Lublin: Rodzice chcą referendum w sprawie 6-latków w szkołach

Ilona Leć
Niebawem okaże się, czy weźmiemy udział w ogólnopolskim referendum edukacyjnym dotyczącym pójścia 6-latków do szkoły.
Niebawem okaże się, czy weźmiemy udział w ogólnopolskim referendum edukacyjnym dotyczącym pójścia 6-latków do szkoły. archiwum
- Jako mama 5-letniej córeczki, która w przyszłym roku pójdzie do szkoły, uważam, że jak najwcześniejsze rozpoczynanie edukacji dziecka odbywa się dla niego z korzyścią - zapewnia Magdalena Gąsior-Marek, posłanka Platformy Obywatelskiej.

Niebawem okaże się, czy weźmiemy udział w ogólnopolskim referendum edukacyjnym. O jego organizację walczy Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców, prowadzące akcję "Ratuj maluchy i starsze dzieci też". Jego założyciele oraz całe rzesze rodziców nie chcą, aby rząd nakazał im przymusowe posyłanie 6-latków do szkół. Chcą, aby tę decyzję mogli podjąć wszyscy Polacy w referendum. Pod wnioskiem o jego organizację podpisało się ponad milion osób. Wszystko w rękach posłów. Rodzice walczą więc o to, aby zagłosowali "za".

- Mamy ogromny dylemat i jeszcze nie podjęliśmy ostatecznej decyzji. Obawiam się, że w trakcie głosowania szykuje nam się kolejna polityczna zagrywka. Wiem, że jedno ugrupowanie na pewno będzie prawie w całości przeciw referendum - zaznacza Jan Łopata z PSL.

W stu procentach organizację referendum popiera natomiast PiS.

- Choć uważam, że sześciolatki powinny pójść do szkoły, to moim zdaniem, szkoły nie są do końca przygotowane na przyjęcie tak małych dzieci. Świadczy o tym chociażby październikowy raport NIK. Placówkom wytknięto w nim m.in. brak odpowiedniej infrastruktury oraz kadry do nauki maluchów - zaznacza poseł Lech Sprawka z PiS.

Jak zapewnia Zofia Popiołek z "Twojego Ruchu", partia nie ma jeszcze stanowiska w sprawie referendum. Niezdecydowanie posłów daje rodzicom duże nadzieje. Ale co jeżeli jednak pomysł referendum spali na panewce?

- Za wcześnie by o tym mówić. Teraz na pewno się nie poddamy. Rodzice spotykają się z posłami, urządzają pikiety pod ich biurami i ślą do nich tysiące maili. Mamy nadzieję, że ich przekonają - zachęca Karolina Elbanowska, jedna z inicjatorek referendum.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 41

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Ci jak byłaś uprzejma się wyrazić "zafajdani" rodzice chcą swojego dziecka w przedszkolu. Ponieważ Twój wywód upoważnia mnie do oceny, że nie wiesz o czym piszesz to Ci wyjaśnię. Przedszkole to takie miejsce do którego chodzą dzieci w wieku 3-6 lat. Taka wiesz pre-school angielska. Tylko nazwa inna. Tam dzieci się uczyły, miały dwie panie nauczycielki + pomoc. Kucharki przygotowywały posiłki. Wożna pomagała dzieciom ubrać się na spacer. Dzieci starsze w tzw "starszakach" zaczynały poważną naukę. Poznawały literki, cyferki, ćwiczyły rączkę rysując i ćwiczyły pamięć ucząć się wierszyków.

Ale przedszkoli jest mało bo je pozamykano. Rodzice, których dizeci dostały się do samorządowych placówek to szczęśliwcy. Inny musza albo posyłąć dziecko do prywatnej (czyli droższej) placówki albo wynajmować opiekunkę. Mowa o rodzicach pracujących.

A co teraz? Poślij niezafajdana Dario swoje dziecko ale o innych się nie "troszcz".
A
Anna
O opiniach fachowców nie usłyszysz bo nie są po linii partii rządzącej. Wystarczy popatrzeć na nową podstawę programową przygotowaną chyba w miesiąć i bez podpisu. Czy ktoś, kto wie, że zrobił rzecz sensowną zapomni sie podpisać? "Fachowcami" zabierającym głos w dyskusji są : prof Konarzewski na pensji w przybudówce MEN nazwanej Instytutem Badań Edukacyjnych, celebrytka Zawadzka, o której można wiele powiedzieć ale nie to, że zna sie na metodyce nauczania dzieci, pan Lis posyłający swoje potomkinie do prywatnych szkół, pani Wielowieyska, która potrafiłaby się zachwycać reformą pana Tuska zawsze i o każdej porze itd

Ekspertemi są pani Dziamska, kadra uczelni pedagogicznych (nie znam głosu za) ale ich opinii trudno szukać w sieci. Nie tak dawno było głośno o raporcie NIK, o raporcie przygotowanym przez komórke przy Komitecie Badań Edukacyjnych. I co ? Nic. całą para w dewaluowanie tych raportów i instytucji
D
Dorota
Do Darii - Nie obrażaj rodziców, co to za słowo "zafajdani" prosto z rynsztoka i to właśnie tacy z rynsztoka sa za przymusowym pójsciem 6 latków do szkoły. Przecież nikt Ci nie broni posłać swoje dziecko do szkoły w wieku 6 lat. Niech rodzic decyduje.
R
R
i wiceministrem w MEN, może "wybitnym" autorytetem, może i nie jest, ale na pewno duże doświadczenie w pracy pedagogicznej i oświacie to ma, Jan Łopata - tego nie wiem
D
DCM
LECH SPRAWKA, JAN ŁOPATA- przepraszam, nie wiedziałem
s
scx
mnie to wszystko przypomina spęd cieląt do ciasnej obory- bo wiele szkół jaśnie panujący wójtowie i burmistrzowie zlikwidowali, gdyż za mało kasy na ich pobory! i diety ich popleczników a im wcześniej skończą "szkołę" tym lepiej dla budżetu
L
Laboga
skąd się biorą dzieci
z
zołza
Coś ty "publiczna"? to słowo źle się kojarzy.
n
n-l
Nie uchwalą referendum zero szans. Głos rodziców nie ma dla nich istotnego znaczenia
l
lem
Bo dziecko ze stycznia i grudnia tego samego roku to czasami jest przepaść.
m
micra
Jeszcze kilka lat temu dziecko 6-cio letnie by pójść do szkoły musiało uzyskać specjalną zgodę z poradni pedagogicznej. Nagle po reformie - wszystkie dzieci 6-cio letnie muszą pójść do szkoły, a tylko za zgodą poradni można uzyskać odroczenie.

Dzieci 6-cio letnie musiały się bawić, nie siedzieć w ławkach, a obecnie - magia - mogą siedzieć w ławkach, nie muszą się bawić. Zmiana z roku na rok (okres przejściowy to tylko mydlenie oczu, by nie zauważyć magicznych działań partii).

A prawda jest taka, że są dzieci 5-6 cio letnie, które mogą pójść do 1 klasy, ale zdecydowana większość to 7-mio latki, a zdarzają się i 7-mio latki, które jeszcze są za mało rozwinięte, za mało przygotowane. I to rodzice powinni podejmować takie decyzje, a nie jacyś urzędnicy, choćby i w spódnicy.
k
krótko i na temat
Naród jest suwerenem, a nie Tusk!
PO boi się każdego referendum (obojętnie w jakiej sprawie), bo boi się POrażki. O mały włos PO przegrałoby referendum w Warszawie 13 pazdziernika. W sprawie 6-latków w szkole frekwencja byłaby zapewne znacznie wyższa niż w Warszawie.
k
krótko i na temat
Ja mając 4 lata potrafiłem już czytac.
Nie jestem geniuszem.
B
BOB
do szkoły publicznej?
k
kobra
Są tacy zwolennicy którzy twierdzą, że podobno najlepiej jak dziecko rozpocznie naukę jeszcze w łonie matki.
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie