„Burza” na Lubelszczyźnie. Wobec Sowietów wystąpić w roli gospodarza

Jacek Wołoszyn
Żołnierze AK podczas akcji  „Burza” w Lublinie, lipiec 1944
Żołnierze AK podczas akcji „Burza” w Lublinie, lipiec 1944 Wikipedia
Jednym z celów Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej było przygotowanie powstania powszechnego w momencie klęski Niemców. Powstał plan operacji, znanej pod kryptonimem „Burza” (plan „B”), obejmującej pojedyncze wystąpienia zbrojne na terenach stanowiących bezpośrednie zaplecze przesuwającego się frontu. Celem akcji było podkreślenie woli walki z Niemcami oraz - przede wszystkim - ujawnienie wobec wkraczających Sowietów przedstawicieli legalnych władz polskich w roli gospodarza.

Jako pierwsze do akcji „Burza” w marcu 1944 r. ruszyły jednostki Armii Krajowej na Wołyniu - 27 Dywizja Piechoty AK. W lipcu tego roku do walki przystąpiły oddziały na Wileńszczyźnie, Nowogródczyznie, we Lwowskiem, Stanisławowskiem i Tarnopolskiem. Żołnierze AK razem z Armią Czerwoną walczyli o Wilno i Lwów. W obu przypadkach Sowieci po zakończeniu walk rozbroili i internowali Polaków, stawiając ich przed alternatywą - wcielenie do „armii Berlinga” lub wywózką do łagrów. Dowódców i oficerów aresztowano.

Na Lubelszczyźnie walki w ramach planu „B” rozpoczęły się po 20 lipca 1944 r., kiedy Armia Czerwona przekroczyła Bug. Jednostki liniowe miejscowej AK liczyły ok. 12 tys. ludzi, zgrupowanych w szeregach 3. (zamojskiej) i 9. (podlaskiej) Dywizji Piechoty Legionów AK. Formacje te wsparły jednostki Batalionów Chłopskich i 27. Wołyńska DP AK, która wycofała się przed jednostkami sowieckimi. Oddziały AK i BCh zajęły - czasem razem z Sowietami - m.in. Lublin, Zamość, Białą Podlaską i wiele innych miejscowości. Firlej, Lubartów i Kock wyzwoliła 27. Wołyńska DP AK wraz z oddziałami Zdzisława Brońskiego ,,Uskoka”, Bolesława Mucharskiego ,,Lekarza” i Tadeusza Pośpiecha ,,Brzechwy”. W ciągu 9 dni doszło do ok. 150 potyczek z Niemcami, w których życie straciło ok. 100 żołnierzy podziemia. Na całej Lubelszczyźnie zginęło łącznie ok. 1000 Niemców, a ok. 1200 dostało się do niewoli. Polacy zdobyli m.in. 7 czołgów i 24 dział. Równolegle w Lublinie i wielu miejscowościach ujawniały się struktury Polskiego Państwa Podziemnego, tworząc początki polskiej administracji cywilnej.

W Lubelskiem powtórzył się scenariusz znany z Kresów Wschodnich. Rozpoczęło się rozbrajanie oddziałów podziemia i likwidacja władz cywilnych. Sowieci nie zamierzali tolerować istnienia samodzielnych polskich struktur państwowych, skoro równolegle były instalowane podporządkowane Moskwie władze komunistyczne - funkcjonujące pod nazwą Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Ten ostatni 26 lipca oddał Lubelszczyznę pod jurysdykcję „wodza naczelnego Armii Czerwonej”, co umożliwiło późniejsze aresztowania i wywózki.

Już 21 i 22 lipca - jeszcze w trakcie walk - napłynęły pierwsze meldunki o rozbrojeniu przez Sowietów oddziałów AK i BCh w Tomaszowskiem i Hrubieszowskiem. 23 lipca na przedpolach Lublina Sowieci zmusili do złożenia broni członków oddziału kpt. Stefana Dębickiego „Kmicica”. Trzy dni później pod Skrobowem w okolicach Lubartowa została rozbrojona 27. Wołyńska Dywizja Piechoty AK. 28 lipca komendant Okręgu AK Lublin Kazimierz Tumidajski „Marcin” - zmuszony przez Sowietów - wydał rozkaz złożenia broni. Wiele oddziałów rozformowało się samodzielnie bez styczności z Armią Czerwoną. Nie wszyscy wrócili do domu, część żołnierzy zmuszono do wstąpienia do tzw. armii Berlinga, innych - zwłaszcza dowódców - uwięziono. Wielu zapełniło tworzone na Lubelszczyźnie obozy przejściowe w Skrobowie, Błudku, na Majdanku i jego filie w Poniatowej i Krzesimowie. Ok. 16 tys. do końca 1945 r. wywieziono do ZSRS. Konieczność złożenia broni oznaczała koniec złudzeń, co do intencji „sojusznika naszych sojuszników”.

Równolegle z rozbrajaniem oddziałów podziemia Sowieci przystąpili do likwidacji administracji polskiej. 26 lipca 1944 r. PKWN utworzył w Lublinie własną komendę miasta, a kilka dni później Wojewódzką Radę Narodową. Od przedstawicieli Delegatury Rządu RP żądano rozwiązania administracji cywilnej i policyjnej. Dalszym etapem były aresztowania i wywózki do ZSRS. Taki los spotkał m.in. komendanta Okręgu Lublin AK gen. Kazimierza Tumidajskiego i okręgowego Delegata Rządu w Lublinie Władysława Cholewę. Wielu pracowników polskiej administracji znalazło się, obok żołnierzy AK i BCh, w obozie na Majdanku.

Aresztowanie gen. Kazimierza Tumidajskiego i innych przedstawicieli Polskiego Państwa Podziemnego zamyka pewien okres w dziejach lubelskiej konspiracji. Nie przerwało jednakże ciągłości podziemia na Lubelszczyźnie, które teraz musiało pracować w nowej sytuacji: „Znowu trzeba iść do lasu - pisał w swoich dziennikach dr Zygmunt Klukowski - do podziemia, prawdopodobnie konspirować się znacznie więcej niż przy Niemcach, trzeba zaczynać nowy, być może cięższy niż dotychczas, okres walki z drugim okupantem - z bolszewikami”.

Dr hab. Jacek Wołoszyn jest pracownikiem Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Lublinie

Polacy smakoszami czekolady

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Panie Wołoszyn!! "Burza "na Lubelszczyźnie, a gdzie ona jest??
Dodaj ogłoszenie