Wgląd w oceny 18-latka tylko za jego zgodą

Maria Krzos
Jacek Babicz
Dziecko właśnie skończyło 18 lat. Jego szkoła informuje rodziców, że jeśli chcą mieć wgląd w oceny pociechy, muszą poprosić ją o specjalne upoważnienie. Brzmi jak senny koszmar rodziców zbuntowanych nastolatków? Być może. Wkrótce jednak ten sen może stać się rzeczywistością.

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich skierowało w tej sprawie pismo do ministerstwa edukacji. Dotyczy ono uregulowania sytuacji prawnej pełnoletnich uczniów szkół. Czytamy w nim, że interpretacja przepisów stosowana przez MEN jest niezgodna z konstytucją.

Zdaniem ministerstwa, status prawny ucznia jest uzależniony od tego, czy utrzymuje się on samodzielnie, czy też pozostaje na utrzymaniu rodziców. W pierwszym przypadku powinien mieć pełną samodzielność. W drugim, rodzice zachowują m. in. prawo uzyskiwania informacji o jego postępach w nauce. Nawet bez jego wiedzy i zgody.

Tymczasem w swoim piśmie rzecznik tłumaczy, że z punktu widzenia prawa 18-latek jest już osobą w pełni odpowiadającą za swoje czyny. Rodzice nie mogą go reprezentować np. w urzędzie. Te same zasady powinny być przestrzegane w szkole.
Nie można bowiem ograniczać praw obywatela tylko dlatego, że pozostaje on na czyimś utrzymaniu.

Dla większości dyrektorów i uczniów lubelskich szkół, to że rodzice mają dostęp do ocen jest sprawą oczywistą.

- Nie wiem tylko, czy pismo rzecznika nie jest włożeniem kija w mrowisko - obawia się Małgorzata Markowska, p.o. dyr. Zespołu Szkół nr 11. - Miałem przypadek pełnoletniego ucznia, którego matka domagała się od szkoły informacji o jego ocenach. On jednak złożył w szkole oświadczenie, że nie zgadza się na udzielanie jej jakichkolwiek informacji - mówi Marek Szymański, dyr. Zespołu Szkół Chemicznych i Przemysłu Spożywczego. - Uczeń był na własnym utrzymaniu, mieszkał poza domem. Konsultowałem tę kwestię m.in. z prawnikami i podjąłem decyzję, że nie będziemy informować jego matki o ocenach.

Dyrektorzy szkół, z którymi rozmawialiśmy, przyznają, że wprawdzie podobne sytuacje zdarzają się rzadko, to w innych sprawach status prawny pełnoletnich uczniów bywa drażliwą kwestią (np. usprawiedliwianie nieobecności).

Wszyscy jednak twierdzą, że jeśli w tej sprawie mają zapaść jakiekolwiek rozstrzygnięcia, to nie powinny one ograniczać prawa rodziców do wglądu w oceny ucznia. Brak takiej możliwości może być wyjątkiem, nie regułą. - Rodzice powinni mieć pełny wgląd w oceny swoich dzieci. Nie powinno być w tym względzie żadnych przeszkód prawnych - uważa Krzysztof Babisz, lubelski kurator oświaty.


Nasze serwisy:
Serwis gospodarczy - Wybierz Lublin
Serwis turystyczny - Perły i Perełki Lubelszczyzny
Serwis dla fanów spottingu i lotnictwa - Samoloty nad Lubelszczyzną
Miasto widziane z samolotu - Lublin z lotu ptaka
Nasze filmy - Puls Polski


Codziennie rano najświeższe informacje z Lublina i okolic na Twoją skrzynkę mailową.
Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 27

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Starsza Siostra

I w taki właśnie sposób tym 18latkom szkoły robią wodę z mózgu, bo on/ona jest już dorosły to nic Ci do tego mamo, tato co ja robię w szkole i czy trafiam do niej wychodząc codziennie z domu...
Na szczęście ja mam ten czas za sobą, ale widzę co dzieje się z rówieśnikami mojego brata!
To może niech w konstytucji zrobią zapis, że po ukończeniu 18stego roku życia każdy ma obowiązek opuścić swój dom rodzinny, zacząć pracować i decydować sam o sobie....
Paranoja....

p
podpis

Alimenty by uzyskał, ale niekoniecznie takie o jakich by marzył lub równe temu co miał w domu.

n
nissan

Każdy ma prawo popierać kogo chce - i jak widzę z wpisu to w zasadzie autor sam nie wie czego chce, dzieci zdały maturę, dobrze sobie radzą na prestiżowych uczelniach i to jest dobrze, teraz pytanie, to po co wypisywałeś usprawiedliwienia?chodziłeś na wywiadówki?, takie stwierdzenie trzeba było powiedzieć w tej szkole do, której chodziły dorosłe dzieci.

t
tatuś i mamusia

...bo tu się mylisz niestety, ...poszedłby do sądu i zażądał alimentów w takiej wysokości jakiej by chciał... i uzyskałby je, ... bo potrzeby (nieraz wygórowane) rosną wraz z wiekiem...

m
marysia

nie chcial by informowac o ocenach-zrobilabym go szybko niezaleznym-kazala wprowadzic sie z domu i samemu zadbac o utrzymanie-mieszkanie ,ubranie ,wyzywienie-mysle ze pomoc finansowa na usamodzielnienie uzyskal by od rzecznika

e
ela

Skoro 18-latek jest już w pełni samodzielny i może o sobie wg dyrekcji niektórych szkół decydować, to bardzo proszę zwracać się do niego, gdy trzeba wnieść opłatę na Radę Rodziców, opłatę na wycieczkę czy też inne liczne opłaty. Może dyrektorzy szkół zachowaliby trochę zdrowego rozsądku.

y
yuri

Do wojska już nie zabierają, w oceny zaglądać nie można do czego to wszystko zmierza ??? niedługo gównazeria bedzie z maczetami latać bo młodzi są SPOKO !!!

a
anka

Świat w swoich kretynizmach staje na głowie. Tworzy się specjalne prawa dla dziecka, jakby dziecko nie było człowiekiem. A przecież jest, więc kodeks karny wystarczy, po co jakieś dodatkowe akty prawne regulujące czy klap to pobicie, czy po prostu klap czasami na rozhisteryzowane dziecko. Tak samo z tymi prawami. Dziecko z nazwy jest dzieckiem, czyli osobą, która rośnie, uczy się rozróżniać co jest do dobre dla niego i innych, a co nie. Czy dziecko w wieku 13, 14 lat, a czasami i 17 umie przewidzieć konsekwencje swoich działań, skoro dorosły ma czasami z tym problem? Nie. Dla niego wyjście na dyskotekę to sens życia, więc telefon na Policję, że rodzice robią pijacką imprezę (zwykła lampka wina po obiedzie), to możliwość pozbycia się rodziców i samodecydowania. Dopiero jak trafia do domu dziecka bo nie ma się nim kto zająć widzi co narobił. Tak samo i z nauką. Dziecko mające 18 lat czasami nawet nie wie co chce nadal robić. Czasami potrzebuje motywujących rodziców. A jak Ci mają go motywować skoro nic im nie będzie wolno, a dzieciak ciągle będzie twierdzić, że jest spoko i już wszystko odrobił? Jak są prawa to i są obowiązki. Kto zatem będzie nadzorował, czy dziecko chodzące do szkoły wypełnia te obowiązki? Ono samo? To może niech będzie też rozliczane z tego, że nie ma potrzebnych przyborów do nauki, bo nie potrafi ich wyegzekwować od rodziców. A rodzice niech na drodze sądowej wystąpią od zwolnienia utrzymywania ich dziecka, gdyż nie widzą, czy się uczy i dokłada wszelkich staran, aby zdobyć stosowne wykształcenie. Zmierzamy do absurdów.

C
Carrera

dla dorosłych na Diamentowej.

L
Lubelak

Co do pierwszego akapitu zgadzam się w 100%. Rodzice muszą wiedzieć, że dziecko już dorosłe wg przepisów prawa jeszcze się uczy i jak, bo to dla nich są też konsekwencje prawne wynikające z takiej sytuacji, właśnie chociażby możliwość korzystania z ulgi prorodzinnej w PIT.
Co do drugiego akapitu to bym nie generalizował, często 18-latkowie są bardziej dojrzali niż wielu 30-latków, szczególnie ci, którym życie dało już wcześnie w kość i musieli się usamodzielnić. Mają większe poczucie realności życia niż np. takie niunie z "dobrych" rodzin, które kształciły się aż do studiów pod skrzydłami rodziców, potem oni załatwili im pracę na ciepłej, dobrej posadce i żyją sobie rozkosznie, bo rodzice dalej pompują w nie kasę.

a
amor

?????

t
tatko

...dorosły gówniarz jeden z dugim dopóki ... doputy mu się się noga życiu nie powinie wtedy pokornie z podkulonym ogonem wraca do rodziców. (często wtedy gdy grozi "repeta").

t
tobi

Jestem ciekawy co masz na myśli pisząć "poprzedni system" bo jeżeli masz na myśli socjalizm to: w mionionej epopce uczeń bez względu na wiek BYŁ UCZNIEM, miał obowiazek przestrzegać regulaminu szkoły, nośić nakrycie głowy ( czapkę ) i tarczę z nazwą szkoły umieszczoną na trwałe (przyszytą ) na prawym rękawie odzieży.To uczeń miał obowiązek przyjąć warunki szkoły, a nie szkoła warunki ucznia!!!.Pełnoletność uprawnia do wielu rzeczy, ale czy uczń majacy skończone 18 lat nie jest uczniem?.I za nim napiszesz NIEDOUCZONY, to sprawdź najpierw swoje douczenie.To obecny system wprowadza innowacje, które w przyszłych okresach młodego (oczywiscie nie każdego) człowieka nie zawsze się sprawdzają.

C
Carrera

w stosunku do tego, co ja przeżyłam- szkoła nie chciała mi odpowiedzieć na pytanie, czy syn uczęszcza do szkoły w wymiarze minimalnym zapewniającym nieskreślenie go z listy uczniów. A rodzic ma obowiązek utrzymywać dziecko dopóty, dopóki się uczy. W zw.z powyższym ja nie miałam takiej wiedzy; nie wiedziałam też, czy mam prawo do ulgi prorodzinnej. W sytuacji, kiedy rodzice są narażeni na odpowiedzialność prawną za czyny popełnione wskutek niewiedzy (np. odpisanie ulgi za dziecko, które miało się uczyć, a tego nie robiło, lecz się nie przyznało) taki brak inf. jest po prostu nie fair...

t
tobi

Co masz na myśli pisząc poprzedni system? Bo jeżeli masz na mysli okres socjalizmu to: w tym minionym okresie uczeń bez wzgledu na wiek stawiał się z rodzicem na wywiadówce jeżeli tak uznał wychowawca i była taka potrzeba, uczniowie chodzili w czapkach zatwierdzonych jako czapka szkolna z tarczami umieszczonych na stałe (przyszytych) na rękawach odzieży, informujących do jakiej szkoły chodzi. To uczeń miał obowiązek podporzadkować się wymogpm szkoły a nioe szkoła wymogom ucznia!!!A jeżeli komuś zasrzucasz NIEDOUCZENIE to najpierw sprzwdź swoje.

Dodaj ogłoszenie