Duma Przedsiębiorcy: Ich specjalnością są przeprowadzki

    Duma Przedsiębiorcy: Ich specjalnością są przeprowadzki

    EP

    Kurier Lubelski

    Kurier Lubelski

    Przewożą fortepiany, kasy pancerne i stoły bilardowe, pomagają w przeprowadzkach studentom, całym rodzinom, a także firmom i urzędom. Przedsiębiorstwo Snook-Trans z Lublina zapewnia, że żadnego zlecenia się nie boi.
    - Żadnego zlecenia się nie boimy - zapewnia Zbigniew Wymoczył

    - Żadnego zlecenia się nie boimy - zapewnia Zbigniew Wymoczył ©Małgorzata Genca

    Firma powstała w bardzo szczególnych okolicznościach. - Półtora roku temu urodziła się moja córeczka Wiktoria. Okazało się, że jest ciężko chora, ma torbiele mózgu. Stwierdziłem, że muszę zacząć pracę na własny rachunek, by zdobyć pieniądze na jej leczenie i rehabilitację - wspomina Zbigniew Wymoczył, właściciel Snook-Trans.

    Doświadczenie potrzebne do prowadzenia firmy już miał. - Do tej pory pracowałem w przedsiębiorstwie mojego ojca. Jego firma była chyba pierwszym przeprowadzkowym biznesem w Lublinie - mówi. - Korzystam z rad ojca i zawsze mogę liczyć na pomoc z jego strony - dodaje.

    Nowa firma, mimo krótkiego stażu na rynku, na brak zleceń nie narzeka.
    - Gorąco robi się zwłaszcza pod koniec każdego miesiąca. Ludziom kończą się wtedy umowy najmu i muszą zmienić miejsce zamieszkania - mówi pan Zbigniew. Jego pracownicy to zgrana ekipa fachowców, którzy przyjeżdżają punktualnie na umówione miejsce, zabierają to, co trzeba i przewożą pod wskazany adres, a następnie wnoszą wszystko do pomieszczenia. W grę wchodzą też dodatkowe usługi. - Utylizujemy niepotrzebne przedmioty. Na życzenie klienta możemy też np. skręcić nowo zakupione meble. Wychodzimy z założenia, że jesteśmy po to, by pomagać ludziom w tym, z czym sami nie dają sobie rady - mówi Zbigniew Wymoczył.
    Firma nie stroni od nietypowych zleceń. - Niedawno przeprowadzaliśmy klub bilardowy. Z jednego końca Lublina do centrum przewoziliśmy wielkie i ciężkie stoły oraz pozostałe wyposażenie z piecem do pizzy na czele - wymienia. Pan Zbigniew nie ukrywa, że akurat to zlecenie dostał po znajomości. Wszystko dlatego, że szef Snook-Trans był kiedyś reprezentantem Polski w snookrze (odmiana bilardu). - Zdobyłem nawet mistrzostwo Polski, byłem też kadrowiczem. Karierę zakończyłem kilkanaście lat temu. W tamtych czasach na tym sporcie nie dało się zarobić na życie. Miłość do snookera jednak pozostała. Stąd też wzięła się nazwa mojej firmy - wyjaśnia.

    Firma ma też coraz więcej zagranicznych zleceń. - Jeździmy po całej Europie, np. niedawno przewoziliśmy dobytek naszego klienta z miejscowości położonej 100 kilometrów od Marsylii do Olsztyna - wspomina. - Za kilka dni znowu ruszamy w trasę, do Włoch - dodaje.

    Snook-Trans doczekał się też stałych klientów. - Współpracujemy z kilkoma firmami. Poza tym z naszych usług korzysta regularnie pewna pani z Lublina, która przeprowadza się średnio raz na miesiąc - mówi. Szczegółów nie zdradza, bo jak sam zaznacza, w tej branży obok elastyczności, dokładności i punktualności, liczy się także dyskrecja. - Nie dociekamy jak, po co, dlaczego. Czasami klienci sami proszą nas, byśmy nie ujawniali nikomu, dokąd wyjeżdżają. Szanujemy to i dochowujemy tajemnicy. Poza tym potrafimy rozładować stres, który towarzyszy przeprowadzce. Pracujemy z uśmiechem i bardzo sprawnie - zapewnia.

    Decyzja o założeniu firmy była w przypadku pana Zbigniewa strzałem w dziesiątkę. - Muszę być pod telefonem przez całą dobę. Klienci dzwonią czasem o trzeciej nad ranem, tylko po to, by zapytać o ceny naszych usług. To jednak nie jest jakiś wielki problem. Najważniejsze, że mam pieniądze na leczenie córeczki - mówi zadowolony.
    Wiktoria jest jego największą motywacją. - Gdy się urodziła, lekarze mówili nam, że nie będzie chodzić, rokowania były straszne. Na szczęście prognozy się nie sprawdziły. Kilka dni temu Wiktoria sama się podniosła i zrobiła pierwsze kroczki - opisuje szczęśliwy tata. Dziewczyn-ka przeszła już pięć skomplikowanych operacji. Jest pod stałą opieką specjalistów z CZD w Warszawie. - W szpitalu mówią na nią Królewna Śmieszka, bo uśmiech nie schodzi z jej twarzy. Zupełnie nie widać po niej choroby - przekonuje pan Zbigniew.

    Zdjęcia roześmianej Wiktorii można znaleźć na stronie Snook-Trans (www.snooktrans.-pl). Tam znajduje się informacja, jak pomóc małej.

    Partnerem akcji „Duma Przedsiębiorcy” jest Idea Bank

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo