Przemysław Czarnek, debiutant. Kim jest nowy wojewoda lubelski?

Sławomir Skomra
Przemysław Czarnek, wojewoda lubelski: Zgodnie ze słowami pani premier, będą między ludźmi
Przemysław Czarnek, wojewoda lubelski: Zgodnie ze słowami pani premier, będą między ludźmi Anna Kurkiewicz
Rocznie na rowerze przejeżdża 800 km. Do polityki wchodził stopniowo i właśnie został pierwszoligowym graczem. Kim jest nowy lubelski wojewoda Przemysław Czarnek?

Postawnemu mężczyźnie uśmiech nie schodził z twarzy, gdy po raz pierwszy spotkał się kilka dni temu z lubelskimi dziennikarzami. - Jak to się stało, że zostałem wojewodą? Nawet nie wiem. Jakoś tak wyszło - żartował Przemysław Czarnek.

Wybór 38-letniego prawnika, konstytucjonalisty, dr hab., adiunkta na KUL było zaskoczeniem nie tylko dla samego Czarnka, ale też dla części działaczy lubelskiego PiS. Powód? Przemysław Czarnek do tej pory nie brylował na politycznych salonach.

- W życiu nie rozmawialiśmy. Po prostu nie znam tego pana - nie krył jeden z polityków PiS. - To, że był rekomendowany przez partię, było zaskoczeniem. Przecież mamy szerokie kadry i ludzi z doświadczeniem - byłych wojewodów, wicewojewodów, samorządowców, dyrektorów, urzędników - a każdy z nich jest przygotowany do pełnienia stanowiska wojewody. Ale z drugiej strony, to pokazuje, że mamy bardzo bogate zasoby ludzkie i nie ograniczamy się tylko do już znanych twarzy. Stawiamy na młodych - podkreślał nasz rozmówca.

Nowy wojewoda lubelski oficjalną propozycję objęcia tego stanowiska otrzymał zaledwie tydzień temu. Czyli cztery dni przed powołaniem.

Marzenie o KUL

Przemysław Czarnek dzieciństwo spędził w Goszcznowie, w dawnym województwie sieradzkim. Ojciec był zawodowym kierowcą, miał własną ciężarówkę. Matka była pielęgniarką. - To dawne dzieje - precyzował Czarnek. - Kiedy rynek się zliberalizował, zaczęła prowadzić własny sklep: „1001 drobiazgów”. Dom rodzinny był konserwatywny. Nieprzesadnie, tak zwyczajnie, jako to na wsi - dodał.

Jako piętnastolatek Czarnek zamieszkał w Lublinie. To był świadomy wybór, a przy tym część większego planu. W najbliższej okolicy Goszcznowa nie było szkół średnich. Trzeba było liczyć się z wyjazdem i mieszkaniem w bursie. Lublin nie był może najbliższym miastem, ale miał wymarzoną uczelnię, na której chciał studiować. Katolicki Uniwersytet Lubelski.

- Dlatego wybrałem Lublin. Poza tym mieszkał tu mój wuj, który zaproponował, że mogę u niego zamieszkać - wspominał.

Kiedy przeprowadził się do Lublina, jego rodzice już nie żyli. 15-letni chłopak przyjechał do wielkiego miasta i już tu został. Zamieszkał na Sławinie.

Do szkoły chodził do II LO im. Hetmana Jana Zamoyskiego. Też wybranego nie przez przypadek.

- Wówczas to było najlepsze liceum w mieście. Cały czas miałem w głowie studiowanie na KUL-u i wiedziałem, że aby się tam dostać, muszę skończyć dobre liceum - tłumaczył Czarnek.

Sam przyznaje, że nie był wybitnym uczniem, ale nie był też najgorszym. - Przed maturą zabrałam się za naukę na ostro i poszło mi bardzo dobrze - kontynuował nowy wojewoda.

Z marzeniem o KUL-u było połączone jeszcze jedno pragnienie: studiowanie prawa.

- Interesowało mnie od zawsze. W prawie wszystko jest poukładane, opisane, a na dodatek ma to ogromny wpływ na ludzkie życie. Nie ukrywam, że myślałem o prawie też w kontekście dobrej pracy w przyszłości - mówił, by po chwili dodać: - Może to zabrzmi patetycznie, ale wybrałem też prawo, bo chciałem pomagać ludziom, a taka jest przecież rola prawnika - podkreśla.

Zamojskie zaplecze

Do polityki wchodził stopniowo. Jeszcze na IV roku studiów na KUL zaczął pracować w zamojskim Urzędzie Wojewódzkim. Tam poznał Sławomira Zawiślaka, późniejszego, wieloletniego posła PiS i Marka Grzelczyka, wojewodę zamojskiego (w latach 1997 - 1998), a później prezydenta Zamościa (do 2002 roku). Właśnie pracując w zamojskim urzędzie, a później w magistracie przy Grzelczyku, zdobywał polityczne szlify. Ówczesne znajomości, szczególnie ta z posłem Zawiślakiem, jesienią 2015 roku okazały się wyjątkowo cenne.

Kiedy lubelski PiS sporządził listę potencjalnych wojewodów, niektóre media wymieniały Czarnka jako kandydata lidera partii w lubelskim okręgu, czyli posła Krzysztofa Michałkiewicza. Chybiły. „Mecenasem” Czarnka jest poseł Zawiślak, który od lat walczy o przywództwo w lokalnej partii Jarosława Kaczyńskiego.

- Bardzo go szanuję. To człowiek, który ma cechy, jakie powinien posiadać każdy polityk. Co mam na myśli: wolę współpracy. I to z każdym - mówił o swoim „mecenasie” Czarnek.

Panowie współpracują ze sobą już od ponad dziesięciu lat. Gdy Zawiślak został posłem w 2005 roku, Czarnek pomagał pisać mu interpelacje, przygotowywał opinie prawne i stanowiska. Z pewnością miał co robić. Sławomir Zawiślak w każdej kadencji Sejmu zasypuje ministrów interpelacjami dotyczącymi kwestii związanych z województwem lubelskim.

To niejedyne ważne doświadczenie. Pracując z zamojskim posłem PiS, Czarnek poznał też wielu wójtów i burmistrzów, którzy przewijali się przez biuro parlamentarzysty. - Tak dowiedziałem się o prawdziwych problemach Lubelszczyzny - przekonywał dziś nowy wojewoda.

Pytany, jak czuje się obecnie na politycznych salonach, wcale nie kryje, że jako debiutant.

- Fakt, nie uczestniczyłem w życiu publicznym. Jeśli jakoś mnie łączyć z polityką, to raczej z tą zamojską niż lubelską. Długo rozmawiałem z posłem Zawiślakiem, kiedy zaproponował, żebym został wojewodą. Sporo czasu zajęło mi także podjęcie decyzji. Przecież to wielka odpowiedzialność, która wiąże się z zrezygnacją z dotychczasowych zajęć, np. pracy prawnika dla gmin. Ostatecznie jednak zdecydowałem się, że podejmę to wyzwanie - opowiadał.

W ostatniej fazie do rozgrywki o fotel wojewody weszło trzech kandydatów. Oprócz Czarnka, Wojciech Żukowski, były wojewoda, a obecnie burmistrz Tomaszowa Lubelskiego i Robert Gmitruczuk, b. dyrektor bialskiej delegatury Urzędu Wojewódzkiego i szef biura senatora Grzegorza Biereckiego, szarej eminencji PiS. Finałowa walka rozegrała się między kandydatami Zawiślaka i Biereckiego.

- Dobrze się stało, że Czarnek został wojewodą. Widać centrala uznała, że nie chce już poszerzać wpływów Biereckiego, bo i tak są duże - ujawniał kulisy jeden z lokalnych działaczy PiS. Jego zdaniem, dzięki temu, że wojewoda jest z Lublina zadowolone powinny być lokalne lubelskie struktury Prawa i Sprawiedliwości. - Ale tzw. teren także powinien być syty. W końcu mecenasem wojewody jest człowiek z Zamościa - podsumował.

Ale w lubelskim Prawie i Sprawiedliwości jest jeden człowiek, który od kilku dni ma nieprzespane noce.

Mowa o Krzysztofie Michałkiewiczu, szefie lokalnych struktur partii Jarosława Kaczyńskiego. Nominacja Czarnka to jego porażka polityczna. - Nie był w stanie przeforsować swojego kandydata na wojewodę. Poza tym coraz wyraźniej widać, że na jego terenie kłusuje Zawiślak - stwierdził krótko nasz kolejny rozmówca, inny działacz lubelskiego PiS.

Pismo Święte i rower

Jak się rozmawia z nowym wojewodą, od razu widać, że ma do siebie dystans i poczucie humoru. - Za dużo panu o sobie opowiadam, zaraz oddam panu kluczyki do samochodu - żartował.

Żona, Katarzyna, jest biologiem, nauczycielem akademickim. Pracuje w filii KUL w Stalowej Woli.

Czarnkowie mają dwoje dzieci: 15-letnią córkę i ośmioletniego syna. Mieszkają w Lublinie, ale mają też dom w Natalinie.

W wolnych chwilach Czarnek lubi jeździć na rowerze.

- Robię jakieś 800 km rocznie. Lubię też zajmować się ogrodem. To mnie odpręża. Nie wynajmuję żadnych ogrodników, sam wszystko robię. Uważam, że człowiek najlepiej odpoczywa psychicznie, gdy pracuje fizycznie - stwierdził.

Tłumaczy, że przez nadmiar pracy mało czyta. Nie dotyczy to wydawnictw prawniczych. - I oczywiście Pisma Świętego, co chyba normalne dla każdego chrześcijanina - zaznaczył.

Duże nadzieje

Krzysztof Hetman, europoseł i lider lubelskiego PSL: - Chyba nie miałem przyjemności poznać pana Czarnka. Mam nadzieję, że wojewoda będzie nie tylko realizował politykę rządu, ale też będzie w Warszawie lobbował za ważnymi dla Lubelszczyzny inwestycjami. Liczę też na współpracę wojewody ze wszystkimi siłami politycznymi w województwie i z samorządami. Zobaczymy.

Sławomir Zawiślak: - Jest bardzo dobrze przygotowany do stanowiska wojewody. Ambitny, kreatywny, potrafiący współpracować. Daje też pewność tego, że realizując politykę rządu, będzie dbał nie tylko o Lublin, jak było do tej pory, ale też o pozostałe części województwa.

- Ma opinię człowieka, któremu trudno coś nakazać. Z drugiej strony, chyba do tej pory nie bardzo trzeba było to robić - skomentował wybór Czarnka na stanowisko wojewody jeden z działaczy PiS.

Inny dorzucił: - Nie jest członkiem naszej partii. Nie jest także politykiem. Tymczasem stanowisko wojewody jest polityczne. Nie mówię, że to zarzut, ale...

***

Kariera naukowa

Przemysław Czarnek w latach 1996 - 2001 studiował na Wydziele Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji. Zaraz po obronie pracy magisterskiej rozpoczął studia doktoranckie. W 2003 r. został zatrudniony na KUL jako adiunkt. Tytuł doktora uzyskał w 2006 roku. W czerwcu tego roku Czarnek się hablilitował. Jest autorem blisko 60 artykułów, haseł encyklopedycznych oraz leksykograficznych.

Wideo

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

ten gość to bardzo niekulturalny rozmówca. Przerywa nachalnie, wtrąca się gdy ktoś jest przy glosie. To bardzo nieeleganckie. Ale tak to już jest w PIS-ie. Na dokladkę uważa że rolą kobiety jest rodzić dużo i często. Ciekawe ile to razy często i dużo rodziła jego żona

a
asik

w końcu ktoś godny tego stanowiska, niesamowity człowiek i Wojewoda! powodzenia!

j
ja

na dentystę też go chyba nie stać....

k
kuba

jeżeli będzie tak pracował jak w LODR Końskowola to chyba można nazwać leń-obibok i kombinator

k
koks

Czy pana wojewodę i biznesmena nie stać na żyletki?
To chyba straszny sknera.

k
koks

Złodzieje to PiSuary
te od SKOK-ów

p
poznaniak z lb

Uwazam że warto było tego pana mianować po rozmowie u dziennikarza Smerdel ,który mówi że na sercu będzie leżało mu dobro regionu i co istotne rządy PO traktowały ten region jak mieszkańców 2 kategorii ,to bardo mi się podobało -czekam na czyny pana Wojewody .

I
I

KIM JEST TO MY NIEDLUGO SIE DOIEMY ,CZY BĘDZIE RZECZYWISCIE ŁASKAWSZY DLA MIESZKANCÓW LUBLINA ,BO JAK NARAZIE TO NIEMAMY ZADNEGO WSPARCIA ,WKOLO OBLUDA I OSZUSTWA ,NAWET PREZYDENT MIASTA LUBLINA ,TO DO KOGO MAMY SIE ZWRÓCIC ,ZOBACZYMY ,ODWIEDZIMY

P
PM

Tyle, że oprócz pracy naukowej nowy wojewoda prowadził również własną działalność gospodarczą - i potrafił jedno z drugim pogodzić.

p
pat&mat

Wiem jedno - naukowcy, ludzie z uniwerków nie nadają się do prawdziwego zarządzania. Tu nie ma systemu zerojedynkowego i trzeba podejmować szybko decyzje a nie rachować na zasadzie podkładki lub lepiej się nie narażać. Ludzie z uniwerków szli po sznurku a tu jest życie, problemy i trudne sprawy. Na uczelniach to jakie się podejmuje problemy? czy na spotkaniu będziemy mieli wodę i platikowe kubeczki czy zamawiamy catering i szkło?. obym się mylił Przemku.

e
eolo

Tego na pewno nie pisał 2-gi sort ...... tylko 22-gi !!!!!!! Skąd tyle agresji w tych ludziach???

C
Chichot historii

a jak nie zechce odtwarzać ich roli to będą starali się go osr*ć. O np. taki Giertych widzicie jak już chodzi na sznureczku innego teatrzyku nieistniejącego dnia ósmego. Scenariusz zawsze ten sam.

P
POkemon

niż POje.anego POłgłówka, który z natury zawsze jest złodziejem

m
matka Polka Anna G.

do Palikota

.,.,

do Palikota

Dodaj ogłoszenie