Konfrontacje Teatralne: Fantastyczna Anna StellerTeatralne

Andrzej Z. Kowalczyk
Scena ze spektaklu "Delia". Fot. Tomek Zerek/materiały organizatora
Scena ze spektaklu "Delia". Fot. Tomek Zerek/materiały organizatora
Udostępnij:
W opublikowanej w czwartek relacji z przypadającej mi części wydarzeń Konfrontacji Teatralnych skupiłem się na przedstawieniu białoruskiego Teatru Wolnego, a nie napisałem nic o spektaklu Anny Steller i Magdaleny Jędry. Nie było to przeoczenie, ani tym bardziej zlekceważenie tej realizacji. Przeciwnie - uważam "Have a Nice Hell" za spektakl bardzo dobry, zasługujący na uwagę, ale nie chciałem "na siłę" dołączać go do zdarzenia z zupełnie innego obszaru teatralnego. Tym bardziej, że jedna z twórczyń - Anna Steller - następnego dnia wystąpiła ponownie, co daje okazję do omówienia obydwu spektakli łącznie.

Nie ukrywam, że przeglądając program tegorocznego festiwalu jeszcze przed jego rozpoczęciem, spektakle Anny Steller zaliczyłem do tych, które muszę zobaczyć koniecznie. Uważam ją bowiem za jedną z najciekawszych postaci w polskim tańcu współczesnym. Dobrze pamiętam również prezentowany w 1999 roku na Spotkaniach Teatrów Tańca spektakl Teatru Dada von Bzdülöw "Łapiti kontra reszta świata", w którym zagrała naprawdę znakomicie. Oczekiwałem realizacji ciekawych i z pełnym przekonaniem mogę rzec, iż owe oczekiwania zostały spełnione. A nawet więcej - te dwa kolejne popołudnia pokazały, jak rozległy jest obszar zainteresowań i artystycznych penetracji Anny Steller.

Punktem wyjścia spektaklu (określanego przez same twórczynie jako "performance exhibistyczny") "Have a Nice Hell" był temat strachu. Czego się boimy? Jakie lęki - uświadomione i nie - tkwią w każdym z nas? Takie pytania zadały sobie, ale przede wszystkim widzom Anna Steller i Magdalena Jędra. Ten zwrot - "przede wszystkim" - podkreślam bardzo wyraźnie, bowiem realizacja owa choć fizycznie "dzieje się" na scenie, to w gruncie rzeczy rozgrywa się w trudno uchwytnej przestrzeni pomiędzy wykonawczyniami a widownią, w sferze relacji artysta - widz. Steller i Jędra w swoim spektaklu nie opowiadają o lękach, a już na pewno nie próbują straszyć publiczności. Uruchamiają jedynie wrażliwość widzów, skłaniają ich do wejrzenia w siebie. A to sprawia, że interpretacji ich performance’u było zapewne tyle, ile osób zasiadło na widowni. To wielka zaleta spektaklu. A jeśli dodamy do tego naprawdę wysoką sprawność warsztatową obydwu tancerek, jasne stanie się, że "Have a Nice Hell" to przedsięwzięcie ze wszech miar udane.

Ale ta środowa prezentacja okazała się zaledwie "przystawką" przed czwartkowym spektaklem "Delia", zrealizowanym przez Annę Steller wspólnie z Jackiem Krawczykiem. Tym razem inspiracją dla twórców były dokonania artystów awangardy z lat 50. i 60. XX wieku: Merce’a Cunninghama i BBC Radiophonic Workshop, z którym była związana tytułowa Delia Derbyshire, pionierka eksperymentalnej muzyki elektronicznej. Na tym fundamencie zbudowany został spektakl wręcz niezwykły. Z jednej strony - nieskalanie czysty, wręcz wysmakowany estetycznie, z drugiej zaś - matematycznie precyzyjny, w którym każdy ruch, każdy gest wykonywany jest z milimetrową dokładnością. Osiągnięcie tak nadzwyczajnej harmonii pomiędzy wizualną urodą i subtelnością a idealną precyzją techniczną to prawdziwa rzadkość. A co więcej - gdańscy tancerze dokonali tego za pomocą środków prostych, surowych, nieomal ascetycznych formalnie. To potrafią tylko najlepsi. Jednak opis tylko tego, co mogliśmy zobaczyć nie będzie opisem pełnym. Nie mniej ważna jest bowiem warstwa dźwiękowa spektaklu. Zestawienie działań tancerzy ze znakomicie i konsekwentnie wykorzystaną muzyką elektroniczną spowodowało, że przed oczyma widzów powstała niematerialna, acz wyraźnie dostrzegalna struktura przestrzenno-dźwiękowa, przypominająca urodą gotyckie katedry. Teatrem tańca zajmuję się od wielu lat, ale niewiele widziałem realizacji o tak wielkiej sile kreacji.

"Delia" zdecydowanie przebiła wszystko, co zobaczyliśmy w nurcie MAAT Festivalu i z pewnością była jednym z najciekawszych spektakli całych Konfrontacji. Tę realizację zapamiętam na bardzo długo.

Program na dziś
PIĄTEK
Godz. 17.00 - Warsztaty Kultury - "Niech żyje wojna!!!" (110 min.) - Teatr Dramatyczny im. J. Szaniawskiego (Wałbrzych); bilety - 40/50 zł
Godz. 20.00 - warsztaty Technikum Kolejowego - "Edyp. Psia klatka" (140 min.) - Centrum Sztuki Współczesnej DAKH (Ukraina); bilety - 40/50 zł
Imprezy towarzyszące:
Godz. 14.30 - Teatr Krytyczny - spotkanie z Moniką Strzępką oraz Pawłem Demirskim, prowadzenie: Roman Pawłowski - Klub Festiwalowy "Czarna Owca"
Godz. 19.45 - Kino Konfrontacji - "Wygnanie", reż. Andriej Zwiagincew - Kino ABC
Godz. 22.00 - Muzyczne Konfrontacje Nocą - Zjednoczenie Soundsystem - Klub Festiwalowy "Czarna Owca"

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie