MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Jacek Bąk, były reprezentant Polski: „W naszej kadrze drzemie potencjał”

Kamil Wojdat
Kamil Wojdat
(Jacek Bąk w czasie swojej kariery wziął udział w mistrzostwach świata 2002 i 2006 oraz mistrzostwach Europy 2008)
(Jacek Bąk w czasie swojej kariery wziął udział w mistrzostwach świata 2002 i 2006 oraz mistrzostwach Europy 2008) fot. Wojciech Barczynski/Polskapress
Pochodzący z Lublina Jacek Bąk w koszulce reprezentacji Polski zagrał 96 razy. Przed rozpoczynającymi się w piątek mistrzostwami Europy jest optymistą, choć podkreśla, że nasza kadra pojechała na turniej przede wszystkim po naukę.

Rok 2006, mistrzostwa świata w Niemczech, a w składzie reprezentacji Polski Jacek Bąk. 18 lat później, przy okazji Euro 2024 wspomnienia wracają?
Na pewno. Co prawda było to dosyć dawno temu, ale bez dwóch zdań wspomnienia odżywają. W końcu to te same miejsca, stadiony. W Hanowerze, gdzie stacjonuje aktualnie kadra, my graliśmy trzeci mecz grupowy, z Kostaryką (Polska wygrała 2:1 – przyp. red.). Przeszłość zostawmy jednak za sobą, a skupmy się na tym co przed nami (śmiech).

Ma pan rację, natomiast chciałbym jeszcze nieco zestawić atmosferę sprzed 18 lat z tą teraz. Jakie oczekiwania wobec kadry były wtedy, a jakie są teraz?
Różnica jest taka, że po nas oczekiwano wyjścia z teoretycznie łatwej grupy (Ekwador, Niemcy i Kostaryka – red.), ale z niej nie wyszliśmy i to było niedosytem. Teraz takich oczekiwań nie ma, ale ja wierzę, że młodsi koledzy zagrają w 1/8 finału Euro.

Na początek zmierzymy się w niedzielę z Holandią i faworytem tego spotkania nie będziemy. To może nam pomóc?
Myślę, że jak najbardziej tak. My przede wszystkim pojechaliśmy do Niemiec po naukę. Tak naprawdę wszystko więcej, czyli zdobyte punkty czy wyjście z grupy, będzie naszym sukcesem. Wiadomo, że przed nami trudne zadanie. Nie mówię, że nie, jednak mecze towarzyskie wyglądały dobrze i pokazały, że drzemie w naszej reprezentacji potencjał.

Zwycięstwa z Ukrainą (3:1) i Turcją (2:1) rozbudziły nieco nadzieje?
Każdy wygrany mecz wlewa w serca sporo optymizmu, ale na pewno żaden balonik nie jest pompowany. Po prostu zagrajmy dobre trzy mecze, spoćmy się, miejmy mokre koszulki: tak, aby po każdym spotkaniu wszyscy spojrzeli w lustro i z czystym sumieniem mogli powiedzieć, że dali z siebie wszystko. Wtedy będzie dobrze.

Sparingi co prawda wygraliśmy, ale okupiliśmy je dużą liczbą kontuzji, w tym tą Roberta Lewandowskiego, który w niedzielę nie zagra…
Brak takiej persony to bez wątpienia dla zespołu osłabienie. Już sama jego obecność na boisku wiele zmienia. Trudno będzie zatem to zrekompensować, ale ja zawsze powtarzam, że nie ma zawodników niezastąpionych. Także, jeśli chodzi o Roberta Lewandowskiego. Wiadomo też, że nasz kapitan ma już swoje lata i musimy liczyć się z tym, że niedługo będziemy musieli sobie radzić bez niego na stałe. Jego absencję w spotkaniu z Holandią można zatem traktować, jako z jednej coś trudnego a z drugiej jako coś dobrego w kontekście właśnie przyszłości.

Jednym z wygranych ostatnich dni wydaje się być 19-letni Kacper Urbański (FC Bologna). Dopiero co zadebiutował w drużynie narodowej, a już przez niektórych jest przymierzany do wyjściowej jedenastki. Myśli pan, że jest to możliwe?
Zagrał bez żadnych kompleksów, nie tracił piłki, dryblował rywali, więc dlaczego nie? Moim zdaniem ma na to duże szanse, ale decyzje leży wyłącznie po stronie Michała Probierza.

On swoją przygodę w roli selekcjonera rozpoczął najlepiej w historii, od ośmiu meczów bez porażki (pięć zwycięstw i trzy remisy). Wymarzony start. Spodziewał się pan takiej odmiany kadry?
Po kadencji trenera Fernando Santosa – na marginesie dodam, że bardzo dobrego fachowca – trudno było nie odmienić kadry (śmiech). Zwłaszcza, gdy objął ją Polak, który obserwuje naszych zawodników i naprawdę dużo o nich wie. Jeśli chodzi o Portugalczyka, było nieco inaczej, ponieważ był lekko oderwany od takiej naszej polskiej rzeczywistości. On może objąć drużynę, która ma gwiazdy, indywidualności, ale my potrzebujemy innego typu selekcjonera. I takiego teraz mamy. Zawsze byłem zwolennikiem, aby z reprezentacją pracował Polak, choć byłem w drużynie Leo Beenhakkera i to była dla mnie sama przyjemność. Niemniej teraz życzę Michałowi Probierzowi, aby pracował z naszą reprezentacją jak najdłużej. Cezary Kulesza (prezes PZPN – red.) podjął świetną decyzję, powierzając mu tę rolę.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski