Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Krytyka wobec koszykarek AZS UMCS Lublin zamieniła się w hejt i groźby. Akademicki klub mówi "stop"

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
Po niepowodzeniach koszykarek Polskiego Cukru AZS UMCS w przestrzeni publicznej pojawiło się dużo negatywnych komentarzy. Trener Krzysztof Szewczyk uważa, że granice krytyki zostały przekroczone, a hejt w stronę lubelskiego klubu doprowadził do gróźb kierowanych wobec sztabu i pracowników.

W tym roku koszykarki z Lublina bronią tytułu mistrza Polski, a grę w Orlen Basket Lidze Kobiet łączą z występami w elitarnej Eurolidze. Gra na dwóch frontach jest dużym wyzwaniem, szczególnie gdy przedsezonowe ruchy transferowe okazały się nietrafione.

- Nikt na krytykę się nie obraża i ani sztab, ani drużyna nie ma z tym problemu. Tylko krytyka musi być uczciwa i nie może opierać się na kłamstwach – tłumaczy Krzysztof Szewczyk. - Wiemy, że sezon nie wygląda najlepiej i prawdą jest, że gramy słabo. Ale jeżeli dochodzą kłamstwa i próby manipulacji faktami, które doprowadzają do gróźb kierowanych w naszą stronę, to robi się bardzo niebezpiecznie – dodaje szkoleniowiec.

Akademiczki rozpoczęły rozgrywki w polskiej lidze od trzech zwycięstw i czterech porażek. W Eurolidze, w starciu z najlepszymi zespołami w Europie, odniosły jedną wygraną w ośmiu spotkaniach. Poza tym klub rozwiązał kontrakty niemal ze wszystkimi zawodniczkami zagranicznymi zakontraktowanymi przed sezonem. Zespół opuściły Ornella Bankole, Shyla Heal, Channon Fluker i Reka Bernath.

Upust swoim negatywnym emocjom kilka dni temu dali kibice ze Stowarzyszenia Klubu Kibica "Biało-Zieloni". W mediach społecznościowych zamieścili wpis, w którym obwinili prezesa klubu Rafała Walczyka oraz trenera Krzysztof Szewczyka za brak wyników w tym sezonie.

- Mam duży żal do stowarzyszenia za opublikowanie tego postu – przyznaje szkoleniowiec. - To nieprawda, że klub w tym sezonie dysponuje budżetem dwa razy większym. Suma na wypłaty wzrosła o 15-20 procent, ale jest inflacja, a zawodniczkom, które zostały w drużynie musieliśmy zasłużenie podwyższyć umowy po zdobyciu mistrzostwa Polski. Ale budżet na pewno nie wzrósł dwa razy więcej. Jeżeli ktoś mówi, że podpisujemy kontrakty z zawodniczkami, które nie grały cały sezon, to przecież wystarczy wejść w internet i sprawdzić, że to nieprawda. Jeżeli stowarzyszenie, teoretycznie wspierające klub, pisze coś takiego, to szkodzi a nie pomaga. Ludzie czytają to manipulowanie faktami i potem pojawiają się groźby, bo dla 90-procent osób wszystko co jest w internecie jest prawdą i nikt tego nie sprawdza – dodaje Szewczyk.

Prezes klubu wskazuje na groźby wobec pracowników klubu, głuche telefony do niego i trenera oraz straszenie donosami za podejmowane działania.

- Powiedziano nam, że jak nie podejmiemy pewnych działań, to zrobią nam w klubie jesień średniowiecza. Dzisiaj takie zachowania możemy traktować żartobliwie, ale wiemy do czego potrafią one doprowadzić. Dlatego mówimy wprost, że my się na to nie godzimy. Mówimy stanowcze „stop” wszystkich groźbom. Nie ma zgody na mowę nienawiści – podkreśla Rafał Walczyk.

Stowarzyszenie zamieściło już oświadczenie, w którym neguje oskarżenia stawiane we wcześniejszym poście. „Wszystkie błędne informacje wskazane przez trenera Krzysztofa Szewczyka i zdementowane były oparte na plotkach i nie miały na celu wywołać lawiny nieprzychylnych komentarzy wobec klubu i trenerów” – czytamy we wpisie. „Odcinamy się od anonimowych gróźb i nieprzychylnych komentarzy wobec klubu i trenerów. Potępiamy takie działania. Dodatkowo odcinamy się od niewłaściwych zachowań osób nie będących członkami stowarzyszenia i nie chcemy by nas z nimi łączono” – kontynuuje stowarzyszenie.

Sukcesy dzięki ryzyku

Szkoleniowiec AZS UMCS tłumaczy, że kompletowanie kadry od lat opiera się na ryzyku. Ryzyko to wymusza budżet klubu, który nie pozwala walczyć o najwyższe cele, a mimo wszystko klub w ostatnich latach zdobył mistrzostwo i wicemistrzostwo Polski oraz wygrał Puchar Polski i Superpuchar.

- W tym klubie nikt nie wydaje pieniędzy, których nie ma. Nie mamy największego budżetu w Polsce i chcąc osiągnąć sukces próbujemy znaleźć zawodniczki, które mamy nadzieję, że u nas będą grały lepiej. Jest to obarczone dużym ryzykiem, ale do tej pory to się nam opłacało, bo trafialiśmy z kontraktami i osiągnęliśmy sukcesy. W tym roku budowaliśmy skład w podobny sposób, ale transfery nie sprawdziły się – zaznacza Krzysztof Szewczyk.

W przeszłości w AZS UMCS grało kilka zawodniczek, które w polskiej lidze prezentowały się dużo lepiej, niż we wcześniejszych klubach i pełniły rolę liderek akademickiej drużyny. Serbka Aleksandra Stanacev do Lublina trafiła z siódmego zespołu ligi hiszpańskiej, Kamiah Smalls grała w siódmej ekipie ligi włoskiej, a Martina Fassina występowała w zespole z Schio tylko po 8-10 minut.

- Jeżeli chcemy sprawiać kibicom radość i walczyć o medale, to musimy ryzykować. Przez trzy, cztery lata mieliśmy praktycznie stu procentową skuteczność, ale kiedyś musiało się nie udać. Natomiast sezon nie jest jeszcze stracony – przyznaje Szewczyk.

Chcąc walczyć o medale lubelski klub dokonał kilku zmian w drużynie. Do AZS dołączyły trzy nowe Amerykanki – Kylee Shook, Veronica Burton oraz Bria Goss.

- Skład mamy już zamknięty i w tym zestawieniu będziemy grać do końca sezonu. Nie chcemy grać o miejsca pięć, sześć tylko o coś więcej i dlatego podjęliśmy decyzję o zmianach – podkreśla trener.

od 7 lat
Wideo

Hokejowe Fudeko GAS Gdańsk chce się rozwijać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski