LPEC przyciąga kupców. Chce go kupić PGNiG Termika

Artur Jurkowski
LPEC zaopatruje w ciepło ok. 60 proc. mieszkańców Lublina.
LPEC zaopatruje w ciepło ok. 60 proc. mieszkańców Lublina. Małgorzata Genca
PGNiG Termika chce odkupić miejską spółkę. Ratusz: w tej chwili nie ma planów sprzedaży.

Burza wokół LPEC. Powód? Niczym bumerang wróciła sprawa sprzedaży spółki, która dostarcza ciepło do ok. 250 tysięcy lublinian.

- Nie będzie na to naszej zgody. Skierujemy do prezydenta Lublina stanowisko w sprawie nie sprzedania tej spółki. To strategiczne przedsiębiorstwo z punktu widzenia mieszkańców Lublina. I trzeba go strzec - zapowiedział w czwartek Tomasz Pitucha, przewodniczący klubu miejskich radnych PiS.

Całe zamieszanie to wynika z doniesień „Pulsu Biznesu”. Gazeta poinformowała, że do sprzedaży LPEC może dojść jeszcze w tym roku. Nabywcą może być PGNiG Termika. - Jesteśmy zainteresowani kupnem. Czekamy na ofertę sprzedającego - przyznała Dorota Kraskowska, rzeczniczka prasowa PGNiG Termika.

Na czekaniu się jednak nie kończy. Prezes PGNiG Termika spotkał się już z przedstawicielami związków zawodowych i rady pracowników LPEC. Rozmowa trwała ok. 45 minut.

- Spotkanie powyższe można traktować jako rutynowe działanie inwestora zainteresowanego nabyciem firm ciepłowniczych - poinformowało nas biuro zarządu LPEC w komunikacie prasowym.

Okazuje się, że PGNiG Termika to nie jedyna firma zainteresowana kupnem LPEC. Podobne plany, już w czerwcu ub. roku, przedstawiła inna spółka Skarbu Państwa czyli PGE.

- Zarząd LPEC ani władze miasta nie są inicjatorem spotkań w tym zakresie. Prowadzone przez firmy analizy mają jedynie charakter rozeznania rynku, nie oznaczają, że dojdzie do transakcji - stwierdziła Beata Krzyżanowska, rzeczniczka prezydenta Lublina.

- To, że są chętni na kupno pokazuj jak smacznym kąskiem na rynku jest LPEC. Spółka co roku wypracowuje 7-8 mln zł zysku - podkreślał Pitucha.

Ratusz przekonuje, że nie planuje sprzedaży ciepłowniczej spółki. - Na tę chwilę nie ma żadnej decyzji. W budżecie Lublina na 2016 r. nie zostały wpisane żadne dochody ze sprzedaży LPEC - mówiła Krzyżanowska.

A czy w przyszłym roku lub następnych latach taka transakcja jest możliwa? Na to ratusz nie chce już odpowiedzieć. - Nie spekulujmy - ucięła Krzyżanowska.

PGNiG Termika jest największym producentem energii cieplnej w kraju, skupia w swoim ręku 11 proc. tego rynku.

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze 51

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

.
Po co pisowskim internautom tyle nienawiści i kłamstw? Dlaczego pisowscy hejterzy odporni sa na fakt, ze nie ma żadnych działan związanych ze sprzedażą akcji LPEC, bo ich rozpoczęcie wymaga wcześniejszej zgody (uchwały) rady miasta? Otóż odpowiedz jest tylko jedna: pisowcy nie potrafią byc opozycja wobec prezydenta Zuka bez manipulacji opinia publiczna i straszeniem mieszkancow! Nie chca z prezydentem współpracowac (Warszawa im nie pozwala) a nie potrafią sprostać mu w debacie merytorycznej dotyczącej zarządzania rozwojem Lublina !!! Zostawcie prezydenta i Lublin w spokoju - idźcie sobie do swoich do Warszawy!!!!
l
lpec
Żuku łapy pracz od nie swojego. Możesz sobie sprzedać co najwyżej swoją chałupę w Świdniku!
J
Jurand z Lublina
Szanowny ..włościaninie ... każdy mierzy swoją wyobraźnią i ....
Myślę, że Twój sarkazm i skojarzenia są zupełnie nie namiejscu ,pod pojęciem "mój "zawierte jest to , że ja głosowałem pana Żuka i zgadzam się w wiekszości z działaniami które On podejmuje. A to że Ty Chłop rozumny tego nie pojmujesz to trudno. Zgadzam się z Tobą w pozostalej cześći wypowiedzi że jest to w Lublinie potrzebne tylko zważ na to , że "kołderka finanowa jest krótka ". Dlateg LPEC jes firmą komunalną prxynoszaca do budżetu Lublina co roku pokaźny dochód i gwarantujac stabine ceny za dostarczanie ciepła użytkowego dla lublinian. Myślę że kumatemu chlopu na wsi nie trzeba by było wiele tłumaczyć jak to działa. A tak dla ogółu nie jestem krewnym ani kolega prezdenta.
j
jo
:a tu jest prawda....ludzie tak pisza !!
Skąd się wzięli bracia Kaczyńscy?
Z filmidła `O dwóch takich...'? Owszem, ale nie tylko, a nawet nie przede wszystkim. Początki prawdziwej kariery rodzeństwa sięgają Komitetu Obrony Robotników (lata 1977-1980), jednak bez jakiś oszałamiających sukcesów. Tak naprawdę narodziny politycznych Kaczorów można datować dopiero na rok 1989, kiedy to obaj panowie stają się promotorami rządu Tadeusza Mazowieckiego. Jednak bardzo szybko swoją miłość do premiera zamieniają w nienawiść. Czas pokaże, że podobnie będzie z ich kolejnymi namiętnościami.
Wiosna roku 1990. Kaczyńscy zacierają ręce na wieść o konflikcie między Mazowieckim a Wałęsą i zakładają partię rozłamu Solidarności, czyli Porozumienie Centrum. Tak naprawdę nie chodzi jednak o PC - ma ono stanowić przykrywkę przekrętu na miarę kradzieży księżyca. Prawdziwego.
Jarek i Lech zakładają oto Fundację Prasową Solidarność. Kogóż jeszcze widzimy w tej firmie? Jest arcybiskup Gocłowski, jest Maciej Zalewski (obecnie w więzieniu za pomoc Gąsiorowskiemu i Bagsikowi w ucieczce z Polski), a także Sławomir Siwek (milioner), Krzysztof Czabański (powiernik Kaczorów) i Maria Stolzman - później wiceminister rolnictwa, obecnie polityk Unii Wolności. Zarządza Fundacją Rolniczą. To taka firemka, która kieruje częścią interesów Kościoła na wsi.
Fundacja Prasowa Solidarność z Kaczorami na czele, dysponując kapitałem założycielskim w kwocie - UWAGA! - 180 zł, nabywa `Express Wieczorny' - jeden z największych wówczas dzienników w Polsce o nakładzie przewyższającym nakład `Wyborczej' i `Życia Warszawy'.
Powiedzmy to jeszcze raz: dwaj braciszkowie dostają za 180 złotych (tak działo się wówczas, podczas podziału RSW) największą polską gazetę! I co z nią robią? Od razu mianują naczelnym Krzysztofa Czabańskiego - człeka bez reszty im oddanego.
Jednak aby wydawać dziennik, trzeba po pierwsze - mieć o tym pojęcie, a po drugie (i najważniejsze) - należy posiadać jakąś kasę. Bracia nie mają ani jednego, ani drugiego. Ale od czego mamy służebną rolę państwa wobec grupy trzymającej władzę! Bank Przemysłowo-Handlowy (wówczas jeszcze własność RP) przekazuje Fundacji pieniądze (jako darowiznę!) w kwocie równej kosztom trzymiesięcznej pracy redakcji, prawie 2 mld starych zł. Ale to wszystko mało i mało. I tu właśnie ujawniają się nieodkryte dotąd talenty bliźniąt. Otóż wynajmują oni bankowi BPH budynek przy Alejach Jerozolimskich 125/127, pobierając czynsz... za 10 lat z góry! To są ogromne pieniądze. Dziś za taką kasę można by utworzyć nowy ogólnopolski dziennik. Żeby było jeszcze ciekawiej, Lech i Jarosław Kaczyńscy wynajęli tę nieruchomość i... wzięli za wynajem pieniądze, chociaż ona nigdy do nich nie należała.
Lecz i to wciąż za mało. Kolejna państwowa firma, która wysupłała darowiznę na rzecz Fundacji braciszków, to Budimex. Ten sam, który wybudował Licheń i miał Tuderka za szefa. Ile dał? Nie wiemy dokładnie ile, ale wiemy, że bardzo dużo. Czytelnik w tym momencie jest przekonany, iż Kaczory potężną kasę z pieniędzy podatników pakowały w `Express Wieczorny' - w jego rozwój. Nic bardziej mylnego. Forsa szła na finansowanie działalności PC oraz na wydawanie tygodnika `Polska Dzisiaj'. Ów tygodnik w ciągu dwóch lat trafił cztery razy do kiosków! Reszta kasy trafiała do `Tygodnika Centrum', Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich, `Tygodnika Solidarność' oraz `Ziemi Garwolińskiej' - pisemka o nakładzie 2000 sztuk. A dlaczego? A dlatego, że `Ziemią Garwolińską' zarządzał wówczas Marek Suski, zaufany braci, a dziś czołowy działacz i poseł Prawa i Sprawiedliwości.
No i na to właśnie poszła cała forsa, a tu raptem zbliża się kampania wyborcza. Skąd wziąć na nią środki?! - biedzą się bliźniacy. I wpadają na pomysł: opylimy `Express Wieczorny'; wyssaliśmy z niego wszystko, więc teraz trup pójdzie pod młotek.
Pojawiają się Szwajcarzy (ot, głupki jedne) chętni do zakupu. Dochodzi do transakcji na kwotę... no i tu są różne dane. Według naszych ustaleń, Kaczory spuszcza
j
jaro k
:a tu jest prawda....ludzie tak pisza !!
Skąd się wzięli bracia Kaczyńscy?
Z filmidła `O dwóch takich...'? Owszem, ale nie tylko, a nawet nie przede wszystkim. Początki prawdziwej kariery rodzeństwa sięgają Komitetu Obrony Robotników (lata 1977-1980), jednak bez jakiś oszałamiających sukcesów. Tak naprawdę narodziny politycznych Kaczorów można datować dopiero na rok 1989, kiedy to obaj panowie stają się promotorami rządu Tadeusza Mazowieckiego. Jednak bardzo szybko swoją miłość do premiera zamieniają w nienawiść. Czas pokaże, że podobnie będzie z ich kolejnymi namiętnościami.
Wiosna roku 1990. Kaczyńscy zacierają ręce na wieść o konflikcie między Mazowieckim a Wałęsą i zakładają partię rozłamu Solidarności, czyli Porozumienie Centrum. Tak naprawdę nie chodzi jednak o PC - ma ono stanowić przykrywkę przekrętu na miarę kradzieży księżyca. Prawdziwego.
Jarek i Lech zakładają oto Fundację Prasową Solidarność. Kogóż jeszcze widzimy w tej firmie? Jest arcybiskup Gocłowski, jest Maciej Zalewski (obecnie w więzieniu za pomoc Gąsiorowskiemu i Bagsikowi w ucieczce z Polski), a także Sławomir Siwek (milioner), Krzysztof Czabański (powiernik Kaczorów) i Maria Stolzman - później wiceminister rolnictwa, obecnie polityk Unii Wolności. Zarządza Fundacją Rolniczą. To taka firemka, która kieruje częścią interesów Kościoła na wsi.
Fundacja Prasowa Solidarność z Kaczorami na czele, dysponując kapitałem założycielskim w kwocie - UWAGA! - 180 zł, nabywa `Express Wieczorny' - jeden z największych wówczas dzienników w Polsce o nakładzie przewyższającym nakład `Wyborczej' i `Życia Warszawy'.
Powiedzmy to jeszcze raz: dwaj braciszkowie dostają za 180 złotych (tak działo się wówczas, podczas podziału RSW) największą polską gazetę! I co z nią robią? Od razu mianują naczelnym Krzysztofa Czabańskiego - człeka bez reszty im oddanego.
Jednak aby wydawać dziennik, trzeba po pierwsze - mieć o tym pojęcie, a po drugie (i najważniejsze) - należy posiadać jakąś kasę. Bracia nie mają ani jednego, ani drugiego. Ale od czego mamy służebną rolę państwa wobec grupy trzymającej władzę! Bank Przemysłowo-Handlowy (wówczas jeszcze własność RP) przekazuje Fundacji pieniądze (jako darowiznę!) w kwocie równej kosztom trzymiesięcznej pracy redakcji, prawie 2 mld starych zł. Ale to wszystko mało i mało. I tu właśnie ujawniają się nieodkryte dotąd talenty bliźniąt. Otóż wynajmują oni bankowi BPH budynek przy Alejach Jerozolimskich 125/127, pobierając czynsz... za 10 lat z góry! To są ogromne pieniądze. Dziś za taką kasę można by utworzyć nowy ogólnopolski dziennik. Żeby było jeszcze ciekawiej, Lech i Jarosław Kaczyńscy wynajęli tę nieruchomość i... wzięli za wynajem pieniądze, chociaż ona nigdy do nich nie należała.
Lecz i to wciąż za mało. Kolejna państwowa firma, która wysupłała darowiznę na rzecz Fundacji braciszków, to Budimex. Ten sam, który wybudował Licheń i miał Tuderka za szefa. Ile dał? Nie wiemy dokładnie ile, ale wiemy, że bardzo dużo. Czytelnik w tym momencie jest przekonany, iż Kaczory potężną kasę z pieniędzy podatników pakowały w `Express Wieczorny' - w jego rozwój. Nic bardziej mylnego. Forsa szła na finansowanie działalności PC oraz na wydawanie tygodnika `Polska Dzisiaj'. Ów tygodnik w ciągu dwóch lat trafił cztery razy do kiosków! Reszta kasy trafiała do `Tygodnika Centrum', Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich, `Tygodnika Solidarność' oraz `Ziemi Garwolińskiej' - pisemka o nakładzie 2000 sztuk. A dlaczego? A dlatego, że `Ziemią Garwolińską' zarządzał wówczas Marek Suski, zaufany braci, a dziś czołowy działacz i poseł Prawa i Sprawiedliwości.
No i na to właśnie poszła cała forsa, a tu raptem zbliża się kampania wyborcza. Skąd wziąć na nią środki?! - biedzą się bliźniacy. I wpadają na pomysł: opylimy `Express Wieczorny'; wyssaliśmy z niego wszystko, więc teraz trup pójdzie pod młotek.
Pojawiają się Szwajcarzy (ot, głupki jedne) chętni do zakupu. Dochodzi do transakcji na kwotę... no i tu są różne dane. Według naszych ustaleń, Kaczory spuszcza
g
galicyjski chlop polski
Jurand jak wszyscy wiedzą był dobrym chłopem, ale od pewnego momentu ślepym. Być może dlatego też i Pan jest osobą zapatrzoną wyłącznie w czyjeś zadki i kolory jajek. Mnie drób interesuje wyłącznie na talerzu. Z Pana wypowiedzi może wynikać że jest to bardzo bliska Panu Osoba. Dalej to nie tylko boję się napisać, ale nawet pomyśleć, co chciał Pan zasugerować. Myślę , że Swoim komentarzem raczej uczynił Pan Prezydentowi tzw Niedżwiedzią przysługę. Jeżeli jednak rzeczywiście prezydent jest bliską Panu Osobą, to proszę by szepnął by Mu Pan na ucho, że mieszkańcy Lublina naprawdę potrzebują tunelu pod Al. Racławickimi, wiaduktów nad ul Głęboką w kierunku dalszego ciągu ul Sowińskiego i ul Filaretów.Niezbędne jest też jak najszybsze połączenie ul Wrotkowskiej z ul Krańcową. Osobiste kontakty są podobno najskuteczniejsze ! Jest to napisane wyłącznie pod wpływem Pańskiego komentarza. Komentarza osoby o brązowym języku.
j
jo
:a tu jest prawda....ludzie tak pisza !!
Skąd się wzięli bracia Kaczyńscy?
Z filmidła `O dwóch takich...'? Owszem, ale nie tylko, a nawet nie przede wszystkim. Początki prawdziwej kariery rodzeństwa sięgają Komitetu Obrony Robotników (lata 1977-1980), jednak bez jakiś oszałamiających sukcesów. Tak naprawdę narodziny politycznych Kaczorów można datować dopiero na rok 1989, kiedy to obaj panowie stają się promotorami rządu Tadeusza Mazowieckiego. Jednak bardzo szybko swoją miłość do premiera zamieniają w nienawiść. Czas pokaże, że podobnie będzie z ich kolejnymi namiętnościami.
Wiosna roku 1990. Kaczyńscy zacierają ręce na wieść o konflikcie między Mazowieckim a Wałęsą i zakładają partię rozłamu Solidarności, czyli Porozumienie Centrum. Tak naprawdę nie chodzi jednak o PC - ma ono stanowić przykrywkę przekrętu na miarę kradzieży księżyca. Prawdziwego.
Jarek i Lech zakładają oto Fundację Prasową Solidarność. Kogóż jeszcze widzimy w tej firmie? Jest arcybiskup Gocłowski, jest Maciej Zalewski (obecnie w więzieniu za pomoc Gąsiorowskiemu i Bagsikowi w ucieczce z Polski), a także Sławomir Siwek (milioner), Krzysztof Czabański (powiernik Kaczorów) i Maria Stolzman - później wiceminister rolnictwa, obecnie polityk Unii Wolności. Zarządza Fundacją Rolniczą. To taka firemka, która kieruje częścią interesów Kościoła na wsi.
Fundacja Prasowa Solidarność z Kaczorami na czele, dysponując kapitałem założycielskim w kwocie - UWAGA! - 180 zł, nabywa `Express Wieczorny' - jeden z największych wówczas dzienników w Polsce o nakładzie przewyższającym nakład `Wyborczej' i `Życia Warszawy'.
Powiedzmy to jeszcze raz: dwaj braciszkowie dostają za 180 złotych (tak działo się wówczas, podczas podziału RSW) największą polską gazetę! I co z nią robią? Od razu mianują naczelnym Krzysztofa Czabańskiego - człeka bez reszty im oddanego.
Jednak aby wydawać dziennik, trzeba po pierwsze - mieć o tym pojęcie, a po drugie (i najważniejsze) - należy posiadać jakąś kasę. Bracia nie mają ani jednego, ani drugiego. Ale od czego mamy służebną rolę państwa wobec grupy trzymającej władzę! Bank Przemysłowo-Handlowy (wówczas jeszcze własność RP) przekazuje Fundacji pieniądze (jako darowiznę!) w kwocie równej kosztom trzymiesięcznej pracy redakcji, prawie 2 mld starych zł. Ale to wszystko mało i mało. I tu właśnie ujawniają się nieodkryte dotąd talenty bliźniąt. Otóż wynajmują oni bankowi BPH budynek przy Alejach Jerozolimskich 125/127, pobierając czynsz... za 10 lat z góry! To są ogromne pieniądze. Dziś za taką kasę można by utworzyć nowy ogólnopolski dziennik. Żeby było jeszcze ciekawiej, Lech i Jarosław Kaczyńscy wynajęli tę nieruchomość i... wzięli za wynajem pieniądze, chociaż ona nigdy do nich nie należała.
Lecz i to wciąż za mało. Kolejna państwowa firma, która wysupłała darowiznę na rzecz Fundacji braciszków, to Budimex. Ten sam, który wybudował Licheń i miał Tuderka za szefa. Ile dał? Nie wiemy dokładnie ile, ale wiemy, że bardzo dużo. Czytelnik w tym momencie jest przekonany, iż Kaczory potężną kasę z pieniędzy podatników pakowały w `Express Wieczorny' - w jego rozwój. Nic bardziej mylnego. Forsa szła na finansowanie działalności PC oraz na wydawanie tygodnika `Polska Dzisiaj'. Ów tygodnik w ciągu dwóch lat trafił cztery razy do kiosków! Reszta kasy trafiała do `Tygodnika Centrum', Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich, `Tygodnika Solidarność' oraz `Ziemi Garwolińskiej' - pisemka o nakładzie 2000 sztuk. A dlaczego? A dlatego, że `Ziemią Garwolińską' zarządzał wówczas Marek Suski, zaufany braci, a dziś czołowy działacz i poseł Prawa i Sprawiedliwości.
No i na to właśnie poszła cała forsa, a tu raptem zbliża się kampania wyborcza. Skąd wziąć na nią środki?! - biedzą się bliźniacy. I wpadają na pomysł: opylimy `Express Wieczorny'; wyssaliśmy z niego wszystko, więc teraz trup pójdzie pod młotek.
Pojawiają się Szwajcarzy (ot, głupki jedne) chętni do zakupu. Dochodzi do transakcji na kwotę... no i tu są różne dane. Według naszych ustaleń, Kaczory spuszcza
j
jaro k
:a tu jest prawda....ludzie tak pisza !!
Skąd się wzięli bracia Kaczyńscy?
Z filmidła `O dwóch takich...'? Owszem, ale nie tylko, a nawet nie przede wszystkim. Początki prawdziwej kariery rodzeństwa sięgają Komitetu Obrony Robotników (lata 1977-1980), jednak bez jakiś oszałamiających sukcesów. Tak naprawdę narodziny politycznych Kaczorów można datować dopiero na rok 1989, kiedy to obaj panowie stają się promotorami rządu Tadeusza Mazowieckiego. Jednak bardzo szybko swoją miłość do premiera zamieniają w nienawiść. Czas pokaże, że podobnie będzie z ich kolejnymi namiętnościami.
Wiosna roku 1990. Kaczyńscy zacierają ręce na wieść o konflikcie między Mazowieckim a Wałęsą i zakładają partię rozłamu Solidarności, czyli Porozumienie Centrum. Tak naprawdę nie chodzi jednak o PC - ma ono stanowić przykrywkę przekrętu na miarę kradzieży księżyca. Prawdziwego.
Jarek i Lech zakładają oto Fundację Prasową Solidarność. Kogóż jeszcze widzimy w tej firmie? Jest arcybiskup Gocłowski, jest Maciej Zalewski (obecnie w więzieniu za pomoc Gąsiorowskiemu i Bagsikowi w ucieczce z Polski), a także Sławomir Siwek (milioner), Krzysztof Czabański (powiernik Kaczorów) i Maria Stolzman - później wiceminister rolnictwa, obecnie polityk Unii Wolności. Zarządza Fundacją Rolniczą. To taka firemka, która kieruje częścią interesów Kościoła na wsi.
Fundacja Prasowa Solidarność z Kaczorami na czele, dysponując kapitałem założycielskim w kwocie - UWAGA! - 180 zł, nabywa `Express Wieczorny' - jeden z największych wówczas dzienników w Polsce o nakładzie przewyższającym nakład `Wyborczej' i `Życia Warszawy'.
Powiedzmy to jeszcze raz: dwaj braciszkowie dostają za 180 złotych (tak działo się wówczas, podczas podziału RSW) największą polską gazetę! I co z nią robią? Od razu mianują naczelnym Krzysztofa Czabańskiego - człeka bez reszty im oddanego.
Jednak aby wydawać dziennik, trzeba po pierwsze - mieć o tym pojęcie, a po drugie (i najważniejsze) - należy posiadać jakąś kasę. Bracia nie mają ani jednego, ani drugiego. Ale od czego mamy służebną rolę państwa wobec grupy trzymającej władzę! Bank Przemysłowo-Handlowy (wówczas jeszcze własność RP) przekazuje Fundacji pieniądze (jako darowiznę!) w kwocie równej kosztom trzymiesięcznej pracy redakcji, prawie 2 mld starych zł. Ale to wszystko mało i mało. I tu właśnie ujawniają się nieodkryte dotąd talenty bliźniąt. Otóż wynajmują oni bankowi BPH budynek przy Alejach Jerozolimskich 125/127, pobierając czynsz... za 10 lat z góry! To są ogromne pieniądze. Dziś za taką kasę można by utworzyć nowy ogólnopolski dziennik. Żeby było jeszcze ciekawiej, Lech i Jarosław Kaczyńscy wynajęli tę nieruchomość i... wzięli za wynajem pieniądze, chociaż ona nigdy do nich nie należała.
Lecz i to wciąż za mało. Kolejna państwowa firma, która wysupłała darowiznę na rzecz Fundacji braciszków, to Budimex. Ten sam, który wybudował Licheń i miał Tuderka za szefa. Ile dał? Nie wiemy dokładnie ile, ale wiemy, że bardzo dużo. Czytelnik w tym momencie jest przekonany, iż Kaczory potężną kasę z pieniędzy podatników pakowały w `Express Wieczorny' - w jego rozwój. Nic bardziej mylnego. Forsa szła na finansowanie działalności PC oraz na wydawanie tygodnika `Polska Dzisiaj'. Ów tygodnik w ciągu dwóch lat trafił cztery razy do kiosków! Reszta kasy trafiała do `Tygodnika Centrum', Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich, `Tygodnika Solidarność' oraz `Ziemi Garwolińskiej' - pisemka o nakładzie 2000 sztuk. A dlaczego? A dlatego, że `Ziemią Garwolińską' zarządzał wówczas Marek Suski, zaufany braci, a dziś czołowy działacz i poseł Prawa i Sprawiedliwości.
No i na to właśnie poszła cała forsa, a tu raptem zbliża się kampania wyborcza. Skąd wziąć na nią środki?! - biedzą się bliźniacy. I wpadają na pomysł: opylimy `Express Wieczorny'; wyssaliśmy z niego wszystko, więc teraz trup pójdzie pod młotek.
Pojawiają się Szwajcarzy (ot, głupki jedne) chętni do zakupu. Dochodzi do transakcji na kwotę... no i tu są różne dane. Według naszych ustaleń, Kaczory spuszcza
j
jendrek
Sprzedać jak najszybciej przestanie wtedy dzielenie łupów ! LPEC
l
liroy
Sprzedać jak najszybciej przestanie wtedy dzielenie łupów ! LPEC
l
liroy
Sprzedać jak najszybciej przestanie wtedy dzielenie łupów ! LPEC
l
liroy
Sprzedać jak najszybiej przestanie wtedy dzielenie łupów ! LPEC
A
Andrzej
Dotyczy to każdej produkcji i dystrybucji jakiegokolwiek towaru.Eliminacja istniejących pośredników pomiędzy producentem a finalnym sprzedawcą eliminuje koszty pośrednie i musi doprowadzić do obniżki cen finalnych, lub braku podwyżek. Producent w produkcję ma wkalkulowany zysk, co jest logiczne. Dystrybutor - pośrednik, też nie prowadzi działalności charytatywnej i swoje musi zarobić. Konsument - nabywca jakichś tam dóbr ponosi koszty i producenta i dystrybutora. W tym przypadku dotyczy to energii cieplnej, dostarczanej w formie ciepłej wody, czy ogrzewania. Największym producentem ciepła i energii elektrycznej w Lublinie jest dawna Elektrociepłownia Lublin- Wrotków spółka z o.o. W tej chwili stanowi ona troszkę po macoszemu traktowany odział P.G.E. G.iE.K S.A w Bełchatowie. Moim , subiektywnym zdaniem dla mieszkańców Lublina najkorzystniej by było, jak by z powrotem stała się samodzielną Spółką i mogła swoje zyski inwestować bezpośrednio w swój rozwój, nie czekając jakie ochłapy spadną z Pańskiego stołu, czyli z Bełchatowa, dla którego produkcja energii elektrycznej jest priorytetem, a produkcja ciepła i same Elektrociepłownie wchodzące w jej skład w zasadzie instytucjami dającymi produkcję uboczną jaką jest ciepło. Niezaprzeczalnym jednak faktem jest, że Elektrociepłownia na Wrotkowie jest największym i najnowocześniejszym producentem energii cieplnej w Lublinie i sama może zapewnić dostawy ciepła dla całego Lublina. Może też produkować 235 MW energii elektrycznej. Włączenie w jej struktury L.P.E.C. nic nie powinno spowodować zmian dla pracowników produkcyjnych obu firm. W Elektrociepłowni na Wrotkowie średnia wieku tych pracowników sięga pewnie ok 60 lat. Połączenie z L.P.E.C mogło by zasilić tą rzeszę pracowników. Pewne koszty w zasadzie są stałe w obu firmach. Są to koszty eksploatacji, remontów i modernizacji urządzeń produkcyjnych i wynagrodzeń pracowników. I nawet gdyby te stałe nie zostały zmienione, to raczej sobie trudno wyobrazić, że zysk jednej Firmy powstałej w wyniku połączenia dwóch firm byłby sumą zysków obu firm. Jest to raczej niemożliwe. Najkorzystniej by było , gdyby taka firma mogła działać jako niezależna Firma związana z Lublinem. Każde inne rozwiązanie może spowodować to, że Firma będzie drenowana ze swoich dochodów przez Spółkę wiodącą, co może mieć niewątpliwy wpływ na jej przyszły rozwój. Nie piszę tutaj o drugim producencie ciepła jaki istnieje w Lublinie. Ze względów bezpieczeństwa zapewnienia ciągłości dostaw ciepła dla mieszkańców Lublina jest On niewątpliwie potrzebny. Każda z Firm musi bowiem przeprowadzać remonty i modernizację swoich urządzeń, by zawsze były one sprawne i spełniały wymagane prawem normy Ochrony Środowiska. By pewne prace można było przeprowadzić niejednokrotnie trzeba zamknąć całą firmę. Wtedy drugie żródło zasilania pracuje. Możliwa jest również inna gra rynkowa. W przypadku zakupu L.P.E.C. przez obcą, nie związaną z Lubelskimi producentami ciepła Firmę, interesy Producentów i Dystrybutora ciepła będą rozbieżne, co bezpośrednio może skutkować wzrostem ceny ciepła dla mieszkańców Lublina. Po prostu każdy z Nich będzie zainteresowany osiągnięciem jak największego zysku, nawet kosztem pogarszania stanu technicznego sieci dystrybucyjnej, czy urządzeń produkcyjnych. Tak niestety działa Kapitalizm. Miejmy jednak nadzieję , że do tego nie dojdzie !
J
Jurand z Lublina
Tylko głupiec, desperat lub człowiek uwikłany o bardzo złej woli sprzedaje... "kurę , która znosi złote jaka "... ,liczę na rozsądek ekonomisty ,ktorym jest " mój " Prezydent Lublina K.Żuk ..
B
BudŻet
Sugerujesz, że zarząd spółki ze 100 akcjonariatem miasta nie informuje właściciela o spotkaniach z potencjalnymi inwestorami na terenie nadzorowanej przez siebie miejskiej spółki?

Jednoosobowy nadzór nad tą spółką prawa handlowego sprawuje poprzez radę nadzorczą prezydent miasta i pierwsze słyszę, że p. Krzysztof Żuk jest członkiem PiS.

Związki Zawodowe czy też Rada Pracownicza nie jest gospodarzem w LPEC, co oznacza, że tego typu spotkania mogą odbywać się tylko za wiedzą i zgodą zarządu firmy.

Gdyby było jak piszesz, to uznane by to zostało co najmniej jako niesubordynacja organów spółki wobec właściciela, a w kontekście umocowań politycznych jako sabotaż.

Sprawdź czy czasem co innego nie śmierdzi na najbliższym twoim otoczeniu, bo akurat w tym przypadku zachowanie PiS od czasu inicjatywy zmiany formy organizacyjno-prawnej tej spółki było i jest przyjazne mieszkańcom i klientom LPEC, a nie układowi politycznemu, który traktuje tę spółkę jako swoją własność.
Dodaj ogłoszenie