Nie żyje Franciszek Piątkowski. Miał 70 lat

    Nie żyje Franciszek Piątkowski. Miał 70 lat

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    W środę w wieku 70 lat zmarł Franciszek Hipolit Piątkowski, lubelski dziennikarz, reportażysta i pomysłodawca Wakacyjnej Akademii Reportażu im. Ryszarda Kapuścińskiego.
    Nie żyje Franciszek Piątkowski. Miał 70 lat

    ©Karolina Przesmycka/archiwum

    W latach 1964-1969 Franciszek Piątkowski studiował na Wydziale Prawa Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

    Wkrótce potem zaangażował się w w organizowanie życia literackiego i dziennikarstwo w Radiu Akademickim, w kolumnie studenckiej „Konfrontacje”. Piątkowski był m.in. korespondentem studenckiego miesięcznika „Itd.”, twórcą i liderem grupy KEKS (Krąg Entuzjastów Kultury Studenckiej). Współpracował też z teatrem studenckim Gong 2. W 1969 roku ukończył studia i rozpoczął pracę w "Sztandarze Ludu" jako redaktor. Później był kierownikiem Działu Nauki, Oświaty i Kultury. Zajmował się organizowaniem Społecznych Oddziałów „Sztandaru Ludu” w Biłgoraju, Krasnymstawie i Tomaszowie Lubelskim.

    Następnie pracował jako publicysta w Gazecie Białostockiej. W 1977 roku został zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika literatury faktu „Kontrasty”, gdzie nadzorował pion reportażu. W 1982 roku wrócił do Lublina i do pracy w "Sztandarze Ludu". Został również kierownikiem Działu Publicystyki Kulturalnej i Krytyki Teatralnej w „Akcencie”

    W latach 90. pracował w redakcjach "Kuriera Lubelskiego" i "Dziennika Wschodniego" jako dziennikarz. Był też opiekunem dodatku studenckiego „Konfrontacje”. Był wykładowcą na Wydziale Filozofii i Socjologii UMCS, a od 1996 roku prowadził warsztat dziennikarza prasowego na Wydziale Politologii UMCS.

    Franciszek Piątkowski był laureatem kilku ogólnopolskich konkursów na reportaż, nagród Ministra Kultury i Sztuki, prezesa RSW oraz nagrody wojewódzkiej za publicystykę kulturalną i krytykę teatralną.

    Nabożeństwo żałobne Franciszka Piątkowskiego odbędzie się w piątek o godz. 15 w kaplicy cmentarnej na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie.

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (8)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zawsze najszybciej odchodzą najbardziej wartościowi ludzie

    P B (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Zostaniesz w naszej Pamieci

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Hip

    Stanisław Jadczak (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6

    Z "Hipem" (skrót od drugiego imienia Hipolit) studiowaliśmy razem prawo. Już wówczas w gronie wybitnych był najwybitniejszy. Gdyby wybrał karierę naukową byłby dziś uznanym autorytetem z wszelkimi...rozwiń całość

    Z "Hipem" (skrót od drugiego imienia Hipolit) studiowaliśmy razem prawo. Już wówczas w gronie wybitnych był najwybitniejszy. Gdyby wybrał karierę naukową byłby dziś uznanym autorytetem z wszelkimi naukowymi tytułami. Ale wybrał dziennikarstwo, skazany na głęboką prowincję zamojsko-tomaszowską błysnął od razu znakomitym piórem i doskonałymi reportażami. Związał się tam z drugą gwiazda lubelskiego reportażu Zdzisławem Kazimierczukiem, a owocem tej przyjaźni był wspólny wyjazd do Białegostoku, na podlaskie kresy, gdzie po latach rządów Białorusinów Zdzisław Kurowski przywracał polskość. Odważny, pełen rozumnych pomysłów na kulturę, publicysta "Gazety Współczesnej" został rychło dyrektorem wydziału kultury w województwie białostockim. Po kilku latach powrócił do dziennikarskiego pióra i został zastępcą ówczesnego guru polskiego reportażu Klemensa Krzyżagórskiego. Razem wydawali najlepsze w historii polskiego reportażu pismo - miesięcznik "Kontrasty". Stan wojenny zakończył żywot "Kontrastów" i Hip wrócił wtedy do Lublina. Po kilku latach spędzonych w "Sztandarze Ludu" zbudował w miejsce zlikwidowanej "Kameny" nowy tygodnik "Relacje". Jak zawsze stawiał na reportaż. Pod jego skrzydłami rozkwitały gwiazdy lubelskiego reportażu Izabella Wlazłowska i Ewa Czerwińska. Prawa rynku i nieudany związek z Czogałą, właścicielem "Agrohansy", zakończył się likwidacją pisma. Kiedy w 1992 roku zostałem redaktorem naczelnym "Expressu Fakty" - nowej lubelskiej gazety codziennej, poprosiłem Hipa o wsparcie i objęcie stanowiska zastępcy. Razem z Wojtkiem Samolińskim stworzyliśmy wielce udany tercet, a pomysły Hipa przyczyniały się do podniesienia jakości gazety. Niestety, nasz sponsor "Budimex" wycofał się z rynku prasowego (ku radości wyrażanej w rechocie pewnego nikczemnika z "Wyborczej") i tak zakończyła się historia tej gazety. Hip wrócił do pisania w "Dzienniku", potem w "Kurierze", ale swój wybitny intelekt coraz bardziej kierował ku nauce. Na szczęście, bo dzięki temu setki młodych ludzi weszło do zawodu dziennikarskiego po spotkaniu z tym wybitnym teoretykiem i praktykiem dziennikarstwa, a zwłaszcza reportażu. Utworzenie przez Hipa Akademii Reportażu w ukochanej Siennicy Różanej było dziełem wieńczącym jego życie, niestety zbyt krótkie.
    Znałem Hipa ponad pół wieku. To był dla mnie wielki zaszczyt, że mogłem się z Nim przyjaźnić. współpracować, rozmawiać. Dzięki Hipciu za wszystko.
    Jadziu kochana, bądź dzielna, bardzo Ci współczuję. Dzieliłaś życie z niezwykłym Człowiekiem. Jego odejście jest ciosem dla wszystkich, którzy go kochali, znali, z Nim współpracowali. Żegnaj Hipie.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Hip

    Stanisław Jadczak (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Z "Hipem" (skrót od drugiego imienia Hipolit) studiowaliśmy razem prawo. Już wówczas w gronie wybitnych był najwybitniejszy. Gdyby wybrał karierę naukową byłby dziś uznanym autorytetem z wszelkimi...rozwiń całość

    Z "Hipem" (skrót od drugiego imienia Hipolit) studiowaliśmy razem prawo. Już wówczas w gronie wybitnych był najwybitniejszy. Gdyby wybrał karierę naukową byłby dziś uznanym autorytetem z wszelkimi naukowymi tytułami. Ale wybrał dziennikarstwo, skazany na głęboką prowincję zamojsko-tomaszowską błysnął od razu znakomitym piórem i doskonałymi reportażami. Związał się tam z drugą gwiazda lubelskiego reportażu Zdzisławem Kazimierczukiem, a owocem tej przyjaźni był wspólny wyjazd do Białegostoku, na podlaskie kresy, gdzie po latach rządów Białorusinów Zdzisław Kurowski przywracał polskość. Odważny, pełen rozumnych pomysłów na kulturę, publicysta "Gazety Współczesnej" został rychło dyrektorem wydziału kultury w województwie białostockim. Po kilku latach powrócił do dziennikarskiego pióra i został zastępcą ówczesnego guru polskiego reportażu Klemensa Krzyżagórskiego. Razem wydawali najlepsze w historii polskiego reportażu pismo - miesięcznik "Kontrasty". Stan wojenny zakończył żywot "Kontrastów" i Hip wrócił wtedy do Lublina. Po kilku latach spędzonych w "Sztandarze Ludu" zbudował w miejsce zlikwidowanej "Kameny" nowy tygodnik "Relacje". Jak zawsze stawiał na reportaż. Pod jego skrzydłami rozkwitały gwiazdy lubelskiego reportażu Izabella Wlazłowska i Ewa Czerwińska. Prawa rynku i nieudany związek z Czogałą, właścicielem "Agrohansy", zakończył się likwidacją pisma. Kiedy w 1992 roku zostałem redaktorem naczelnym "Expressu Fakty" - nowej lubelskiej gazety codziennej, poprosiłem Hipa o wsparcie i objęcie stanowiska zastępcy. Razem z Wojtkiem Samolińskim stworzyliśmy wielce udany tercet, a pomysły Hipa przyczyniały się do podniesienia jakości gazety. Niestety, nasz sponsor "Budimex" wycofał się z rynku prasowego (ku radości wyrażanej w rechocie pewnego nikczemnika z "Wyborczej") i tak zakończyła się historia tej gazety. Hip wrócił do pisania w "Dzienniku", potem w "Kurierze", ale swój wybitny intelekt coraz bardziej kierował ku nauce. Na szczęście, bo dzięki temu setki młodych ludzi weszło do zawodu dziennikarskiego po spotkaniu z tym wybitnym teoretykiem i praktykiem dziennikarstwa, a zwłaszcza reportażu. Utworzenie przez Hipa Akademii Reportażu w ukochanej Siennicy Różanej było dziełem wieńczącym jego życie, niestety zbyt krótkie.
    Znałem Hipa ponad pół wieku. To był dla mnie wielki zaszczyt, że mogłem się z Nim przyjaźnić. współpracować, rozmawiać. Dzięki Hipciu za wszystko.
    Jadziu kochana, bądź dzielna, bardzo Ci współczuję. Dzieliłaś życie z niezwykłym Człowiekiem. Jego odejście jest ciosem dla wszystkich, którzy go kochali, znali, z Nim współpracowali. Żegnaj Hipie.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    chyba słaba znajomość

    alek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Przecież Franek był założycielem Gazety Domowej jeżeli coś nie przekręciłem i szefował jej od początku do końca

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Franek

    Janusz Wrona (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

    Franku, dziękuję Losowi że moglem Cie poznać i współpracować z Tobą w "Relacjach" i "Nowych Relacjach". To byla wówczas wspaniała intelektualna przygoda. Spoczywaj w spokoju.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Cudowny człowiek

    Studentka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 3

    Zawsze będę wspominac Pana Franciszka jako najlepszego wykładowce na UMCS.. Był cudownym, ciepłym, kochanym człowiekiem.. Jego odejście odczuwam jak odejście członka rodziny.. Łzy same lecą.. ;(


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pasjonował Go reportaz, ale i ... zielarstwo. Pomógł skutecznie wielu, także biednym, ludziom. Miał

    Halina (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Pasjonował Go reportaż, ale i ... zielarstwo. Sam zresztą uprawiał różne, nawet rzadko spotykane, zioła.Pomógł skutecznie wielu, także biednym, ludziom. Miał klasę. Miłował swych nieprzyjaciół


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Franio Wielki Człowiek

    Mieczysław (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Frania znam jako jako wspaniałego ,całkowicie bezinteresownego człowieka.
    Razem z Jadzią tworzyli parę zupełnie niespotykanych ,wyjątkowych ludzi.Takich ludzi spotać na swojej drodze to jest...rozwiń całość

    Frania znam jako jako wspaniałego ,całkowicie bezinteresownego człowieka.
    Razem z Jadzią tworzyli parę zupełnie niespotykanych ,wyjątkowych ludzi.Takich ludzi spotać na swojej drodze to jest wielkie szczęście dar prosto z niebios.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo