Urszula Jaros (prezes Lubelskiego Okręgowego Związku Lekkiej Atletyki): Chcę zmienić kiepski wizerunek LOZLA na arenie krajowej

Karol Kurzępa
Karol Kurzępa
Na zdjęciu Urszula Jaros z prezesem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki - Henrykiem Olszewskim
Na zdjęciu Urszula Jaros z prezesem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki - Henrykiem Olszewskim fot. LOZLA
Rozmawiamy z Urszulą Jaros, która nieco ponad miesiąc temu objęła funkcję prezesa Lubelskiego Okręgowego Związku Lekkiej Atletyki.

Udało się już pani wdrożyć w pracę na nowym stanowisku?
Na samym wstępie chciałam podziękować wszystkim delegatom, którzy na mnie głosowali. Wiedziałam, że wdrażanie nie będzie łatwe. Spodziewałam się wręcz, że na początku będzie trudno. Dlaczego? Do tej pory przez 26 lat pracowałam w korporacjach i zarządzałam tam w dużych oddziałach, które liczyły w makroregionie nawet po 180 osób. Teraz pracuję w organizacji non profit. Liczyłam się z tym, że na początku będę musiała nauczyć się wielu rzeczy. Wybory odbyły się 13 lipca, a mamy paraliż finansów z powodu braku wpisu do KRS-u. Po zmianach trzeba było ukonstytuować nowy zarząd i potem go zgłosić, a trafiliśmy na okres urlopowy. Z tego powodu nie wypłacamy pieniędzy, a także nie płacimy sędziom czy instytucjom. Trochę się już tego nazbierało, ale wszystko wyrównamy i uprzedzamy wszystkich, że na pewno wypłaty nastąpią, ale bez wpisu w KRS nie możemy dysponować funduszami, które są na koncie w banku.

Druga trudność polega na tym, że wybory odbyły się właściwie w środku sezonu lekkoatletycznego. Organizacja ich w tym okresie była ogromną pomyłką poprzedniego zarządu. Gdyby wybory odbyły się jesienią, tak jak pierwotnie planowano, to nie mielibyśmy tego paraliżu finansowego. Termin był jednak dwukrotnie przesuwany. Z końcem roku nie ma zawodów i można spokojnie przygotować się na następny sezon. Przecież imprezy halowe zaczynają się w lutym, a letnie dopiero w maju. Na cały zarząd, a przede wszystkim na jego prezydium, spadł zimny prysznic. Po kilku dniach pracy stanęliśmy bowiem przed zorganizowaniem nowych zawodów.

W dodatku były zarząd nie ułatwia nam sprawy, a wręcz szuka, tzw. "haków". Z pewnością te osoby źle czują się z porażką, bo bardzo chciały wygrać, agitując przed wyborami wszystkich delegatów. Na czym polegają "haki"? Pojawił się zarzut, że na zawodach ustawiliśmy w złym miejscu wiatromierz, zrobiono zdjęcie i opublikowano je w mediach społecznościowych. Następnie oskarżano nowy zarząd o to, że nic nie robi, a tej pracy po prostu nie było widać. Zajmowaliśmy się bardzo intensywnie biurem, porządkowaniem, czy wglądem w dokumenty, choć o różne z nich musieliśmy się upominać. Chcieliśmy wiedzieć, na czym stoimy w środku sezonu startowego. Ogrom pracy wykonał cały zarząd, a przede wszystkim wiceprezes od spraw organizacyjnych Joanna Baj-Korpak. Mimo trudności działamy i organizujemy zawody. Bez opóźnienia, z wręczeniem medali, czego wcześniej nie było. Ludzie to zauważają, w szczególności trenerzy, którzy przyjeżdżają do nas na zawody z klubów oddalonych od Lublina nawet o 100 km.

Otrzymaliśmy informacje, że LOZLA nie ma środków na transport i pobyt uczestników w mistrzostwach Polski U18 we Włocławku. Czy to prawda?
Finanse się znalazły. Korzystając ze wcześniejszych znajomości, w Lubelskiej Unii Sportu oraz Urzędzie Miasta, dostałam podpowiedź, jak poradzić sobie z tą sytuacją. Poprzedni zarząd chyba nie chciał mi pomóc, tylko czekał na kolejnego "haka", który miał pokazać, że nie potrafię tego załatwić. Mamy już fundowany przez Lubelską Unię Sportu autokar, który zabierze całą reprezentację województwa. Natomiast jeśli chodzi o zakwaterowanie i wyżywienie we Włocławku, to wiem, że Polski Związek Lekkiej Atletyki zwrócił się do ministerstwa o sfinansowanie, jeśli nie w całości, to w dużej części. Dostałam już potwierdzenie od sekretarza generalnego, że tak będzie. Dzięki refundacji PZLA, zarówno LOZLA, jak i kluby będą musiały dopłacić niewielkie kwoty. Niewykluczone jednak, że całość zostanie opłacona przez ministerstwo. Czekamy na informację w tej sprawie.

Można powiedzieć, że ma pani "pod górkę" od samego początku.
Zgadza się. Co więcej, został już przekroczony budżet szkoleniowy i musiałam podjąć niepopularną decyzję o skróceniu o dwa dni trwających zgrupowań. Skoro budżet był przekroczony, to nie było szans, żeby w środku sezonu znaleźć pieniądze. Dlatego nie było innego wyjścia. Niektórzy zrozumieli tę decyzję, ale niektórzy robią mi problemy, skarżąc się na skrócenie zgrupowań, czy strasząc mnie nawet pozwem sądowym. W ogóle się tym nie przejmuję, bo chcę zmienić kiepski wizerunek LOZLA na arenie krajowej. Związek nie oferował do tej pory nic ciekawego, co przyciągałoby młodzież, czy dzieci. Myślę, że uda nam się to poprawić i po miesiącu lub dwóch, wszystko się unormuje i stworzymy fajną atmosferę wokół lekkiej atletyki, że młodzież będzie chciała ją trenować. Dodatkowo motorem napędowym powinny być sukcesy na Igrzyskach Olimpijskich.

Jest zatem miejsce na progres i nie ma mowy o zniechęcaniu się trudnym początkiem?
Mam już swoje lata i wiele przeszłam, chociażby będąc sportowcem, ponieważ przez 13 lat uprawiałam wyczynowo lekką atletykę, z czego osiem lat byłam w kadrze narodowej sprinterek. Wiem, że sport uczy pokory, choć czasami rzuca na kolana. Wierzę, że wspólnymi siłami, z nowym, naprawdę bardzo zaangażowanym zarządem, zrobimy wszystko, by to wyglądało dobrze. Odkreślam przeszłość grubą kreską. Bardzo mi zależy na integracji środowiska trenerskiego, które jest trochę podzielone. Były bowiem kluby, którym się pomagało, ale niektórych w ogóle nie wspierano w LOZLA. Chciałabym, żeby w naszym województwie powstało kilka dodatkowych sekcji lekkoatletycznych. Klubów jest w regionie 11, ale w wielu powiatach nie działają nawet sekcje. Mamy duże pole do popisu, żeby rozwijać naszą ukochaną dyscyplinę w miejscach, gdzie się nic w tym zakresie nie dzieje. Chciałabym ponadto, żeby działalność naszego zarządu była jasna i przejrzysta. Nie chcę podziału na lepszych i gorszych, tylko sprawiedliwości, zwłaszcza przy rozdziale środków z dotacji, które dostaje LOZLA. Nie dla trzech klubów preferowanych w województwie, tylko dla wszystkich, ponieważ każdy klub na to zasługuje. Chciałabym także organizować mityng gwiazd, swego rodzaju "Grand Prix Lublina". Mamy bardzo dobry stadion, na każdych mistrzostwach padają na nim rekordy Polski. Potrzeba nam jeszcze finansów, które sprawią, że największe gwiazdy będą do nas przyjeżdżać. Planów mam wiele i co najważniejsze, nie brakuje mi chęci do ich realizacji.

ZOBACZ TAKŻE:

Magda - piękna partnerka piłkarza Motoru Lublin. Zobacz zdjęcia

Agnieszka - piękna partnerka nowego piłkarza Górnika Łęczna....

Tokio Raport odc. 2

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie