MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Czaszki, nietoperze i dynie z czekolady. Te halloweenowe przysmaki zachwycają detalami [ZDJĘCIA]

Anna Chlebus
Anna Chlebus
Małgorzata Genca
Małgorzata Genca
Czaszka, nietoperz i dynia w słodkim wydaniu. Słodkości na Halloween z Cukierni Williams.
Czaszka, nietoperz i dynia w słodkim wydaniu. Słodkości na Halloween z Cukierni Williams. Małgorzata Genca
Talerzyki, tacki, pudełka, miski, a w nich: ciasteczka w kształcie miniaturowych dyń z misternymi łodyżkami, tartaletki z maleńkimi nietoperzami, odlana z białej czekolady czaszka i "paluchy wiedźmy" z kruchego ciasta. Pomiędzy nimi uwijają się jak pszczoły w ulu Agnieszka, Ania, Martyna i Renata - dekoratorki wyrobów cukierniczych z Cukierni Williams. To spod ich rąk wychodzą te pyszne cudeńka, które trafią później na stolik na imprezie halloweenowej.

- Ja to już nawet nie mogę przyjść na spotkanie rodzinne, bo mi się wszyscy boją ciasto podawać. Ale mi to nie przeszkadza, mogę robić ciasta i w domu, lubię to - śmieje się Agnieszka. Kiedy to mówi, w jej sprawnych rękach powstaje właśnie kolejna tacka "monoporcji" - kolorowych, zdobionych kulek z pianki z musem w środku. W wersji Halloweenowej są całkiem czarne, a zdobią je złote czaszki i nietoperze. - Tutaj za to mamy nasze dynie z musem mandarynkowym w środku, tartaletki z owocami, kruche ciastka "paluchy wiedźmy" z paznokciem z migdału - wskazuje na kolejne przysmaki. - Te cieszą się zdecydowanie największym powodzeniem, bo są znajome, każdy kiedyś widział kruche ciastko, to nie "boi się" go nadgryźć.

Rzeczywiście, reszta słodkości aż onieśmiela swoim wycyzelowaniem. Wszystkie drobiazgi, każdy listek, kawałeczek jadalnej gąbki, czy łodyżka wykonywane ręcznie przez jedną z czterech obecnych tu pań. Faktura na miniaturowych rzeźbach przypomina nieco zamsz. Kiedy pytam, czym to takim są pokryte, w odpowiedzi słyszę "zamszem"! Okazuje się, że w jednym z kątów pełnej zakamarków pracowni kryje się komora, w której dynie pokrywane są kolorem za pomocą pistoletu natryskowego, który rzeczywiście koniec końców daje taki podobny do skóry efekt. Gdy Agnieszka maluje, w Martyna w tym samym czasie oblewa monoporcję miniaturowym wodospadem lukru, tym razem w kolorze różowym. Przyglądam się z fascynacją, jak spływa po kulce okrywając ją idealnie ze wszystkich stron.

- Ci tutaj to zdecydowanie moi ulubieńcy, najbardziej lubię je robić - mówi i sięga po pęsetę, którą za chwilę zaczyna nakładać na monoporcje płatki jadalnego złota.

W cukierni za taką kulkę zapłacimy około 18 złotych - i patrząc, jak misternie i czasochłonnie wygląda proces jej tworzenia, przestaję się aż tak temu dziwić. Na stole stoi kubeczek z przyborami właściwie malarskimi - moje oko ignoranta rozpoznaje tylko kilkanaście rodzajów pędzli, reszta to szpatułki w najwymyślniejszych kształtach. Wszystko po to, by ciasteczko przestało być tylko ciasteczkiem, a stało się miniaturowym dziełem sztuki. Znajdzie się nawet tort "leśny" z mini-grzybkami - rzeźbami z ciastek i czekolady.

- Dużo rzeczy po drodze może pójść nie tak - tłumaczy Martyna, a w jej rękach fruwają przysmaki tak delikatne, że wystarczyłoby musnąć je palcem, żeby je uszkodzić. Każdy z nich ląduje jednak na tacce nadal nieskazitelnie gładki. - Nie mówiąc o samym procesie tworzenia - może chociażby nie wyrosnąć biszkopt - to schody zaczynają się potem. Jak na przykład taką paczkę zawieźć do cukierni? Nasi kierowcy są już wytrenowani, jadą tak wolno i ostrożnie, że zawsze ich wszyscy po drodze obtrąbią... Ale dowiozą, co mają dowieźć - śmieje się.

Na innych półkach widać "podzespoły" do klasycznych tortów, które Williams ma w swojej ofercie. W sektorze dziecięcym rządzi niepodzielnie Psi Patrol, Spider Man i kucyki Pony (o dziwo, nadal), w sekcji dla dorosłych - życzenia dla solenizantów i jubilatek wydrukowane na drukarce, która pokrywa dowolnym zdjęciem lub napisem tabliczki czekolady. W licznych lodówkach chłodzą się w silikonowych foremkach kolejne czaszki, na honorowym miejscu pyszni się także miniaturowa Brama Krakowska odlana z czekolady, jedna z pamiątek, które turyści mogą z naszego miasta przywieźć.

- Lublin nie ma swojego ciastka - mówi Weronika, która w Cukierni Williamsa zajmuje się marketingiem. - Cebularza zna i lubi każdy, kojarzy go z miastem, ale słodkości swojej nie mamy żadnej. Kiedyś w jednej z bram przy Krakowskim Przedmieściu, gdzie teraz mieści się jedna z naszych cukierni, były legendarne rurki z kremem, znał je każdy lubelak i lubelanka. Teraz podajemy je tam nadal, kontynuujemy tą tradycję.

Może Halloween zagości w polskiej kulturze na tyle, że właśnie któreś z jesiennych ciastek stanie się kultowe?

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Najlepsze produkty spożywcze dla kobiet 40+

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski