Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

„Spanie, picie i jedzenie daje trosk zapomnienie”. Przestrogi płynące ze staropolskich snów

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
"Widziałem we śnie pannę Elżbietę Bartlównę w zalotach (...). Następnie śniło mi się, jakby zmarły niedawno Woronow przypijał do mnie kieliszkiem gorzałki, ale ja ją ledwo spróbowałem. Mając jednak ufność w Bogu, zaprawdę nie będę zawstydzony na wieki" – notował Bazyli Rudomicz, zamojski uczony i kronikarz 8 sierpnia 1658 r. Jego sny bywały bardzo różne. Niektóre miały charakter dewocyjny. I były niezwykle rozbudowane. Nie tylko on takie miewał.

13 stycznia 1659 r. taki sen przyśnił się pani Krystynie, żonie Bazylego Rudomicza: "O brzasku żona moja powiedziała, że widziała we śnie swoją matkę w sukni koloru niebieskiego, z mitrą na głowie (chodzi o liturgiczne nakrycie głowy, używane przez kardynałów, opatów czy archimandrytów), z pierścionkiem z brylantem na palcu" – notował Rudomicz. "I gdy została zapytana jakiego rodzaju pomocy dla swej duszy potrzebuje, odpowiedziała: żadnej, większe jest bowiem miłosierdzie Boga dla zbawienia dusz, niż wszystkie czyny ludzkie".

Naręcze białych świec

Zrozumiano, że mara... jest na drodze do zbawienia wiecznego. Jednak nie to było celem nocnej wizyty. "Przemówiła mile, ucałowała jej ręce (chodzi o żonę pana Bazylego), prosząc o błogosławieństwo. Zobowiązała córkę swą prośbą jako matka, aby na rany Ukrzyżowanego starała się wszystkimi siłami rozkrzewiać wiarę chrześcijańską, aby odwracała się od niewiernych Żydów i pilnie unikała korzystania z ich wszystkich rodzajów żywności".

Bazyli Rudomicz przez wiele lat sprawował funkcję rektora Akademii Zamojskiej. Był też burmistrzem, lekarzem i asesorem Trybunału Zamojskiego. Jego "Efemeros, czyli Diariusz prywatny pisany w Zamościu w latach 1656-1672" to niezwykłe dzieło. Pisał w nim o swoich obserwacjach, chorobach czy codziennych troskach. Sporo miejsca poświęcił też snom, które próbował tłumaczyć na wiele sposobów.

Uważał, że za ich pośrednictwem komunikowali się z nim m.in. zmarli (pan Bazyli nie widział w tym nic niezwykłego). Dzięki snom dostawał też przestrogi i komunikaty. Niektóre z nich były malownicze, wręcz teatralne.

"Dnia 27 sierpnia (1659 r.) widziałem we śnie naszego Kazimierza (chodzi o syna Rudomiczów) idącego za lektyką, w której się znajdowałem. Niósł on naręcze białych świec. Oby niebianie sprawili, żeby to było dobrym prognostykiem" – notował Rudomicz.

A w innym miejscu pisał: "Po przygotowaniu się do spowiedzi (...) widziałem we śnie w ostatniej nocy, że pewne stroje i klejnoty ofiarowałem jakiejś pannie, a sam nosiłem buty nie z tej pary, z których ten na prawej stopie zakrzywiał się, jako niedopasowany do niej. Dlatego po przebudzeniu się, starałem się, według moich sił o lepsze przygotowanie do spowiedzi".

Nastroje i lęki

Mieszkańcy dawnej Polski przywiązywali ogromną wagę do treści snów. Zapisywano je w pamiętnikach, dyskutowano o nich, bano się zdarzeń, które miały podobno zwiastować. Wierzono także, że w marzeniach sennych kontaktują się ze śpiącymi zmarli, którzy próbują załatwić jakieś sprawy, interesy. Bez wątpienia sny odzwierciedlały nastroje i lęki naszych staropolskich przodków.

"We śnie nad ranem, prosił mnie śp. prof. (Hieronim) Kułakowski o jak najszybsze wykonanie jego ostatniej woli co do fundacji, obiecując za tę przysługę prosić Boga o nagrodę" – pisał 1 września 1656 r. w swoich dziennikach Bazyli Rudomicz. "Niegdyś za życia spotkałem go w łaźni w towarzystwie już dziś nieżyjącego (Andrzeja) Abreka i pomagałem mu wynosić wodę".

"Po odbyciu spowiedzi uczestniczyłem w Najświętszej Eucharystii. I tak wyraźnie ustąpiły pewne wewnętrzne lęki wywołane niespokojnymi marzeniami sennymi oraz znakami wzbudzającymi bojaźń" – notował natomiast 1 listopada 1657 r. "Dlatego muszę błagać Boga o pomoc, abym odtąd wolny od grzechu uniknął niebezpieczeństw duszy i ciała.

W snach ujawniały się też obawy kronikarza. "Śniło mi się, że tłum ludzi uciekał z powodu najazdu wrogów oraz, że budynki zostały zniszczone ogniem, a osiem chorągwi (chodzi o oddziały wojsk) przechodziło przez Sokal (w tej miejscowości rodzina Rudomiczów także miała swoje nieruchomości)" – pisał w swoich dziennikach 18 sierpnia 1661 r. pan Bazyli.

Szczęka psa

Bywały też sny prorocze. Jednak... trudno powiedzieć w jaki sposób Rudomicz odgadywał ich znaczenie. "Śniło mi się, że wyrwałem dolną szczękę psa, który mnie ugryzł w prawą rękę. Następnie odciąłem nożem jego głowę, a martwy tułów wyrzuciłem" – notował 3 sierpnia 1662 r. Rudomicz. "Proroczy efekt tego snu sprawdził się dziś. Przypadkowo spotkany jm. Pan Gołecki dworzanin j. oś. (jaśnie oświeconego, czyli Jana "Sobiepana" Zamoyskiego, zamojskiego ordynata), mąż pod każdym względem znakomity i dla mnie bardzo życzliwy, zaprowadził mnie do jm. pana chorążego bracławskiego (Hieronima Żaboklickiego), także mojego zaufanego przyjaciela i przyjaciela księcia (Zamoyskiego)".

Ten wstawił się u ordynata w sprawie, która zaprzątała głowę pana Bazylego. "Usłyszałem z ust Jaśnie Oświeconego zapewnienie życzliwości oraz obietnicę darowizny pola i łąki" – pisał.

Nie wiadomo czy "Sobiepan" wystąpił pod symbolem psa czy pogryzionej ręki. Bywało jednak, że magnat odwiedzał kronikarza we śnie także we własnej osobie.

Oby ten sen był fałszywy

"Śniło mi się, że j. oś. dobywszy miecza zaatakował ludzi w kościele. Przestraszony obudziłem się w momencie, gdy mi się śniło, że przyszedł do naszego domu (chodzi zapewne o zamojską kamienicę przy ul. Ormiańskiej), aby nas bić – notował w innym miejscu Bazyli Rudomicz.

Dziwny sen przyśnił się kronikarzowi 25 lipca 1665 r. Tak go tłumaczył: "Przed trzema dniami dowiedziałem się od (...) o. (Antoniego) Gałeckiego o wydaniu dekretu przeciw niemu, choć niewinnemu, na zgromadzeniu w Rzymie, w czasie wyboru nowego generała franciszkanów (...). Pocieszałem go do późnej nocy" – czytamy w zapiskach. "Następnie zasnąłem około północy i miałem sen nie przynoszący pociechy strapionemu".

Jak on wyglądał? "Na jakimś zgromadzeniu małej liczby zakonników, wbrew woli ojca Gałeckiego zdjęto z niego nie tylko habit, ale i inne części odzieży, nawet koszulę" – czytamy w pamiętnikach pana Bazylego. "Wtedy o. gwardian zamojski (chodzi o Jana Czasławskiego) zaczął bić nagiego chłostą niewielką jakby żartem. A gdy nie przestał bić w tylną część ciała, karany zaczął krzyczeć: bo oddam kał! I za chwilę tak się stało. Dopiero gdy z bólu ogromnego zaczął płakać, przestano go chłostać. Oby ten sen był fałszywy i nie sprawdził się co do swoich następstw".

Czterdzieści pięć sommów

26 lipca 1666 r. pan Bazyli myślał o swoim dotychczasowym "wizerunku". Dlaczego? "Śniło mi się, że jakby nasz scholastyk ks. (Andrzej) Abrek, przekonał mnie, abym zapuścił brodę twierdząc, że będę wyglądał dostojniej jako piastujący poważniejszy urząd" – czytamy w jego pamiętniku.

Podczas snów zamojskiego kronikarza ujawniały się także jego choroby. W maju 1667 r gonił w jednym z nich np. złodzieja czapek. Wtedy poczuł ból barku, który nękał go potem przez kilka dni. Śnił też o swoim synu Kazimierzu "jak spadł z wysokiego drzewa do komina i jęczał". Miewał też inne marzenia senne o charakterze symbolicznym (np. o zbieraniu "najjaśniejszego pszennego chleba do równie białego płótna").

O czym takie zapisane przed ponad trzystu laty sny staropolskiego kronikarza mogą nam dzisiaj powiedzieć? Czy powinniśmy się nad nimi zastanawiać? Nasi przodkowie powszechnie wierzyli w zjawy, horoskopy astrologiczne, czary i cudowne zdarzenia. We śnie (tak jak my) spędzali blisko jedną trzecią część swojego życia.

Doceniali regeneracyjne właściwości tego stanu. Dowiadujemy się tego w licznych poradnikach i traktatach medycznych. Świadczyły o tym także przysłowia np. "Spanie, picie i jedzenie daje trosk zapomnienie" lub "Dobry sen stoi za dobry obiad". Istniało też ludowe porzekadło "Sen mara, Bóg wiara" (mówiło o tym, że nie należy jednak zbytnio ufać majakom).

Zauważano, że wyspani żołnierze lepiej walczą (można o tym przeczytać m.in. w pamiętnikach Jana Chryzostoma Paska), a słudzy – sumienniej pracują. Jednak senne widzenia traktowano z podejrzliwością, ale... poważnie. Franciszek Poniński, starosta kopaniecki, spisywał swój sennik aż przez 34 lata. Znalazło się tam 45 "sommów" (tak nazywał sny), które "synchronizował" z położeniem planet i różnymi przepowiedniami. Znaczenia niektórych z tych "wizji" trudno mu było jednak dociec.

Żaba parchata i dobra wróżba

"Tegoż poranku śniło mi się, że z rogu żupana poły lewej na przedzie, wypadła mi żaba jakaś parchata rogiem samym poły, którą wolno puściłem, dziwując się temu, jako tam, za podszewką, taka zaszła i za czary to sądząc i chodząc, obija mi się o nogi poła prawa: i zaraz uważając, czyliż znowu czego nie masz w pole. Aż z samego rogu poły wygląda pysk i głowa żaby parchatej, która z rogu jakby poły eluctata (wydobyła się), takowoż jako pierwsza. Wtem się obudziłem" – pisał ze zdumieniem w swoim senniku (w 1736 r.) Poniński.

Zastanowił go także inny sen: "23 września, kiedy Księżyc znajdował się pod znakiem Bliźniąt, śniło mi się jakobym wszystkie w ręku oberżnął paznokcie i zdałem się sobie być coś lekcejszy" – pisał autor sennika.

Zostało to jednak poczytane za dobrą wróżbę (jako zapowiedź pozbycia się kłopotów).

Szatan w postaci chłopa

O tym, co się śniło, mogło decydować m.in. miejsce do spania. Zamożni mieszczanie, a do takich należał np. Bazyli Rudomicz i przedstawiciele szlachty sypiali przeważnie na przestronnych łóżkach (biedniejsi robili to na różnych ławach lub na wypełnionych słomą siennikach) lub szerokich, wyściełanych tapczanach, często pięknie malowanych i rzeźbionych.

Czasami montowano nad nimi tzw. "namioty" sporządzane z kosztownych, barwnych, ozdobionych koronkami i falbankami tkanin (jak zauważył historyk Zbigniew Kuchowicz przeważały wśród nich kolory: żółty i karmazynowy). Do takiego bogatego łoża wchodziło się czasami po specjalnych, dostawianych schodkach. Było tam wygodnie, ale nie zawsze... spokojnie.

"Oto o zmroku we śnie szatan wchodząc (...) w postaci chłopa, pogroził mi, a następnie szybko obróciwszy się do ucieczki wybiegł za próg" – notował z trwogą we wrześniu 1667 r. Bazyli Rudomicz. "Goniąc za nim nie znalazłem go, ale kroczyłem śladami jego stóp".

Na ogół jednak w bogatym łożu spało się "miło". Z wielu powodów. Jędrzej Kitowicz np. notował: "Panieńska pościel składała się z poduszek, spodka pierzanego, prześcieradła i kołdry, która tak u panien, jak u kawalerów bywała bławatna, a na bawełnie przyszywana, pospolicie kitajkowa karmazynowa, lubo bywały i w różnych kolorach i z różnych bławatnych materyi".

Jednak było tego na ogół mniej niż w innych krajach. Jeden ze złośliwych, francuskich podróżników pisał o naszych przodkach, że "śpią jak psy". A inny dodał: "źle wprawione szyby, nie domykające się drzwi, dziurawe ściany i dachy nie zakłócają im wypoczynku".

Olejki i wywary z makówek

W barokowej Rzeczpospolitej sypiano zwykle w koszulach nocnych oraz w czapeczkach zwanych "duchenkami" (spanie nago uważano za nieprzyzwoite). Ci, którzy cierpieli na bezsenność, mogli liczyć na lekarzy i farmaceutów. Pito m.in. wywary z makówek (miały podobne właściwości jak opium) oraz nacierano się olejkami z lilii wodnej lub... jedzono sałatę (uważano, że jej spożywanie "spanie przywodzi"). Przed snem kąpano się też np. w wywarach z liści wierzby lub okładano się fiołkami.

Czasami trudno było jednak odróżnić sen od rzeczywistości. Bo ta bywała niegdyś tak samo niezrozumiała.

"Przyjechał ze Zwierzyńca Franciszek Lipski i powiedział, że tamtejszy ekonom pan Makowiecki podobno słyszał głos spacerującego zmarłego j.oś. Zamoyskiego (który wołał): nalewaj! (chodzi o słynącego m.in. ze słabości do trunków "Sobiepana", który zmarł 7 kwietnia 1665 r.)" – dziwił się w sierpniu 1665 r Bazyli Rudomicz, który "Sobiepana" widywał wcześniej także "na żywo" w Zamościu i... w swoich snach.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dziwne wpisy Jacka Protasiewicz. Wojewoda traci stanowisko

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski