MKTG SR - pasek na kartach artykułów

To Węgry będą bramą Pekinu do Europy. Polscy eksperci twardo o chińskim wyborze: nie mamy czego żałować. Ważniejszy sojusz z USA niż fabryka

Jerzy Mosoń
Jerzy Mosoń
Chiny zainwestują na Węgrzech nie tylko w przemysł nuklearny, ale także w sieć kolei, dzieki której łatwiej będą mogły transportować swe towary do Europy Zachodniej
Chiny zainwestują na Węgrzech nie tylko w przemysł nuklearny, ale także w sieć kolei, dzieki której łatwiej będą mogły transportować swe towary do Europy Zachodniej 123rf.com/profile tupungato
Chińska Republika Ludowa zainwestuje w przemysł nuklearny Węgier oraz w transport kolejowy, który dosłownie otworzy chińskiemu biznesowi drogę do Europy. To najważniejsze efekty wizyty Prezydenta Chin Xi Jinping, który w mijającym tygodniu odwiedził Budapeszt, z okazji 75–lecia stosunków dyplomatycznych łączących obydwa państwa. Co na to polscy eksperci? Czy powinniśmy żałować chińskich miliardów, które przechodzą polskiej gospodarce koło nosa?

Inwestycji chińskich na Węgrzech, w tak krótkim czasie i o tak imponującym rozmachu chyba nikt się nie spodziewał. Sami przywódcy obu państw: Prezydent Xi Jinping – Chin oraz premier Viktor Orban Węgier określili zakres ustalonej właśnie współpracy mianem „złotej podróży”, w którą wyruszają razem obydwa państwa. I pomyśleć, że jeszcze niedawno to Polska, nie Węgry, miała być największym beneficjentem ekspansji gospodarczej ChRL, za którą miała stać budowa Nowego Jedwabnego Szlaku... Czy jednak jest czego żałować?

Co nowego zyskają Węgry na chińskich inwestycjach?

Premier Viktor Orban poinformował w oficjalnym wystąpieniu węgierskie media, że jego kraj i ChRL poszerzą swą współpracę o przemysł nuklearny. To jednak nie wszystko.

Węgry w ramach inicjatywy „Jeden pas i jeden szlak” przebudują projekt kolejowy mający na celu połączyć Budapeszt z Belgradem. Pozwoli to na wybudowanie globalnej infrastruktury oraz sieci łączącej Azję z Afryką i Europą.

Jak można się dowiedzieć z relacji serwisu brukselskiego Euroactive.com oba kraje rozpoczną niebawem przygotowania do budowy linii kolejowej wokół Budapesztu, która pomoże transportować towary produkowane przez chińskie zakłady we wschodnich Węgrzech (w Debreczynie powstaje gigantyczna fabryka baterii) na rynki Europy Zachodniej. Powstanie też szybka kolej łącząca centrum Budapesztu z lotniskiem.

Jak powiedział w serwisie Meta (dawny Facebook) węgierski minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó, Węgry i Chiny podpisały łącznie aż 18 porozumień. Sam tylko projekt kolejowy łączący Budapeszt z Belgradem ma wartość 2,1 mld dolarów.

Ogromne, chińskie inwestycje na Węgrzech, omijające jednocześnie Polskę to nic nowego. Niedawno media obiegła wieść, że firma CATL wybuduje w Debreczynie fabrykę akumulatorów o wartości 7,3 mld euro.

Ekonomista Marek Zuber związany z Akademią WSB nie żałuje tego, że największe chińskie inwestycje, będą ulokowane na Węgrzech, nie w Polsce.

– Polska nie oddaje pola Węgrom, jeśli chodzi o chińskie inwestycje, w tym tę dotyczącą budowy fabryki baterii (Debreczyn). Tu chodzi raczej o kalkulacje tego, jak daleko pewne szanse gospodarcze mogą być ważniejsze od zagrożeń z nich wynikających, w tym ustępstw politycznych. W obecnej sytuacji, wojny za wschodnią granicą Polska nie może sobie na nie pozwolić – zaznacza Zuber.

Chiny szukają w Europie wygodnych przyczółków

W podobnym stylu wypowiada się także ekonomista Andrzej Stefaniak, który ocenia wizytę Prezydenta Chin na Węgrzech jako chęć zdobywania kolejnych przyczółków tego państwa w Europie oraz dywersyfikacji powiązań gospodarczych Węgier ze swoimi partnerami.

– Po nawiązaniu współpracy Chin z Serbią widać, że Chiny planują ekspansjęgospodarczą wzdłuż nurtu Dunaju. Prawdopodobne jest więc to, że Węgryzyskają na tej współpracy możliwość budowy szybkich kolei czy rozbudowęinfrastruktury przewozu towarów wodną drogą śródlądową – prognozuje Stefaniak.

Co dalej z relacjami polsko–chińskimi? Warszawa pójdzie drogą Brukseli

Zdaniem Marka Zubera, w najbliższym czasie Polska wpisze się w politykę Brukseli, która będzie blokować Pekin w jego zaangażowaniu gospodarczym w Europie. Po to, by chronić przemysł europejski – podkreśla ekspert. – Zasugerował to podczas przemówienia wygłoszonego w Katowicach na EKG premier Donald Tusk, który zwrócił uwagę na to, że nie może być dłużej tak, że wymaga się pewnych rozwiązań od europejskich firm, a nie dotyczy to firm chińskich – przypomina ekonomista z Akademii WSB.

Czy jednak możemy sobie pozwolić na to, by wszystkie kluczowe, chińskie inwestycje omijały Polskę, jak w przypadku słynnej fabryki akumulatorów w Debreczynie?

– Polskę czeka trudny okres balansowania między interesem gospodarczym kraju a wyzwaniami politycznymi. Na dziś na pewno ważniejsze jest bezpieczeństwo, w tym ewentualne szanse na większą przychylność ze strony Stanów Zjednoczonych, choćby w zakresie zakupów lepszego, a może także relatywnie tańszego uzbrojenie niż kilka tysięcy nowych miejsc pracy, których być może nawet nie bylibyśmy w stanie wykorzystać z powodu braku pracowników o kompetencjach pozwalających podjąć pracę w fabryce baterii – podsumowuje Marek Zuber.

Wygląda zatem na to, że Polska, z uwagi na sytuację międzynarodową, nie będzie starać się rywalizować o największe chińskie inwestycje. W tej sytuacji byłoby jednak dobrze postarać się zatrzymać w kraju amerykańskie firmy. Tymczasem niedawno zdecydowały się opuścić nasz kraj lub znacznie ograniczyć swe biznesowe zaangażowanie: Levi Strauss (Płock), General Electric (Goleniów), koncern TE Connectivity Industrial (Nowa Wieś Lęborska).

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Zakaz handlu w niedzielę. Klienci będą zdezorientowani?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiał oryginalny: To Węgry będą bramą Pekinu do Europy. Polscy eksperci twardo o chińskim wyborze: nie mamy czego żałować. Ważniejszy sojusz z USA niż fabryka - Strefa Biznesu

Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski