Brain Damage Gallery: Nazywają ich wandalami (ZDJĘCIA)

Sylwia Hejno
Udostępnij:
To nie przypadek, że firma Trion Tensid, która jest prawdziwym potentatem na rynku chemicznych zabezpieczeń przed graffiti, pochodzi ze Szwecji. Kraje skandynawskie mają się przed kim zabezpieczać i robią to najsumienniej z całej Europy. Dlatego zostawienie taga w metrze bywa czasem sportem ekstremalnym. Chcecie zobaczyć? Oto adres: Brain Damage Gallery, Droga Męczenników Majdanka 6a.

Kaos zamalował około trzech tysięcy wagonów. W rodzinnej Szwecji jest ścigany i uwielbiany. Gdy złapała go policja z tzw. vandal squadów (czyli funkcjonariusze poprzebierani w dresowe spodnie i bluzy z kapturem) poziom emocji sięgnął zenitu. Policjanci chwilowo powypadali z ról i zaczęli pstrykać pamiątkowe zdjęcia i prosić o autografy. - Byłem czymś w rodzaju trofeum - śmieje się Kaos. - Kimś, o kim się marzyło od lat, żeby go schwytać. W tym czasie siłą rzeczy policjanci śledzili moje dokonania.

Do drzwi prowadzi żwirówka, przysłaniają je chaszcze. Wiatr przewraca walający się po ziemi ptasi puch. Opuszczony budynek, upiorny już za dnia, jest idealną scenerią dla wyjętych spod szwedzkiego prawa wandali. Na górze pracują Dekis, Fits, Hell, Kaos i Nug. Nowa galeria dedykowana kulturze miejskiej dżungli, stopniowo zamienia się w brudną, kolejową zajezdnię. Mocne linie, srebro, błękit, niemal płynące litery, szybkość i jeszcze raz szybkość - wszystko to składa się na skandynawski styl graffiti, które wbrew obiegowej opinii nie jest wszędzie takie samo.

Wystawa "They Call Us Vandals" (po polsku: "Nazywają Nas Wandalami") pokazuje przeciętnemu człowiekowi świat szwedzkich writerów (inaczej osób tworzących graffiti), którzy nawet jeśli pokazują prace w galerii, to sami nie mogą się pokazać na wernisażu. Wynajęcie bilboardu czy słupa - wykluczone. Graffiti jest całkowicie nielegalne. - Policja może cię aresztować za samo to, że masz przy sobie sprej, żeby w ten sposób zapobiec planowanemu aktowi wandalizmu - opowiada Nug. - Kiedy mam wystawę, to na otwarciu staram się po prostu wmieszać w tłum.

W łamaniu konwencji Nug poszedł najdalej z piątki Szwedów. Jego szalone zabawy z kreską w metrze można zobaczyć na You Tube. To prawdziwe połączenie graffiti i performance. Czas na całą akcję to zaledwie kilka minut, zanim straż metra zainteresuje się tym, co zarejestrowały kamery. Potem trzeba skierować się jak gdyby nigdy nic do wyjścia i w razie wpadki uparcie tłumaczyć: "To nie byłem ja".

Skąd się bierze tak silny społeczny lęk przed graffiti? - Jest związany z ideą państwa opiekuńczego oraz potrzebą kontrolowania przestrzeni określanej jako wspólna - tłumaczy Cezary Hunkiewicz, kurator wystawy, z wykształcenia socjolog.

W wielu miejscach writerzy zostawili miejskie ściany w świętym spokoju, aby przenieść się w cyberprzestrzeń. O ile przeciwnicy graffiti mogą się z tego cieszyć, o tyle samo zjawisko radością nie napawa. "Można je interpretować jako rezultat głębokiego, bardziej fundamentalnego niż kiedykolwiek wcześniej kryzysu wiary w miasto - pisze Rafał Drozdowski w książce "Obraza na obrazy" - polegającego, z jednej strony na jego unieważnieniu jako miejsca prawdziwej rywalizacji społecznej, z drugiej zaś - na jego unieważnieniu jako miejsca autentycznych spotkań". Szwedzcy wandale jak dotąd nie odpuszczają.

Piątek, "They Call Us Vandals", Brain Damage Gallery, godz. 18.00, wstęp wolny. Wystawa potrwa tydzień, można ją oglądac codziennie w godz. 20.00-21.00

Gdzie i jak karzą writerów:

- W Singapurze za choćby najmniejszego taga grozi kara chłosty.
- W Nowej Południowej Walii można zostać ukaranym za samo posiadanie przy sobie farby w sprayu. W większości stanów obowiązują wysokie grzywny wraz z sądowymi nakazami, aby wyczyścić daną nieruchomość.
- W Europie Zachodniej: we Francji, Niemczech czy Włoszech sprawy w swoje ręce biorą mieszkańcy miast. Zrzeszają się np. w nocne patrole i wywierają nacisk na władze, aby poddały graficiarzy większym represjom.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lutek Narożniak
...bo się pogniewamy.
NPW jest jednym ze stanów australijskich.
A teraz, skoro już żeśmy sobie wszystko wyjaśnili, możesz komentować dalej.
H
Henryk
Cytat z artykułu: "W Nowej Południowej Walii w USA można zostać ukaranym za samo posiadanie przy sobie farby w sprayu". Coś mi się widzi, droga pani Sylwio, że w szkole podstawowej opuszczała Pani lekcje geografii. No chyba, że teraz kawałek Australii przejęło USA- w takim razie wszystko się zgadza...
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie