MKTG SR - pasek na kartach artykułów

4. liga. Na koniec liderzy zgubili punkty. Pora na rewanże

Kamil Wojdat
Kamil Wojdat
(Błękitni zremisowali z POM-em Iskra Piotrowice 1:1 i jako jedyni nadal czekają na pierwsze zwycięstwa w sezonie)
(Błękitni zremisowali z POM-em Iskra Piotrowice 1:1 i jako jedyni nadal czekają na pierwsze zwycięstwa w sezonie) fot. GKS Błękitni Obsza
W meczu na szczycie pierwszej grupy lubelskiej Huragan Międzyrzec Podlaski zatrzymał Świdniczankę. Także w drugiej grupie lider tym razem nie wygrał.

Na początek wizyta w Międzyrzecu Podlaskim, gdzie drugi w tabeli Huragan podejmował pierwszą Świdniczankę. To właśnie goście tuż przed przerwą mogli wyjść na prowadzenie. W sytuacji sam na sam piłkę nad bramkarzem przerzucił Jakub Pryliński, ale tuż sprzed linii wybił ją jeszcze Paweł Komar.

Po zmianie stron wynik otworzyli gospodarze. Na listę strzelców wpisał się Patryk Pakuła (1:0). Długo wydawało się, że to wystarczy, aby wygrać, lecz w 87. minucie najlepiej po rzucie wolnym główkował doświadczony Mateusz Pielach (1:1). – Cieszy postawa zespołu i gra do końca. Po wyrównaniu nadal chcieliśmy wygrać, dlatego moim piłkarzom należą się słowa uznania. Pierwszy raz od dłuższego czasu znaleźliśmy się w sytuacji, w której to my musieliśmy odrabiać straty – zauważa Łukasz Gieresz, trener Świdniczanki, dla której po ośmiu z rzędu kompletach punktów, była to pierwsza strata w tym sezonie. – Wynik zasłużony. Prawda jest taka, że nie zrobiliśmy tyle, żeby wygrać. Zwłaszcza w fazie ataku to nie było w naszym wykonaniu dobre spotkanie. We wcześniejszych meczach byliśmy bardziej mobilni, aktywni. Tym razem nie stworzyliśmy sobie wielu sytuacji, więc wynik jest sprawiedliwy – twierdzi szkoleniowiec lidera.

Przewaga nad Huraganem dalej wynosi cztery punkty. W ekipie z Międzyrzeca remis przyniósł mieszane odczucia. – Przed meczem punkt wzięlibyśmy w ciemno, a po meczu szatnia raczej z takiego rozstrzygnięcia nie była radosna. Jednak w takich okolicznościach to normalne, że nie może być świętowania – zaznacza trener Damian Panek. – Zagraliśmy dobrze. Oprócz cech wolicjonalnych wypełnialiśmy założenia taktyczne, co jest kluczowe, gdy mierzą się zespoły prezentujące podobny poziom. Dodatkowe wyglądaliśmy dobrze fizycznie. To wszystko cieszy – dodaje, oceniając przebieg spotkania.

W najbliższy weekend rozpoczną się rewanże. Oba kluby czeka trudne zadanie. Huragan zmierzy się z rezerwami Górnika, a Świdniczanka z rezerwami Motoru. Żółto-biało-niebiescy w sobotę rozbili na wyjeździe ostatni Bug Hanna 7:1. Do połowy lublinianie wygrywali 2:0. – Początek nie wskazywał, że będzie to łatwa przeprawa. Cieszą premierowa bramki Igora Pytki i Mateusza Skowronka. Po raz kolejny (dwa razy – przyp. red.) na listę strzelców wpisał się też Jan Zawadzki z rocznika 2005 . Mam nadzieję, że tak dobra skuteczność to dobry prognostyk przed Świdniczanką – komentuje trener Artur Bożyk. Dla Motoru gole zdobyli jeszcze: Bohdan Krywołapow, Jan Wójcik i Kamil Wędrocha.

Grupa: lubelska I
Huragan Międzyrzec Podlaski – Świdniczanka Świdnik 1:1
Lewart Lubartów – Orlęta Łuków 2:2
Górnik II Łęczna – Stal Poniatowa 0:3
Opolanin Opole Lubelskie – Powiślak Końskowola 1:0
Bug Hanna – Motor II Lublin 1:7

Niespodzianka miała miejsce w meczu lidera drugiej grupy lubelskiej, czyli jak dotychczas niepokonanego Startu Krasnystaw. Ten mierzył się w Bychawie z Granitem. Do połowy, po golu Dawida Sołdeckiego, to faworyci wygrywali 1:0, ale po zmianie stron, zdobywając trzy gole, lepsi byli już gospodarze (Dawid Krawiec, Cezary Pęcak i Wiktor Bogusz).

Po pierwszej połowie byłem dziwnie spokojny. W przerwie nie było żadnego wstrząśnięcia szatnią, a raczej spokojna rozmowa. Brakowało nam po prostu ostatniego podania i finalizacji. Chcieliśmy zatem na tym się skoncentrować i dopełnić formalności. Szybko strzelona bramka po zmianie stron nas napędziła. W konsekwencji padły dwie kolejne, a mogliśmy pokusić się jeszcze o więcej. Mam jednak jeszcze młody zespół i czasem brakuje chłodnej głowy – podsumowuje trener Granitu, Marcin Popławski.

Na półmetku pierwszej części sezonu jego drużyna zajmuje 5. miejsce, zatem realnym wydaje się awans do grupy mistrzowskiej. – W środowisku czwartoligowym byliśmy kandydatem do spadku, dlatego mimo dobrych wyników zachowujemy spokój. Celem jest każdy kolejny mecz. Nie wybiegamy do przodu – uspokaja szkoleniowiec. – Praca z tą drużyną daje mi wiele satysfakcji. To młoda ekipa, która chce coś osiągnąć, chce się czegoś nauczyć. Przestrzeni do zdobywania wiedzy i wyciągania wniosków nam nie brakuje. Naszą siłą jest praca zespołowa. Nie mamy gwiazd, dlatego nikt nie może odpuszczać – dodaje.

Klasę rywali docenia trener drużyny z Krasnegostawu, dla której była to pierwsza przegrana w rozgrywkach. – Na pewno coś się wydarzyło. Może późno, choć wolelibyśmy, żeby to się stało jeszcze później lub też wcale. Mieliśmy trochę kłopotów wewnętrznych przed meczem z Granitem, przydarzył się też gorszy dzień, ale nie jest to żadne usprawiedliwienie. Przeciwnik zagrał po prostu bardzo dobrze i zwyciężył zasłużenie – ocenia szkoleniowiec Startu, Marek Kwiecień. Jego zespół, mimo porażki, nadal lideruje. – Jestem zadowolony z tej pierwszej części sezonu. Jesteśmy liderem, ale nie wariujemy. Mierzymy w awans do grupy mistrzowskiej – kończy.

Grupa: lubelska II
Stal Kraśnik – Grom Różaniec 4:2
Sparta Rejowiec Fabryczny – Gryf Gmina Zamość 0:7
Błękitni Obsza – POM Iskra Piotrowice 1:1
Granit Bychawa – Start Krasnystaw 3:1
Kryształ Werbkowice – Tomasovia Tomaszów Lubelski 3:2

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Mbappe nie zagra z Polską?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski