Eliza Wydrych przeciwko Schaffashoes: Szafiarka kontra pijarowcy

Paweł Franczak
Eliza  Wydrych, znana  raczej  jako  Fashionelka
Eliza Wydrych, znana raczej jako Fashionelka materiały prywatne
Udostępnij:
Żeby zrozumieć, o co chodzi w internetowej aferze pt. "Eliza Wydrych przeciwko Schaffashoes", nie wystarczy znać zawiłości prawa cywilnego. Tu przydałby się raczej doktorat z Facebooka.

W języku nowych mediów sprawa wygląda następująco: szafiarka Fashionelka miała na Fejsie flejma z Schaffashoes. Firma zaliczyła pijarowego fakapa, strasząc skarbówką. W social media to pierwszy taki case.

W języku polskim jest trochę inaczej. Lublinianka Eliza Wydrych jest szafarką, co oznacza, że prowadzi bloga o modzie. Jej blog nazywa się Fashionelka. W zamian za reklamę producentów odzieży i sklepów z modą otrzymuje od nich towary, często bardzo kosztowne (Fashionelka to popularny blog, na którym autorka zarabia nawet kilkanaście tysięcy miesięcznie). Taką współpracę nawiązała też ze sklepem Schaffashoes. Kiedy jednak Eliza nie otrzymała od sklepu należnych towarów, napisała o tym na facebookowym profilu firmy, grożąc, że opisze sprawę na blogu. Wywiązała się facebookowa kłótnia.

- W tym momencie należałoby spróbować przenieść dyskusję poza Facebooka i ugodowo załatwić sprawę - tłumaczy Marcin Kamiński z redakcji poświęconego mediom serwisu Antyweb.pl. Jednak reakcja firmy była inna: był nią agresywny mejl do blogerki, w którym Schaffashoes grozi donosem na Fashionelkę do urzędu skarbowego. Fashionelka nie pozostała dłużna i sprawę nagłośniła wczoraj wieczorem. Polski internet zawrzał. Informacja natychmiast trafiła na serwis Wykop.pl, gdzie dostała ponad 800 głosów i na Antyweb, o setkach wpisów na Facebooku nie mówiąc. Internauci nie zostawiali na pracownikach Schaffashoes suchej nitki.

- Prawdę mówiąc, zaskoczył mnie zasięg, jakiego nabrała cała ta afera. Liczba udostępnień linków z informacją na Facebooku rosła z minuty na minutę, pomyślałam: "wow"! - tłumaczy Wydrych, dodając, że skarbówki się nie boi, bo prowadzi uczciwą działalność gospodarczą i płaci podatki.

W końcu obie strony doszły do porozumienia, o żadnym donosie nie ma mowy, a Fashionelka zaliczyła zwiększoną liczbę gości na jej blogu. Sklep wydał nawet oficjalne oświadczenie: "Jeszcze raz chcielibyśmy przeprosić Elizę oraz wszystkich uczestników dyskusji za to zamieszanie. (…) Zapewniam, że w tej chwili priorytetem jest dla nas opracowanie takich rozwiązań, które nie pozwolą na zaistnienie tego typu sytuacji ponownie."

Afera umarła równie szybko, jak się narodziła, ale taki to los internetowych afer. Cóż, są i takie case'y.


Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

j
jurek
No i ładnie to załatwi w końcu. Ogólnie rzecz biorąc, nawet fajnie że sklep tez ma emocje. Wolę szczerość nawet bolesną niż zagłaskiwanie na śmierć, że tak porównam. Trochę gorącej krwi jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
b
bloger niezarabiający
Podatki płaci na pewno. Zarabianie na stronach internetowych polega na udostępnianiu powierzchni reklamowej. Trzeba mieć podpisaną umowę z sieciami afiliacyjnymi i wystawia się faktury lub rachunki. żadna firma raczej na lewo nie wydaje pieniędzy na reklamę...
t
tax
Też jestem bardzo ciekaw, co z podatkami. To jest czysty dochód tej dziewczyny. Skarbówka powinna ją ścisnąć. W przenośni, oczywiście.
J
J
No i kij jej w ucho, p...ona lanserka.
m
mietek
j.w.
k
kawaler
czy Pani Eliza jest do wzięcia?
b
bloger niezarabiający
Afera umarła a Eliza zarobiła kolejne kilkanaście tysięcy. Zazdroszczę jej.
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie