W protezie na rowerze. Kamil wyruszy do Rzymu

    W protezie na rowerze. Kamil wyruszy do Rzymu

    Gabriela Bogaczyk

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    2 lipca Kamil Misztal wyruszy z Lublina na wyprawę rowerową do Rzymu

    2 lipca Kamil Misztal wyruszy z Lublina na wyprawę rowerową do Rzymu ©Facebook/W protezie na rowerze

    Kamil Misztal jest osobą niepełnosprawną po amputacji nogi. Nie przeszkadza mu to jednak wsiąść na rower i pokonać prawie 3 tys. kilometrów w drodze do Rzymu.
    2 lipca Kamil Misztal wyruszy z Lublina na wyprawę rowerową do Rzymu

    2 lipca Kamil Misztal wyruszy z Lublina na wyprawę rowerową do Rzymu ©Facebook/W protezie na rowerze

    Co jest celem wyprawy „W protezie na rowerze’?
    To prawie 2900 km na rowerze, 4 kraje, 16 miast do odwiedzenia. A wszystko w jednym celu, żeby pomóc 26-letniemu Krzyśkowi spod Dęblina, który w kwietniu tego roku wpadł pod pociąg towarowy i stracił nogę.

    Wszystko to wydarzyło się trzy tygodnie przed jego egzaminami do wojska, bo marzył, żeby być żołnierzem. Dodatkowo studiował wcześniej na AWF w Białej Podlaskiej. Doskonale wiem, jak ważna jest dobra proteza, żeby móc dalej funkcjonować.

    Stąd potrzeba zbiórki 40 tys. zł na protezę kończyny i 5 tys. na rehabilitację.

    W jaki sposób chcesz zebrać tę sumę dla Krzyśka?
    Wyprawę i zbiórkę promujemy w mediach społecznościowych. Zbieramy pieniądze głównie przez internet na portalu zrzutka.pl. Można na przykład wykupić przysłowiowy „kilometr” za 15 złotych.

    Pieniądze można też przelać tradycyjnie na konto fundacji „Krok do marzeń”.

    To już nie pierwsza taka twoja wyprawa?
    Tak, to już trzecia wyprawa. Poprzednie dwie były po Polsce. Plan zakłada teraz 18-dniową trasę, którą zaczynam 2 lipca w Lublinie, a zamierzam skończyć 20 lipca w Rzymie.

    Po co to wszystko robisz, skoro sam jesteś osobą niepełnosprawną po amputacji kończyny dolnej?
    Nie ukrywam, że robię to też trochę dla siebie. Kocham sport, kocham kolarstwo. W dzieciństwie zostałem poparzony, miałem szereg operacji, ale w wieku 18 lat musiałem przejść amputację kończyny dolnej.

    Dlatego chcę teraz pokazywać, że mimo różnych dysfunkcji ( jedni nie widzą, drudzy nie słyszą, a ja nie mam jednej nogi), można mieć swoje pasje i zdobywać „szczyty”. Zależy mi na tym, aby promować aktywny tryb życia.

    Obecnie bardzo dużo dzieci czy dorosłych osób niepełnosprawnych siedzi zamkniętych w czterech ścianach. Ważne, żeby wyjść do ludzi i integrować się ze społeczeństwem. Nie tylko za pomocą komputera.

    POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:


    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo