony m.in. o naruszenie nietykalności i wprowadzanie klientów w błąd.

- Z kancelarią prawną to nie miało wiele wspólnego. Wykorzystywanie pracowników i klientów było na porządku dziennym - twierdzi Karolina (imię zmienione). Ona, podobnie jak reszta byłych pracowników firmy Tomasza P. boi się ujawniać swoje dane. To dlatego, że młody przedsiębiorca chętnie pozywa ich o zniesławienie. Za takie uważa każde doniesienie o nieprawidłowościach w kancelarii L.

Karolina przepracowała u Tomasza P. kilka tygodni.

- Odeszłam, bo nie chciałam uczestniczyć w tym, co tam się działo - oświadcza.

O kancelarii L. i jej prokurencie Tomaszu P. zrobiło się głośno trzy lata temu. To wtedy pracownicy zaczęli skarżyć się na nieprawidłowości w firmie. O skontrolowanie umów zatrudnieni poprosili Okręgowy Inspektorat Pracy w Lublinie. Tomasz P. nie dopuścił urzędników do dokumentów, za co został skazany na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i 1000 zł grzywny. Kolejny wyrok dotyczy niepłacenia składek na Fundusz Pracy. Przedsiębiorca ma zapłacić 2000 zł grzywny. Poważne oskarżenia kierują także klienci kancelarii.

Podstęp

Trzy lata temu Katarzyna miała wypadek. Skontaktowała się z nią pracownica kancelarii prawnej L. Obiecała wyegzekwowanie od ubezpieczyciela pieniędzy z polisy. Po pewnym czasie kobieta otrzymała od kancelarii przelew w wysokości 5 tys. zł. Później dowiedziała się, że powinna dostać pięć razy więcej.

- Zostałam oszukana przez kancelarię L. - skarżyła się podczas jednej z rozpraw. Kiedy Katarzyna skontaktowała się ze swoją firmą ubezpieczeniową okazało się, że kancelaria wywalczyła nie 5 tys., ale 25 tys. zł. Kobieta chciała wypowiedzieć umowę z L., ale kontakt się urwał.

Potem okazało się, że osób w podobnej sytuacji było więcej. Ośmioro klientów oskarżyło kancelarię L. i prokurenta Tomasza P. o oszustwa i przywłaszczenie blisko 76 tys. zł. Kolejną rozprawę zaplanowano na maj.

Nieprawomocny wyrok zdążył już zapaść w innej sprawie dotyczącej lubelskiej kancelarii. Czworo klientów oskarżyło Tomasza P. o oszustwo przy podpisywaniu umów na pomoc prawną. Zdaniem pokrzywdzonych, prokurent wprowadził ich w błąd poprzez „podstępne podsunięcie im do podpisania dokumentu w postaci umowy o abonament ochrony prawnej”. Taki abonament kosztował pokrzywdzonych 299,99 zł miesięcznie.

W styczniu Tomasz P. został nieprawomocnie skazany za to oszustwo. W ramach kary oskarżony ma przez dwa lata wykonywać nieodpłatną, kontrolowaną pracę na cele społeczne w wymiarze 40 godzin miesięcznie. Ma też zapłacić 2000 zł grzywny.

Skazany odwołał się od tego rozstrzygnięcia. Apelacja wpłynęła do sądu w ubiegłym miesiącu. Terminu rozprawy nie wyznaczono. To jednak nie koniec kłopotów Tomasza P., ponieważ w Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód toczy się jeszcze kilka innych spraw karnych i z kodeksu wykroczeń, w których 30-latek zasiada na ławie oskarżonych.

Groźby

- Groził mi. Ugodził mnie metalowym długopisem. Mam dziury na plecach - skarży się Rafał (imię zmienione). Przedsiębiorca przez pewien czas wynajmował Tomaszowi P. pomieszczenia na kancelarię. Problemy pojawiły się, kiedy najemca przestał płacić czynsz.

- Rano wyszedł przed mój dom. Był agresywny. Rzucił się na mojego ojca. Obezwładniłem go - opowiada właściciel posesji. Sprawa została zgłoszona na policję. Tomasz P. został oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej, wdarcie się na posesję i groźby karalne.

Lubelski sąd zdążył go już skazać za wykroczenie polegające na zniszczeniu mienia należącego do Rafała. Stało się to po tym, kiedy właściciel posesji wymienił zamki w drzwiach biura wynajmowanego wcześniej przez kancelarię L. Rano, kiedy Tomasz P. i jego pracownicy przyszli do pracy, zastali zamknięte drzwi.

- Zadzwonił po ślusarza i zażyczył sobie wymiany zamków - wyjaśnia Rafał. Kiedy ślusarz zacząć wymieniać zamki włączył się alarm. Tomasz P. ulotnił się. Przed biurem zostawił zdezorientowanych pracowników. Za zniszczenie zamka sąd skazał go na 300 zł grzywny, ale oskarżony odwołał się. Kolejną rozprawę zaplanowano w kwietniu.

Po tym, jak na wokandę zaczęły trafiać kolejne procesy przeciwko Tomaszowi P., przedsiębiorca przeniósł kancelarię prawną do Warszawy. Od lutego tego roku firma figuruje w stołecznym KRS. Funkcjonuje pod tą samą nazwą i oferuje podobne usługi. Tomasz P. pozostaje jej prokurentem.

Kolno wolne od koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie