Lubelska Agencja Wspierania Przedsiębiorczości podpisała pierwsze umowy na dotacje unijne dla biznesu. Pieniądze otrzyma firma pracująca nad wdrożeniem do produkcji najgłośniejszego, lubelskiego wynalazku ostatnich lat - sztucznej kości.

Lubelskie do wydania w tej perspektywie unijnej ma do dyspozycji 2,2 mld euro. To potężne pieniądze, które można spożytkować na niemal wszystko – od przedszkoli, na nowe drogi, kanalizację, po wsparcie uczelni, szpitali i biznesu. Co więcej wydawanie tych pieniędzy powinno być stosunkowo proste, bo dysponuje nimi urząd marszałkowski, a nie krajowe instytucje.

Problem jednak w tym, że – jak pisaliśmy niedawno – do tej pory lubelskie wydało zaledwie 5,8 mln euro.

Co gorsza żadna złotówka nie trafiła na konto przedsiębiorców. Dlatego sejmikowa opozycja, czyli PiS, chce odwołania dyrektora Lubelskiej Agencji Wspierania Przedsiębiorczości, Marcelego Niezgody (PSL). - Informacje o mojej śmierci są mocno przesadzone – mówił w piątek Niezgoda podczas podpisania pierwszych umów z przedsiębiorcami.

Umowy opiewają w sumie na 53,9 mln zł dotacji, a pieniądze otrzymało ponad 40 spółek. Firmy mają otrzymane środki zainwestować w rozwój badań nad innowacyjnymi, nowoczesnymi projektami, które następnie mają być wykorzystane na rynku.

Laboratorium i sztuczna kość

Jedną z firm jest Lubelskie Centrum Diagnostyczne ze Świdnika. Chce opracować leki na np. łuszczycę czy osteoporozę, ale chce to zrobić w zupełnie nowatorski sposób. – Opierając się na kodzie DNA konkretnego pacjenta. Na tej podstawie możemy przygotować lek najlepiej temu pacjentowi odpowiadający – mówił prezes LCD, dr Tomasz Blicharski.

Firma otrzymała 2,3 mln zł co stanowi 70 procent potrzebnych nakładów. – Za te pieniądze kupimy sprzęt, wyposażymy laboratorium potrzebne do naszej pracy – mówił Blicharski. - Ta dotacja nie jest ważna dla mnie, jest ważna dla pacjentów. Moim celem jest stworzenie czegoś unikalnego co jest obecnie dostępne wyłącznie w krajach wysokorozwiniętych – dodał.

90 tys. zł dotacji otrzyma Cumulus PR. Firma reklamowa, chce kupić komputery, oprogramowanie i mikrokamery, które mają śledzić ruch gałek ocznych. – Dzięki temu będziemy mogli zbadać jak odbiorca reaguje na reklamy, billboardy czy strony internetowe. Na co zwraca uwagę, na czym zatrzymuje wzrok i na jak długo. To z kolei pomoże zoptymalizować ułożenie np. strony internetowej – wyjaśnia Jan Matysik, prezes firmy, która przy projekcie ma współpracować z Politechniką Lubelską.

2 mln zł otrzymała firma Medica Inventi. Firma powstała 6 lat temu i zajmuje się przygotowaniem do zdrożenie najgłośniejszego, lubelskiego wynalazku ostatnich lat – sztucznej kości.

Sztuczna kość to właściwie biomateriał mogący być w medycynie użyty zamiast prawdziwych kości. Materiał wynalazła prof. Grażyna Ginalska z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Czytaj także:
Nagroda dla prof. Ginalskiej. Złoty Medal Akademii Polskiego Sukcesu za "sztuczną kość"

Otrzymana dotacja jest pierwszym zastrzykiem unijnych środków dla sztucznej kości. – Te pieniądze pozwolą nam kontynuować prace nad wdrożeniem wynalazku, ale także rozszerzyć zakres działalności spółki – mówił Maniecki. – Ta dotacja uwiarygodni nas także w oczach potencjalnych inwestorów i pomoże otrzymać dodatkowe środki – dodał, ale zaznaczył, że potrzeby finansowe firmy są znacznie większe. Sięgają kilkanaście milionów złotych.

Pieniądze mają być szybciej

Wróćmy jednak do pieniędzy unijnych i problemów z ich wydawaniem. – W biznesie czas jest ważny, bo czas to pieniądz. Jako przedsiębiorcy chcielibyśmy, żeby takie umowy zostały podpisane wcześniej, ale rozumiemy, że odpowiednie instytucje muszą się do tego przygotować – mówił Maniecki, który jest też prezes Rady Przedsiębiorczości Lubelszczyzny.

Niezgoda zapowiada, że teraz środki dla biznesu będą szybciej wydawane. – Zostaną uproszczone procedury, skrócone terminy oceny wniosków – mówił szef LAWP. – Do końca roku chcemy zakontraktować 25 procent pieniędzy, którymi dysponujemy – dodał.

Marszałek województwa, Sławomir Sosnowski tłumaczył, że w poprzedniej perspektywie unijnej, też były problemy z wydawaniem pieniędzy. – A mimo to wykorzystaliśmy w województwie 40 mld złotych. Problemy zawsze są, ale regiony zawsze mogły liczyć na pomoc rządu. Czy dziś jest taka pomoc? – narzekał marszałek. – Na przykład rząd nie przyjął jeszcze Prawa Wodnego, a bez tego – mimo że jesteśmy gotowi – nie możemy przyznać ani złotówki na inwestycje związane z wodą – tłumaczył.