MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Avia Świdnik wreszcie zwycięska u siebie. Trwa niemoc Podlasia Biała Podlaska

Marcin Puka
Marcin Puka
Piłkarze nożni Avii Świdnik po 29. kolejkach plasują się na czwartym miejscu w trzecioligowej tabeli grupy IV
Piłkarze nożni Avii Świdnik po 29. kolejkach plasują się na czwartym miejscu w trzecioligowej tabeli grupy IV Wojciech Szubartowski
Aż sześć meczów potrzebowała Avia Świdnik, żeby odnieść pierwsze, tegoroczne zwycięstwo przed własną publicznością. I w końcu się udało. Jeden z przedsezonowych faworytów do awansu do drugiej ligi wygrał u siebie z Wiślanami Jaśkowice 2:1.

– Niewątpliwie cieszy, że wreszcie wygraliśmy w meczu u siebie. To bardzo ważne dla tych wszystkich kibiców, którzy przychodzą na stadion w Świdniku, oczekując od nas dobrej gry potwierdzonej zwycięstwem. Wydaje mi się, że dzisiaj i jedno i drugie zostało zrealizowane – mówi strzelec bramki na 2:0, Jakub Zagórski. – Bardzo ładne trafienie, które dało mi dużo radości – dodaje 27-letni obrońca.

Żółto-niebiescy zaskoczyli rywala w pierwszym kwadransie. Już w 7. minucie doświadczony Patryk Małecki pobiegł z piłką do linii końcowej i dograł do także obeznanego z futbolem Wojciecha Białka. Ten ostatni nie miał problemów ze skierowaniem piłki do siatki.

Po niespełna kwadransie było 2:0. Jakub Zagórski strzałem z ponad 30 metrów pokonał Szymona Brańczyka.

Później losy meczu próbowali zmienić przyjezdni. Kontaktowe trafienie mogli zdobyć Michał Wiśniewski i Grzegorz Marszalik, ale do przerwy to Avia miała dwie bramki zapasu.

Po zmianie stron goście wciąż napierali. Przyniosło to efekt dopiero w końcówce spotkania, gdy Andrzeja Sobieszczyka zaskoczył Patryk Kołodziej. Ostatecznie trzy punkty zostały na stadionie przy ulicy Sportowej w Świdniku.

Avia Świdnik – Wiślanie Jaśkowice 2:1 (2:0)
Bramki: Białek 7, Zagórski 14 – Kołodziej 87
Avia: Sobieszczyk – Zagórski, Kursa, Machała, Rozmus, Kalinowski (68 Stryjewski), Uliczny (60 Popiołek), Kafel, Szczygieł, Małecki, Białek (68 Maj). Trener: Łukasz Mierzejewski
Wiślanie: Brańczyk – Bociek, Kołodziej, Morawski – Tetych (46 Stachera), Wiśniewski, Dynarek, Strózik (46 Rakowski), Marszalik – Cholewa (46 Adisa), Radwanek (80 Seweryn). Trener: Łukasz Skrzyński
Żółte kartki: Popiołek, Stryjewski
Sędziował: Albert Bińkowski (Skarżysko-Kamienna)

Chełmianka Chełm nie sprostała przed własną publicznością Garbarni Kraków. Ozdobą przeciętnej potyczki było trafienie 19-letniego obrońcy, Bartosza Kutrzeby. Sędzina pokazała aż osiem żółtych kartek.

Od początku zaatakował zespół z Grodu Kraka. W 11. min na prowadzenie wyprowadził ich Kutrzeba, ładnym strzałem z półdystansu z około 30 metrów.

Przyjezdni próbowali zdobyć drugiego gola, ale dobrze między słupkami spisywał się Jakub Grzywaczewski. Najpierw obronił groźne uderzenie Michała Opalskiego, a w 42. min rzut karny wykonywany przez Mateusza Dudę. To pierwsza zmarnowana przez kapitana Garbarni „jedenastka” w rundzie wiosennej, wcześniej aż pięciokrotnie skutecznie strzelał.

Po zmianie stron przeważali miejscowi. Dłużej utrzymywali się piłce, stwarzając przy tym kilka okazji do wyrównania. Wynik się jednak nie zmienił i Chełmianka zanotowała skromną porażkę.

Chełmianka Chełm – Garbarnia Kraków 0:1 (0:1)
Bramka: Kutrzeba 11
Chełmianka: Grzywaczewski – A. Nowak, Bednara, Pendel (82 Piekarski), Wiatrak, Kobiałka (46 Mroczek), Stępień (60 Złomańczuk), Perdun (60 Karbownik), Marczyk, Korbecki, Knap (73 Konojacki). Trener: Grzegorz Bonin
Garbarnia: Bartusik – Moskiewicz, Kardas Czekaj, Kutrzeba – Durda, M. Nowak, Opalski (83 Bojko), Duda, Grzybowski (63 Wątroba) – Sowiński (90 Habas). Trener: Marcin Pluta
Żółte kartki: Marczuk, Karbownik, Knap – Durda, Kardas, Czekaj, Kutrzeba, Sowiński.
Sędziowała: Anna Adamska (Kielce)

Coraz trudniejsza sytuacja Orląt Spomlek w kontekście utrzymania. Zespół z Radzynia Podlaskiego zanotował piątą porażkę z rzędu, ulegając przed własną publicznością Czarnym Połaniec 0:3. Do bezpiecznej strefy tabeli traci osiem punktów.

Biało-zieloni nie zaprezentowali się źle, ale tak jak w poprzednich potyczkach, zawodzili pod bramką przeciwnika. A ten w sobotę był znacznie skuteczniejszy. Dobre okazje gospodarze marnowali, co zemściło się w końcówce pierwszej odsłony. Najpierw Igora Bartnika pokonał Krystian Kardyś, a następnie Michał Banik.

Po przerwie Orlęta dominowały, ale tak jak w pierwszej odsłonie, nie potrafiły wykorzystać żadnej dobrej sytuacji. W 84. min końcowy wynik konfrontacji ustalił Tomasz Palonek.

– Zagraliśmy dobre spotkanie, mimo że w pierwszej połowie daliśmy się chwilowo zepchnąć do głębszej defensywy. Przetrwaliśmy te ataki i sami w końcówce pierwszej połowy zadaliśmy dwa ciosy, które ustawiły mecz. Dwie bramki zdobyliśmy bardzo podobne. Po przerwie spodziewaliśmy się ataków gospodarzy i to też nastało. Mimo wszystko neutralizowaliśmy te ataki, choć kilka razy przeciwnik był bliski bramki kontaktowej. My staraliśmy się kontrolować mecz i to momentami dobrze nam wychodziło. Wyprowadziliśmy kilka groźnych kontr, z których tylko jedną zamieniliśmy na bramkę. Doceniamy te trzy punkty na tym ciężkim terenie – wyjawia Łukasz Cabaj, trener Czarnych, cytowany przez klubowy portal.

Orlęta Spomlek Radzyń Podlaski – Czarni Połaniec 0:3 (0:2)
Bramki: Kardyś 40, Banik 42, Palonek 84
Orlęta: Bartnik – Chyła, Duchnowski, Kot, Szymala, Majbański (71 Grochowski), Cassio (58 Obroślak), Szczypek, Zmorzyński, Rycaj, Kuźma (46 Koszel). Trener: Tomasz Złomańczuk
Czarni: Wieczerzak – Bakowski, Chmielowiec, Banik, Kałaska (85 Łebek), Gębalski (74 Palonek), Bawor, Smoleń, Maj (85 Kierys), Wójcik, Kardyś (74 Guca). Trener: Łukasz Cabaj
Żółte kartki: Kot – Maj, Kałaska
Sędziował: Mateusz Skrzypko (Białystok)

Chyba za duże rozprężenie w Podlasiu Biała Podlaska. Podopieczni Artura Renkowskiego, walczący już tylko o honor nie wygrali siódmego, kolejnego spotkania, notując czwartą porażkę z kolei. Tym razem okazali się słabsi u siebie od beniaminka, Staru Starachowice (0:3).

Goście już w 9. min objęli prowadzenie po główce Jakuba Głaza. Ich sytuacja stała się lepsza po kwadransie gry. Wtedy za czerwoną kartkę boisko opuścił gracz gospodarzy, Sebastian Krawczyk.

O dziwo mimo gry w osłabieniu, Podlasie było lepsze od rywala. W 27 min Dmytro Avdieiev uderzył z rzutu wolnego minimalnie obok bramki rywali. Natomiast po strzale i rykoszecie Ezana Kahsay, piłka przeszła tuż obok słupka. Z kolei Damian Lepiarz główkował prosto w bramkarza.

Praktycznie zaraz po zmianie stron ekipa z Kielecczyzny zdobyła drugiego gola po samobójczym trafieniu Patryka Kapuścińskiego. I znów przeważali miejscowi, ale zabrakło konkretów. Goście ustalili wynik w 82. min, za sprawą rezerwowego, Przemysława Śliwińskiego.

– Mecz ze Starem był najlepszym podsumowaniem ostatnich tygodni w naszym wykonaniu. Po raz kolejny rzucamy sobie kłody pod nogi i w absurdalnej sytuacji dostajemy czerwoną kartkę, przez co musimy grać cały mecz jednego zawodnika mniej – mówi Renkowski. – Nie wpłynęło jednak to na obraz spotkania, bo jesteśmy przygotowani również na takie scenariusze. Statystyki pokazują, jakie to było spotkanie i w przeciągu całego meczu byliśmy 23 razy w polu karnym drużyny gości, a przeciwnik w naszym 13. Nasze problemy są wyłącznie piłkarskie, bo po takim spotkaniu nie można zarzucić chłopakom zaangażowania i pracy na 100 procent, jednak samą ambicją nie da się wygrywać w trzeciej lidze. Ciągle szukamy rozwiązań, jak możemy zamieniać duża ilość wejść w pole karne na bramki, ale tych bramek po prostu nie strzelamy nawet jeśli we wczorajszym spotkaniu mamy sytuacje z piątego metra. Z kolei przeciwnik konkretyzuje swoje działania jeśli jest blisko naszego pola karnego i to jest problem, który różni nas między naszymi przeciwnikami – kończy trener bialczan.

Podlasie Biała Podlaska – Star Starachowice 0:3 (0:1)
Bramki: Głaz 9, Kapuściński samobójcza 51, Śliwiński 82
Podlasie: Dethiar – Krawczyk, Pigiel (79 Lesiuk), Orzechowski, Wyjadłowski (79 Kurowski), Kahsay (60 Kosieradzki), Pacek (79 Salak), Kamiński (25 Kapuściński), Avdieiev, Podstolak, Lepiarz. Trener: Artur Renkowski
Star: Natorski – Maidanevych, Kośmider, Stefański, Kawecki (70 Ambroziak), Bracik, Jagiełło, Duda, Głaz (65 Styczyński), Szynka (78 Handzlik), Stanisławski (78 Śliwiński). Trener: Przemysław Cecherz
Żółte kartki: Kapuściński – Jagiełło
Czerwona kartka: Krawczyk 15 min, za faul
Sędziował: Gerard Gawron (Mielec)

Trwa dobra seria beniaminka ze Świdnika. Świdniczanka nie przegrała ósmego meczu z kolei. Tym razem podopieczni Łukasza Gieresza wywalczyli punkt w delegacji ze spotkania z Unią Tarnów (1:1). Przyjezdni oczko wywalczyli w samej końcówce spotkania.

– Dzięki dobrej organizacji gry w pierwszej połowie mieliśmy dwie sytuacje, które bezwzględnie powinniśmy zamienić na bramki, ale tak się nie stało – mówi trener Świdniczanki, Łukasz Gieresz.

W pierwszej odsłonie Świdniczanka miała kilka okazji do zdobycia gola, ale zabrakło skuteczności. Natomiast miejscowi nie mieli klarownych sytuacji, tylko kilka stałych fragmentów gry. Ale defensywa gości i w bramce Paweł Socha spisywali się bez zarzutów.

Po przerwie Unia objęła prowadzenie w 56 minucie po trafieniu Benedykta Piotrowskiego.

– Przeciwnik wykorzystał nasz błąd indywidualny i po rzucie rożnym objął prowadzenie. Dobrze jednak zareagowaliśmy na straconego gola, dążąc do wyrównywania – zauważa szkoleniowiec „Świdni”.

I wyrównał w 89. min Jakub Szymala po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Patryka Czułowskiego.

– Passa meczów bez porażki została podtrzymana, co z pewnością jest jednym z pozytywów tego starcia – cieszy się Łukasz Gieresz.

Unia Tarnów – Świdniczanka Świdnik 1:1
Bramki: Piotrowski 56 – Szymala 89
Świdniczanka: Socha – Koźlik, Ptaszyński, Pielach, Szymala, Kuchta (62 Sikora), Kutyła (70 Czułowski), Kotowicz, Morenkov (62 Sypeń), Zuber, Paluch (70 Koper). Trener: Łukasz Gieresz

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Studio Euro odc.4 - PO AUSTRII

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski