Monodram Przemysława Stippy "Jednocześnie". Spowiedź u przypadkowego słuchacza

Sylwia Hejno
Przemysław Stippa gra Wolanda w „Mistrzu i Małgorzacie”  jak i Władka w „Barwach szczęścia”
Przemysław Stippa gra Wolanda w „Mistrzu i Małgorzacie” jak i Władka w „Barwach szczęścia” Małgorzata Genca
Jewgienij Griszkowiec debiutował prawie w Teatrze Armii Rosyjskiej, konkretnie - w palarni przy bufecie. Dziś jego książki osiągają milionowe nakłady. Dzieło króla monodramu zobaczymy w wykonaniu Przemysława Stippy.
Griszkowiec jest autorem dramatów, powieści, opowiadań, aktorem, występuje też z zespołem Bigudi - jest człowiekiem-orkiestrą czy raczej człowiekiem-teatrem. Co ciekawe, początkowo wcale nie zapisywał swoich tekstów, po prostu performatywnie je odgrywał. Jednak po zawrotnym sukcesie „Jak zjadłem psa” - sztuki z bufetu - wszystko się zmieniło.

Monodram „Jednocześnie”, który zobaczymy w reżyserii Artura Tyszkiewicza i w wykonaniu Przemysława Stippy w CSK wpisuje się w ciąg Griszkowcowych perypetii i bohaterów. Jego człowiek nie jest wielki, nie jest wybitny, jest zwykły i mówi zwyczajnie, to on sam.

Na scenie w oczy rzucają się tory kolejowe. Są nieprzypadkowe. „W rosyjskiej kulturze jest specyficzny gatunek , utrwalony w literaturze, piosenkach, kawałach; ten zwyczaj otwierania duszy przed przypadkowym współpodróżnym zapewne jest namiastką psychoterapii (...) Psychologicznie taka otwartość spowodowana jest spowiadającego się - nigdy więcej nie zobaczy swojego towarzysza podróży, więc może mówić o tym, co istotne. W pewnym sensie publiczność teatralna również jest takim przypadkowym słuchaczem idealnym” - pisze Irina Lappo w tekście „Główkujący everyman”.

Zrozumieć spektrum osoby


Narrator, mężczyzna między trzydziestką a czterdziestką szuka odpowiedzi na fundamentalne pytanie: „Kim jestem?”. Czy tym, który odbija się w lustrze, a może obleczoną w skórę anatomią? Niestety „sumując ręce, nogi, mózg, śledzionę, charakter, wygląd zewnętrzny, głos... odpowiedzi nie uzyska” - zauważa Irina Lappo.

- Przyglądamy się człowiekowi, który stoi na krawędzi, patrzymy czy zrobi krok do przodu czy w tył, rozmawiamy o kimś, kto ma świadomość, że nie wykorzystał danego mu czasu, że wcale nie żył tak, jak by chciał. Tu nie chodzi nawet o smak życia czy radość, ale pragnienie zrozumienia go w pełnym spektrum - mówi Przemysław Stippa.

Przyznaje także, do niedawna w ogóle nie wyobrażał sobie siebie w monodramie. - Kiedy zaczynaliśmy pracę, przypomniał mi się sen, o którym opowiadała Maja Komorowska: stała na scenie przed publicznością w kostiumie jeża, nawet miała takie przyczepione jabłuszko. Zapala się światło, jest zupełnie sama, nie zna tekstu. Nagle widzi zza kulis wychodzącego współtowarzysza i myśli sobie „jest partner, jestem uratowana!”. Cóż, gdy wejdę na scenę, to wiem, że znikąd pomocy - śmieje się aktor.

„Jednocześnie”. Monodram Przemysława Stippy. Centrum Spotkania Kultur, Plac Teatralny 1, piątek - niedziela, godz. 19.00 , bilet 40 zł

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie