MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Bartosz Zmarzlik drugi na PGE Narodowym. W stolicy ścigało się pięciu żużlowców Motoru Lublin

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
W ósmym w historii turnieju Speedway Grand Prix na PGE Narodowym w Warszawie znowu nie udało się wygrać Polakowi, chociaż w finale pojechał Bartosz Zmarzlik. Żużlowiec Motoru Lublin zajął drugie miejsce, przegrywając decydujący pojedynek z Australijczykiem Jasonem Doylem. Trzeci był Robert Lambert, a czwarty Martin Vaculik.
  • Jason Doyle najlepszy w turnieju Speedway Grand Prix na PGE Narodowym w Warszawie. Australijczyk objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej cyklu
  • Bartosz Zmarzlik najlepszy z Polaków. Żużlowiec Orlen Oil Motoru Lublin zajął drugie miejsce
  • Jack Holder przegrał finał o 0,005 sekundy, a Fredrikowi Lindgrenowi punkty odebrał defekt motocykla
  • Długo na torze w Warszawie męczyli się Dominik Kubera oraz Mateusz Cierniak, który zawody zakończył biegowym zwycięstwem

Na kolejną wygraną Doyle czekał od 2017 roku

Australijczyk Jason Doyle na kolejne turniejowe zwycięstwo czekał siedem lat. - Nie mogę uwierzyć, że po tylu latach znowu się udało. Co za publiczność, co za stadion! - powiedział zaraz po swoim triumfie.

Kibice Orlen Oil Motoru musieli z dużą uwagą śledzić rywalizację w stolicy, ponieważ w turnieju wystąpiło aż pięciu żużlowców lubelskiej drużyny. Co chwila więc pod taśmą ustawiali się reprezentanci „Koziołków”. Najlepszy występ zanotował oczywiście Bartosz Zmarzlik, natomiast w półfinałach pojechał także Jack Holder, a bliski czołowej ósemki był Fredrik Lindgren. Niestety, wyraźne problemy na PGE Narodowym mieli Mateusz Cierniak oraz Dominik Kubera.

Cierpliwi kibice

Pierwszy raz turniej Grand Prix Warszawa gościła w 2015 roku. Kibice na PGE Narodowym nie mieli dotychczas okazji wysłuchać Mazurka Dąbrowskiego, bo nigdy nie udało się wygrać zawodów polskiemu zawodnikowi. - Jesteście bardzo cierpliwi, ale nie traćcie we mnie wiary, a ja będę robił wszystko, żeby was usatysfakcjonować – zwrócił się po zakończeniu turnieju do kibiców Bartosz Zmarzlik.

W finale Polak tracił do Doyle’a kilka metrów i nie potrafił odrobić tej straty. W rundzie zasadniczej miewał lepsze i gorsze momenty, ale uzbierał 10 punktów. - Jestem szczęśliwy, ponieważ naprawdę dobrze czułem się na tym torze. Jeździć przed taką publicznością, na pięknym narodowym stadionie, to coś niesamowitego i wielki zaszczyt – dodał Zmarzlik.

Lider Motoru dwukrotnie kończył wyścig na trzeciej pozycji. W 8.biegu stracił drugą pozycję po ataku na ostatnim okrążeniu Roberta Lamberta. Natomiast w 13. wyścigu już po starcie był kilkadziesiąt metrów za rywalami i nie był w stanie podjąć walki.

Swoje nieprzeciętne umiejętności zaprezentował kibicom w 10. biegu, w którym stoczył znakomitą walkę z dwoma rywalami. Kai Huckenbeck i Leon Madsen atakowali go po zewnętrznej i wewnętrznej. Zmarzlik jednak, m.in. odbijając się od bandy, opanował sytuację o odniósł zwycięstwo, a potem pewnie pojechał po finał i na koniec drugie miejsce.

- Jason przez całe zawody był bardzo skuteczny, ale ja też jestem bardzo zadowolony. To był miły wieczór. Nie denerwowałem się, a praca teamu w boksie była fajna i spokojna – powiedział Zmarzlik.

Holder przegrał o 0,005 sekundy!

Przed dwoma tygodniami, na inaugurację tegorocznego cyklu, najlepszy był Jack Holder. Australijczyk bojowo jechał także w Warszawie i widać było, że jest w stanie powtórzyć sukces z Gorican. W rundzie zasadniczej zdobył 10 punktów, a w półfinale stoczył twardą walkę ze swoim rodakiem, Jasonem Doylem. Ten pojedynek przegrał, ale wydawało się, że zajmie drugie miejsce i awansuje do finału. Tuż przed metą jednak wszystko na jedną kartę postawił Robert Lambert, który wpadł na metę o 0,005 sek. szybciej od Holdera.

To był drugi raz, gdy Australijczyk stracił pozycję na samej mecie. Podobnie było w 7. wyścigu, gdy drugie miejsce w ostatniej chwili „ukradł” mu Mikkel Michelsen.

Jack Holder w półfinale postawił na czwarte pole, z którego już wcześniej potrafił świetnie wyskoczyć i zamknąć natychmiast rywali przy krawężniku. Tak było w 9. oraz w 14. wyścigu. Dwukrotnie wtedy stojąc przy bandzie wyskakiwał spod taśmy i momentalnie meldował się przy krawężniku, a potem pewnie zmierzał po wygrane. W półfinale, który był powtarzany po upadku Kaia Huckenbecka, nie udało mu się jednak zamknąć Doyle’a.

Defekt na starcie Lindgrena

O pechu może mówić zeszłoroczny triumfator zawodów na PGE Narodowym, Fredrik Lindgren. Szwed w pierwszych dwóch swoich wyścigach sporo musiał się namęczyć, żeby przywieźć punkty. W czwartym biegu Lindgren dopiero na ostatnim łuku zdołał wyprzedzić Kuberę i zdobyć jeden punkt. W szóstym wyścigu nie utrzymał prowadzenia, bo po szerokiej objechał go jeden z najsłabszych w stawce, Jak Kvech.

Dopiero w trzecim swoim starcie Lindgren pokazał znakomity speedway i przez dwa okrążenia mijał się z Jasonem Doylem, aby ostatecznie wygrać i zgłosić swój akces do walki o półfinał. Wszystko zmieniło się w następnej gonitwie, gdy Szwedowi już na starcie zdefektował motocykl.

Punkt zdobyty na koniec rywalizacji nie wystarczył już mu, żeby znaleźć się w czołowej ósemce. Zajął dopiero 10. miejsce i po trzeciej pozycji w pierwszym turnieju w Gorican Lindgren w Warszawie stracił sporo punktów do klasyfikacji generalnej.

Cierniak i Kubera z problemami w Warszawie

Dla Dominika Kubery pierwsze kontakty z PGE Narodowym nie były przyjemne. Przed rokiem upadł w eliminacjach i doznał kontuzji, która wyeliminowała go na dłuższy czas ze startów. W tym sezonie jest stałym uczestnikiem cyklu, ale znów dzień przed turniej zaliczył upadek w trakcie eliminacji. Tym razem na szczęście nic groźnego się nie stało, a w kwalifikacjach był szybki.

W sobotnich zawodach w jego jeździe brakowało jednak pewności i niezbędnej zadziorności. Ofensywną jazdę obejrzeliśmy dopiero w jego czwartym starcie, gdy na dystansie mijał się z rywalami i ostatecznie przyjechał drugi. Były to jednak jego pierwsze i ostatnie wywalczone punkty.

Kubera w klasyfikacji końcowej zajął 15. miejsce. W ostatniej serii wyprzedził go Cierniak, któremu długo nie układał się turniej w Warszawie. Żużlowcowi Motoru brakowało prędkości i nie był w stanie podjąć walki z rywalami.

Już pierwszy start pokazał Cierniakowi, że w stawce Grand Prix o punkty jest niezwykle trudno. Zawodnik Motoru początkowo jechał drugi, ale gonił go wyraźnie szybszy Tai Woffinden. Na trzecim okrążeniu Brytyjczyk po szerokiej minął Polaka, a kilkadziesiąt metrów dalej, tyle, że po wewnętrznej wyprzedził go jeszcze Jack Holder.

W kolejnych startach Cierniak już po wyjściu z pierwszego łuku tracił do rywali kilkadziesiąt metrów. Dopiero na swój ostatni wyścig znalazł dobre ustawienia i wykorzystał czwarte pole startowe. Szybko wyszedł spod taśmy, zamknął rywali i pewnie wywalczył trzy punkty. Zwycięstwo na pożegnanie z Warszawą odniósł w ładnym stylu i przede wszystkim nie miał problemów z prędkością.

PGE Narodowy dalej czeka na zwycięstwo Polaka, a kolejna okazja nadarzy się za rok, 17 maja 2025 roku.

Wyniki Grand Prix Polski w Warszawie:

1. Jason Doyle (Australia) – 20 (3,3,2,3,3,3,3)
2. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 15 (3,1,3,1,2,3,2)
3. Robert Lambert (Wielka Brytania) – 12 (3,2,1,2,1,2,1)
4. Martin Vaculik (Słowacja) – 14 (1,3,2,3,3,2,0)
5. Jack Holder (Australia) – 11 (1,1,3,3,2,1)
6. Dan Bewley (Wielka Brytania) – 9 (2,2,3,0,1,1)
7. Szymon Woźniak (Polska) 9 (3,0,2,2,2,0)
8. Kai Huckenbeck (Niemcy) – 9 (2,1,2,1,3,u)
9. Mikkel Michelsen (Dania) – 8 (2,2,1,3,0)
10. Fredrik Lindgren (Szwecja) – 7 (1,2,3,d,1)
11. Tai Woffinden (Wielka Brytania) – 6 (2,3,0,0,1)
12. Andrzej Lebiediew (Łotwa) – 6 (0,1,1,2,2)
13. Jan Kvech (Czechy) – 5 (1,3,0,1,0)
14. Mateusz Cierniak (Polska) – 3 (0,0,0,0,3)
15. Dominik Kubera (Polska) - 2 (0,0,0,2,0)
16. Leon Madsen (Dania) – 2 (0,w,1,1,0)
17. Bartosz Kowalski (Polska) – 0 (0)
Damian Ratajczak (Polska) – NS

Klasyfikacja po dwóch rundach GP:

1. Doyle – 38 pkt.,
2. Holder – po 32 pkt.,
2. Zmarzlik – po 32 pkt.,
4. Lambert – 29 pkt.,
5. Lindgren – 23 pkt.,
6. Vaculik – 21 pkt.,
7. Huckenbeck – 20 pkt.,
8. Bewley – 18 pkt.,
9. Michelsen – 16 pkt.,
10. Woźniak – 16 pkt.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Studio Euro odc.4 - PO AUSTRII

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski