MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Najsłabszy zespół w lidze, Sandecja Nowy Sącz, wywiózł z Puław zwycięstwo z Wisłą

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
Wisła Puławy
Zamiast przełamania po trzech tegorocznych remisach piłkarze Wisły Puławy zostali rozbici na własnym stadionie przez ostatnią w tabeli 2. ligi Sandecję Nowy Sącz 1:3. - Boli, że byliśmy po prostu słabsi w piłkarskim rzemiośle – podsumowuje trener, Mikołaj Raczyński.

Długo żadna ze stron nie potrafiła uzyskać wyraźnej przewagi. Więcej z gry mieli gospodarze, ale nie potrafili poważnie zagrozić bramce Sandecji. Natomiast akcje ofensywne gości rozbijane były przez puławskich defensorów i gra toczyła się głównie w środku pola. - Dominacja, którą chcieliśmy uzyskać w środku pola, nie do końca była perfekcyjna, ale wszystkie założenia były realizowane – ocenia Robert Kasperczyk, szkoleniowiec rywali.

Po kwadransie rywalizacji mocniej zaatakowali przyjezdni. W 18. minucie Rafał Wolsztyński, mimo asysty obrońcy, obrócił się w polu karnym i w dobrej sytuacji oddał strzał. Gdyby był trochę silniejszy, a przede wszystkim dokładniejszy, wówczas Paweł Łakota byłby w olbrzymich tarapatach.

W 20. minucie Wolsztyński zaatakował prawą stroną. Wygrał pojedynek biegowy, wpadł w pole karne i minął kolejnego zawodnika Wisły, a następnie wyłożył piłkę na piąty metr. Zabrakło tylko przyłożenia nogi jednego z piłkarzy Sandecji.

Chwilę później piłka z autu została wyrzuca daleko do Wolsztyńskiego, które w polu karnym sfaulował Przemysław Skałecki. Sędzia podyktował „jedenastkę”, a do piłki podszedł sam poszkodowany. Wolsztyński nie dał szans na skuteczną interwencję Łakocie .

Gospodarze nie potrafili znaleźć sposobu na rozmontowanie defensywy drużyny trenera Roberta Kasperczyka. W 39. minucie Wiślacy wprawdzie umieścili futbolówkę w siatce Sandecji, ale sędzia liniowy wskazał pozycję spaloną Piotra Giela.

- W przerwie zrobiliśmy pewne korekty oraz dwie zmiany i było to widać. Po strzelonej bramce naprawdę wierzyliśmy, że możemy wygrać – mówi trener Wisły.

Po przerwie puławianie ruszyli do ataków. W 50. minucie z rzutu rożnego dośrodkował Krystian Puton. Do piłki najlepiej wyskoczył Giel, który ubiegł bramkarza i strzałem głową wyrównał wynik potyczki.

- Wiedzieliśmy, że każdy stały fragment gry, wyższej od nas drużyny, może skończyć się zagrożeniem. I tak było. Straciliśmy bramkę po kornerze. Ale podziała ona na nas bardzo motywująco – uważa trener Kasperczyk.

Wisła miała ochotę pójść za ciosem, ale zamiast tego, w 53. minucie stracili drugiego gola. Martin Polacek wykonał daleki wykop spod własnej bramki. Piłkę na połowie miejscowych przejął Wolsztyński, po czym przebiegł kilkanaście metrów. Wbiegając w pole karne posłał piłkę tuż obok bramkarza Wisły.

Cztery minuty później faulu w pobliżu narożnika pola karnego dopuścił się Radosław Seweryś. Do piłki podszedł Radosław Gołębiowski i zdecydował się na bezpośredni strzał. Chociaż piłka leciała prosto w ręce bramkarza Wisły, to nie zdołał on złapać futbolówki i Mateusz Bartków przewrotką wpakował z bliska piłkę do siatki.

- Popełniliśmy dwa kardynalne błędy. Jeżeli robisz je na tym poziomie, to przegrywasz. Nie mogę pojąć naszego zachowania przy drugiej i trzeciej bramce – twierdzi Mikołaj Raczyński. - Zasłużenie zwycięstwo Sandecji. Wygrała drużyna lepsza. W pierwszej połowie przegraliśmy chyba wszystkie pojedynki jeden na jeden. Każde nasze podanie było dogrywane do przeciwnika, albo w aut – dodaje.

Trener Raczyński próbował ratować sytuację zmianami, ale nie przynosiło to większego efektu. Wisła miała problemy z wykańczaniem swoim akcji celnym strzałem i w efekcie doznała pierwszej w tym roku porażki. Tym dotkliwszej, że poniesionej na własnym stadionie z drużyną, która zajmowała ostatnie miejsce w tabeli. - Zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby Wisła się utrzymała – podkreśla trener Raczyński.

Wisła Puławy – Sandecja Nowy Sącz 1:3 (0:1)

Bramki: Giel 50 – Wolsztyński 21 (k), 53, Bartków 58

Wisła: Łakota – Flak (46 Pavlas), Wiech, Skałecki, Seweryś, Nojszewski (75 Kołtański), Noiszewski (61 Kumoch), Puton, Ponce Garcia (46 Bortniczuk), Klichowicz (80 Kargulewicz), Giel. Trener:

Sandecja: Polacek – Nawotka, Kowalik, Bartków, Słaby, Bryła, Kamiński (78 Orzeł), Żołądź, Potoma (78 Kołbon), Gołębiowski (78 Kwietniewski), Wolsztyński (78 Wilczyński). Trener: Robert Kasperczyk

Żółte kartki: Klichowicz, Seweryś, Wiech, Kargulewicz – Orzeł.
Sędziował: Karol Wójcik (Siedlce)

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szymon Grabowski: Miejsce Lechii jest w ekstraklasie, Arki również

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski