MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Losy derbów przesądziły karne. Motor Lublin w finale baraży o awans do Ekstraklasy. Zdjęcia

Kamil Wojdat
Kamil Wojdat
(Niedzielnym rywalem Motoru będzie Arka. Początek spotkanie w Gdyni o godzinie 18. Transmisja w Polsacie Sport 1)
(Niedzielnym rywalem Motoru będzie Arka. Początek spotkanie w Gdyni o godzinie 18. Transmisja w Polsacie Sport 1) Wszub
Fortuna 1. Liga. Przez 120 minut Motor Lublin bił jak głową w mur, a w bramce Górnika Łęczna cuda wyczyniał Maciej Gostomski. W rzutach karnych bohaterem został jednak Kacper Rosa i do niedzielnego finału baraży o awans do PKO BP Ekstraklasy awansował klub ze stolicy województwa lubelskiego.

Przed meczem Lukas Klemenz, obrońca Górnika mówił, że spodziewa się spotkania mocno taktycznego i zamkniętego, w którym o wyniku zadecyduje jeden gol. I w dużej mierze miał rację. Taktyki było dużo, choć pierwsze minuty hitu na Arenie pokazały jednak, że nudno na pewno nie będzie. Drużyny postanowiły dopasować się poziomem do kapitalnej atmosfery, która panowała na trybunach stadionu w Lublinie i nie zamierzały ograniczyć się do defensywy.

Więcej z gry mieli gospodarze, a największe zagrożenie w pierwszym kwadransie płynęło z akcji prawą stroną boiska, które trzykrotnie kończyć próbował Samuel Mraz. Słowacki napastnik szukał piłki, a ta szukała jego, lecz brakowało celności. Miejscowi coraz wyraźniej zaznaczali swoją przewagę.

W 16. minucie Mraz wystąpił w roli asystenta, a na strzał z narożnika pola karnego zdecydował się Michał Król. Pomocnik Motoru przestrzelił, ale dla Górnika było to już kolejne, poważne ostrzeżenie. Choć przeważał Motor, to Maciej Gostomski nie został jak dotąd zmuszony do żadnej interwencji. Kapitan zielono-czarnych to bez wątpienia najlepszy zawodnik Górnika w tym sezonie. „Gostom” aż 17 razy w obecnej kampanii nie dał się pokonać.

Pierwszą okazję do zaprezentowania swoich umiejętności miał w 25. minucie, gdy z lewej strony szesnastki technicznym strzałem zaskoczyć go próbował Piotr Ceglarz. Ale kapitan Górnika wyciągnął się niczym struna i wybił futbolówkę na rzut rożny.

Chwilę wcześniej swoją okazję mieli natomiast jego koledzy z ofensywy. Po dośrodkowaniu Kacpra Łukasiaka w dobrej sytuacji strzeleckiej znalazł się Marko Roginić. Chorwat uderzył głową, lecz przeniósł futbolówkę ponad poprzeczką bramki Kacpra Rosy.

Groźnie wyglądała też kontra łęcznian z 34. minuty. Roginić ładnie wypuścił na wolne pole Ilkaya Durmusa, a ten wpadł w pole karne Motoru i zdecydował się na zagranie wzdłuż bramki. Spokojnie interweniował jednak golkiper miejscowych.

Gdy wydawało się, że zespoły udadzą się do szatni przy bezbramkowym remisie, to gospodarze stanęli przed wymarzoną okazją do otworzenia wyniku. We własnym polu karnym Łukasiak faulował Wójcika i sędziujący to spotkanie Jarosław Przybył nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny!

Do piłki podszedł etatowy wykonawca jedenastek, a zarazem najlepszy strzelec Motoru w tym sezonie, Piotr Ceglarz. Kapitan żółto-biało-niebieskich mógł zdobyć swojego trzynastego gola, ale lepszy w tym pojedynku był Gostomski, który wyczuł intencje „Cegiego”.

Derby, mimo wysokiej stawki, były spokojnym widowiskiem. Pierwszą żółtą kartkę arbiter pokazał dopiero na początku drugiej odsłony, a ukarany nią został Durmus. W przerwie tylko trener Górnika, Pavol Stano, zdecydował się ingerować w skład. Mateusza Młyńskiego zastąpił Karol Podliński. Szkoleniowiec Motoru, Mateusz Stolarski, do boju posłał dokładnie taką samą drużynę.

Zamiana ofensywna w szeregach łęcznian nie sprawiła, że ich poczynania z przodu zaczęły wyglądać lepiej. Dalej to Motor atakował, ale poza „wrażeniem artystycznym” nic z tego nie wynikało.

W 70. minucie powinno… Po dośrodkowaniu z lewego narożnika pola karnego piłka spadła wprost na głowę ustawionego na piątym metrze Mraza. Napastnik Motoru oddał strzał kontrujący i już część kibiców widziała piłkę w siatce, ale ta trafiła w słupek. Potrzebna była dogrywka.

W niej od razu popis umiejętności dał Gostomski, fenomenalnie broniąc uderzenie głową Mraza. Wyglądało, że bramkarz Górnika jest tego wieczoru nie do pokonania. Tym bardziej, że dopisywało mu przysłowiowe szczęście. W 100. minucie dośrodkowywał Sebastian Rudol, a Mraz drugi raz tego dnia obił słupek, natomiast chwilę później po płaskim podaniu od Mbaye Jacques’a N’Diaye posłał piłkę minimalnie obok bramki.

Senegalczyk zagrywał do Słowaka raz jeszcze w 112. minucie. Najpierw przeprowadził świetny rajd, po czym jeszcze lepiej wyłożył futbolówkę, lecz Mraza po raz kolejny zatrzymał wyczyniający niesamowite rzeczy w bramce Gostomski.

Niewykorzystane sytuacje mogły zemścić się w 118. minucie, ale strzał z bliskiej odległości w imponujący sposób zatrzymał Rosa. Czekały nas rzuty karne.

W nich lublinianie byli bezbłędni, natomiast w Górniku pomylili się Adam Deja, który nie trafił w bramkę i Daniel Dziwniel, którego uderzenie obronił Rosa.

Motor Lublin – Górnik Łęczna 0:0 (karne: 4:2)

Żółte kartki: Luberecki, Gąsior – Durmus, Klemenz, Dziwniel, Roginić

Motor: Rosa – Wójcik (91 P. Stolarski), Najemski (68 Rudol), Wojtkowski (78 N’Diaye), Luberecki, M. Król (106 Lis), Scalet (91 Gąsior), Wolski, Kruk, Ceglarz, Mraz. Trener: Mateusz Stolarski

Górnik: Gostomski – Klemenz, De Amo, Durmus (62 Dziwniel), Deja, Żyra (62 Gąska), Łukasiak, Młyński (46 Podliński), Bednarczyk, Zbozień (84 Cisse), Roginić (110 Warchoł). Trener: Pavol Stano

Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork)

Widzów: 15110

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Studio Euro odc.4 - PO AUSTRII

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski