Pacjent z koronawirusem: Marzę, żeby wyjść na balkon i napić się kawy

Gabriela Bogaczyk
Gabriela Bogaczyk
Karolina Misztal/polska press
Udostępnij:
Rozmawiamy z 53-letnim Stanisławem Manczurą, pacjentem zakażonym koronawirusem, który wciąż czeka na wynik ujemny.

Kiedy zaczęło dziać się coś niepokojącego?
Pracowałem w Londynie w budowlance. Kolega z zespołu na początku marca był lekko przeziębiony, również inny kolega, z którym mieszkałem, miał objawy grypy. Po tygodniu i mnie coś zaatakowało. Pierwsze dolegliwości pojawiły się siódmego marca, w sobotę rano. Poczułem zimne dreszcze, po zmierzeniu temperatury okazało się, że mam 37,5 stopni. Wziąłem paracetamol, ibuprom i czosnek. W niedzielę obudziłem się już bez gorączki, ale za to męczył mnie intensywny kaszel, co minutę praktycznie. Wziąłem więc jakiś polski syrop. W poniedziałek rano byłem zdrów jak ryba. Koło południa znów zacząłem trochę pokasływać, ale myślałem, że to z powodu kurzu i pyłu powstałego przy obróbce drewna. Objawy nasiliły się wieczorem po kolacji: przez trzy dni znów miałem temperaturę 38,5 oraz suchy kaszel. Człowiek się zastanawiał czy to zwykłe przeziębienie czy koronawirus, ale nie wybrałem się do lekarza, bo moi koledzy z podobnymi objawami dostali informację od służb medycznych, żeby siedzieć w domu i czekać. Nikt nie interesował się, żeby zrobić nam test na koronawirusa.

Po kilku dniach izolacji w domu, dolegliwości minęły, czułem się bardzo dobrze.

Dlaczego wrócił pan do Polski?
Moja partnerka postanowiła przyspieszyć swój powrót do Polski i namówiła mnie, żebym z nią pojechał. Wróciliśmy do kraju 27 marca samolotem rządowym. Przyjechaliśmy do domu pod Lublinem, aby odbyć kwarantannę. Po kilku dniach skontaktował się z nami sanepid, aby poinformować, że jesteśmy w grupie ryzyka, bo okazało się, że jeden z pasażerów tego lotu, ma koronawirusa. W związku z tym również nam wykonano testy. Po 8. kwietnia okazało się, że zarówno ja, jak i partnerka mamy wyniki dodatnie. Nie spodziewaliśmy się, że jesteśmy zakażeni, bo nie mieliśmy żadnych dolegliwości. Ja nawet zacząłem prace remontowe w mieszkaniu. W związku z brakiem objawów, mogliśmy przebywać w domu, w izolacji od innych.
To jak pan trafił do szpitala?
Badanie powtórzono po tygodniu. Oboje dostaliśmy wyniki negatywne, więc test powtórzono po 24 godzinach. U partnerki potwierdził się wynik ujemny, natomiast u mnie wyszedł plus. Po powtórnym badaniu u mnie, znów wyszedł koronawirus. Po konsultacji lekarskiej w szpitalu, zasugerowano mi leczenie w klinice chorób zakaźnych w Lublinie. Nie za bardzo chciałem zostać, bo nie czułem się w ogóle chory. Po namowach partnerki, z nadzieją, że zostanę szybko wyleczony, od 8 maja zostałem w szpitalu.

Jak wygląda ten pobyt?
Leki przeciwmalaryczne przyjmowałem przez 10 dni, a leki na HIV – przez 14. Teraz biorę leki osłonowe na wątrobę, bo wykryto u mnie przebytą żółtaczkę typu B. Płuca są czyste, lekarze nawet stwierdzili, że jestem pierwszym pacjentem w klinice, który nie ma żadnych szmerów na płucach. W tomografii płuc wyszła 8 milimetrowa plamka. Dlatego w środę będę mieć powtórzone badanie, bo może mieć to podłoże dziedziczne.

Co pan robi w wolnym czasie?
Przebywam sam w sali dwuosobowej. Oglądam telewizję, filmy. Rozmawiam z bliskimi i rodziną.

Buszuję w internecie i czytam o koronawirusie. Trochę chodzę po sali, pompki robię. Pielęgniarki wchodzą w kombinezonach trzy razy w ciągu dnia, aby zmierzyć temperaturę i saturację.

Natomiast wizyty lekarskie są dwie: rano i popołudniu. W razie czego mogę do personelu medycznego w każdej chwili zadzwonić.

A co z testami na koronawirusa?
Do tej pory w szpitalu miałem robione je trzy razy. Pierwszy wynik przyszedł w piątek 22 maja, okazał się negatywny. Natomiast w sobotę wynik wyszedł niewyraźny, a kolejny już pozytywny. Następny test będzie mógł zostać wykonany w najbliższy piątek lub sobotę. Aby potwierdzić, że jestem już zdrowy i wolny od zakażenia koronawirusem musi wyjść wynik podwójnie ujemny. Jednak mam nadzieję, że będę mógł szybciej wyjść ze szpitala, skoro dobrze się czuję i nie mam objawów od dwóch miesięcy. Tak naprawdę nigdy wcześniej nie leżałem w szpitalu. Według zapowiedzi lekarzy w środę popołudniu (27 maja) będę mógł wrócić do izolatorium domowego.

Cieszę się, bo ten koronawirus ciągnie się za mną już prawie trzy miesiące.

Jaka będzie pierwsza rzecz jaką pan zrobi po powrocie do domu?

Marzę o tym, żeby wyjść na balkon i napić się kawy. A potem dokończę remont w domu.

Chciałbym wsiąść do mojego samochodu, odpalić i posłuchać silnika. A jeśli będę nadal plusowy, to mogę najwyżej pojeździć rowerem po podwórku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Prezydent Duda w ukraińskim parlamencie

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie